Forum ŚWIATOWID Strona Główna ŚWIATOWID
czyli ... obserwator różnych stron życia
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sowieci nas ... ocalili ale nie ...wyzwolili

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚWIATOWID Strona Główna -> "Moja prawda, Twoja prawda i g.... prawda " :)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pią 8:04, 25 Maj 2007    Temat postu: Sowieci nas ... ocalili ale nie ...wyzwolili

To powiedział prof. Pomianowski.

Zachodzi więc pytanie

Jak potoczyłaby się historia Polski i naszego Narodu gdyby bolszewicy w 1944r staneli na granicy z 17 września 1939 wyznaczonej paktem Ribbentrop-Mołotow???

Zapraszam do dyskusji na nowym forum


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Edi 2



Dołączył: 14 Cze 2007
Posty: 56
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ???

PostWysłany: Czw 22:12, 14 Cze 2007    Temat postu:

Powiem krótko, zadałeś dosyć przewrotne pytanie myślę że pod sowieckim obuwiem może było i ciężko ale. jakoś było pod germańskim byłby z nas tylko pył. Wszystko co ma kolor czerwony to złe taka dziś fobia nawet rocznice rozpoczęcia II wojny obchodzić nie przystoi żeby nie drażnić naszych odwiecznych przyjaciół. Pytasz co mogło by być? Myślę ze kolejny rozbiór tym razem podział były łatwiejszy co dwóch to nie trzech.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pią 20:58, 14 Mar 2008    Temat postu:

Rosję warto zrozumieć TRYBUNA


Odwilż po latach ,,zimnej wojny''



Wielu polskich polityków, publicystów i komentatorów, zwłaszcza z obozu prawicowego, przyjęło na siebie w ostatnich latach rolę recenzenta wydarzeń w Rosji, jej polityki zagranicznej i stosunków polsko-rosyjskich. Można by uznać to za zjawisko naturalne, wszak jest obyczajem normalnym oceniać to, co dzieje się u sąsiada, jego stosunek do Polski, gdyby nie fakt, że recenzje to osobliwe, a towarzyszące im komentarze z reguły nie grzeszą obiektywizmem.

Metoda jest zawsze ta sama. Z gąszczu trudnych i skomplikowanych spraw Rosji, zjawisk występujących tam po rozpadzie Związku Radzieckiego, wybiera się na ogół fakty jaskrawo negatywne, a oceny feruje pod z góry ustaloną tezę. Tak samo postępuje się z oceną stosunku Rosji do Polski, kontaktów dwustronnych i ich, często skomplikowanych, uwarunkowań. Skomplikowanych tym bardziej, że po przyjęciu Polski do Unii Europejskiej i NATO, polityka Rosji wobec naszego kraju musi być, siłą rzeczy, rozpatrywana w kontekście jej stosunków z obu tymi organizacjami. Sytuacja ta wymaga od Polski i Rosji dialogu, prowadzonego w klimacie wzajemnego zaufania i szacunku.



IRRACJONALNA DEMONSTRACJA WYŻSZOŚCI



Tymczasem od dłuższego już czasu w wystąpieniach polskich prawicowych polityków, w komentarzach wielu publicystów dominuje ton agresywny, nieprzyjazny, demonstracja wyższości. Zdarzają się połajanki i inwektywy. To powoduje podobne reakcje strony rosyjskiej, bo nikt przecież nie lubi być pouczany, a już na pewno duże mocarstwo. Protestujemy przeciw projektowi budowy Gazociągu Północnego, a zapominamy, ile oporów wywołał projekt budowy drugiej nitki Gazociągu Jamalskiego przez terytorium Polski. Wzywano Tuska, by nie jechał do Moskwy, bo... wpłynie na przebieg kampanii wyborczej i poprze Putina.

Śmieszą, poważne z pozoru, dywagacje, czy Rosja ma jeszcze prawo uważać się za mocarstwo, czy słusznym jest, że Zachód chce traktować ją jako równorzędnego partnera. Warto więc zauważyć, że Rosja odzyskuje pozycję międzynarodową i nie uda się jej izolować. Mocarstwem nie można żadnego kraju mianować, ani go tego statusu pozbawiać. Rosja zajmująca 14 proc. powierzchni kuli ziemskiej, posiadająca 40 proc. zasobów surowcowych świata, dysponująca ogromnym arsenałem broni nuklearnych, jest mocarstwem, mimo osłabienia po rozpadzie ZSRR i znanych, dramatycznych wydarzeń lat 90.

Skutki tych wydarzeń Rosja z powodzeniem usuwała w ciągu ostatnich ośmiu lat. Ustabilizowano gospodarkę, zapewniono wysoki jej wzrost, odbudowano poczucie dumy narodowej, polepszyły się nieco warunki życia ludzi. Pojawiają się – to fakt – nacjonalistyczne incydenty, ale zdarzają się one i w innych krajach, w tym i w Polsce.
Podniesienie się Rosji z kolan – jak określił to jeden z zachodnich polityków – kojarzy się Rosjanom z czasem, gdy na czele państwa stał Władimir Putin. To zbudowało mu autorytet w społeczeństwie, potęgowany dodatkowo tradycją i stosunkiem Rosjan do roli jednostki.

Dywagacje niektórych polityków i naszych kolegów po piórze, poszukujących odpowiedzi dlaczego Rosjanie popierają Putina, nazywanie go carem, wytykanie mu pracy w KGB – drażni Rosjan. Niepoważne są, adresowane do Moskwy, pretensje, że nie przyjmuje u siebie modelu zachodniej demokracji. Każdy kraj musi samodzielnie tworzyć własny system polityczny, kierując się tradycją, doświadczeniem społeczeństwa, jego przyzwyczajeniami. Ważne, aby był on zgodny z uniwersalnymi normami, uznawanymi w świecie.

Wątpię, by Rosja przyjęła zachodni wariant demokracji, wariant poza wszystkim nie pozbawiony wad, o czym w Europie mówi się otwarcie. Transformacja od socjalizmu do kapitalizmu, trwająca w Federacji Rosyjskiej, wymusi również poszukiwanie optymalnych rozwiązań ustrojowych, ale dokonają się one samodzielnie, na pewno bez naszego udziału. Rosja jest krajem wielonarodowościowym, wieloetnicznym, każdy model ustroju musi to brać pod uwagę, godząc sprzeczne często interesy różnych grup narodowych.

Jeszcze w 2000 r. Andrzej Wielowieyski pisał: „Nie wydaje się, by w rosyjskiej polityce przeważyła imperialna nostalgia. Większości Rosjan nie kusi idea imperium. Jednakże wielkość Rosji, godność Rosji – to są idee i wartości, które będą się liczyć. Tym bardziej, im dłuższy i głębszy będzie rosyjski kryzys. Jego efektem było bowiem głęboko odczuwane – nie tylko przez klasę polityczną i armię – upokorzenie” („Gazeta Wyborcza”, 8 maja 2000 r.). Moim zdaniem, prognoza Wielowieyskiego sprawdza się.



Z TARCZĄ CZY NA TARCZY?



Niewątpliwie jednym z najważniejszych obecnie czynników, wpływających na stan stosunków polsko-rosyjskich, jest zamiar zainstalowania u nas elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Zamiar budzący wątpliwości i kontrowersje w Polsce. Większość społeczeństwa – jak wynika z sondaży – jest przeciwna lokalizacji amerykańskich wyrzutni w naszym kraju. Znaczna część opinii publicznej jest przekonana – i nie bezzasadnie – że obecność tarczy w Polsce nie zwiększy a zmniejszy jej bezpieczeństwo. Przyznał to zresztą sam premier Donald Tusk.

Nikt na nas przecież nie zamierza napadać, tarcza ma chronić, przed domniemanym atakiem, Stany Zjednoczone. Niezależnie od tego, jakie są rzeczywiste intencje obecnej administracji amerykańskiej, instalacja tarczy wpłynie na zmianę układu sił w świecie. Rosja jest więc przekonana, że zmieni także jej sytuację geostrategiczną. Trafnie ocenił to prof. Ryszard Kuźniar w rozmowie z Zygmuntem Słomkowskim w „Trybunie”: „Chcą temu (zmianie sytuacji geostrategicznej – JK) zapobiec. Jeśli bowiem nie uda się to, będą czuli się zmuszeni do podjęcia środków zaradczych. To wciągałoby ich w wyścig zbrojeń (...) A Moskwa chce go uniknąć, bowiem w tej chwili (...) szkodziłby on rozwojowi gospodarczemu i nadrabianiu zaległości modernizacyjnych Rosji oraz potrzebnej stabilności międzynarodowej w jej otoczeniu”.

Mogłoby to osłabić Rosję, podobnie jak w latach 80., gdy w ten sposób administracja Ronalda Reagana rzuciła ZSRR na kolana – konkluduje Profesor. Myślę, że warto przysłuchiwać się z uwagą takim opiniom.

Rosja jest nieufna i ostrożnie przyjmuje wszelkie oświadczenia Zachodu. Skłaniają ją do tego również doświadczenia najnowsze. Michaił Gorbaczow, w pamiętnikach wydanych w Moskwie w 1995 r., wspomina jak to w lutym 1990 r. negocjował kwestię zjednoczenia Niemiec z przybyłym wówczas do Moskwy amerykańskim sekretarzem stanu Jamesem Bakerem. ZSRR i USA dzieliły różnice zdań przede wszystkim w sprawie militarno-politycznego statusu zjednoczonych Niemiec. Związek Radziecki upierał się, by zjednoczone państwo niemieckie było neutralne, USA były przeciw. „Neutralne Niemcy – mówił do Gorbaczowa Baker – niekonieczne muszą być niemilitarystyczne.

Przeciwnie, mogą na przykład podjąć decyzję o stworzeniu własnego potencjału nuklearnego zamiast opierać się na amerykańskich siłach odstraszania (...) Chcę panu zadać pytanie, na które nie musi pan odpowiedzieć dziś. Zakładając, że połączenie obu państw niemieckich nastąpi, co dla was będzie bardziej korzystne: zjednoczone Niemcy poza NATO, w pełni samodzielne, bez amerykańskich wojsk, czy zjednoczone Niemcy, zachowujące związki z NATO, ale z gwarancją, że jurysdykcja i wojska NATO nie będą rozprzestrzeniać się na wschód od obecnej linii?” (M. S. Gorbaczow, „Żizń i reformy”, Moskwa 1995 r.).

Od tej rozmowy minęło 17 lat. NATO przekroczyło nie tylko Łabę, ale i Odrę, coraz częściej mówi się o możliwości „rozprzestrzeniania się” Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschód od Bugu – na Kaukaz. Pojawił się nawet pomysł zainstalowania bazy NATO w Polsce, co wywołało ostrą reakcję Moskwy. Czy należało jej się dziwić? Nie ma co prawda Związku Radzieckiego, do którego Baker kierował w 1995 roku swoje zapewnienia, ale współczesna Rosja może z nieufnością przyjmować zapewnienia o celach, dla których obok jej granic USA chcą zbudować swoje wyrzutnie.



DRAMAT KATYŃSKI A ,,POLITYKA HISTORYCZNA''



Innym polem rozbieżności jest stosunek do historii. Dzieje stosunków między Polską i Rosją, Polską a ZSRR, obfitują w trudne, niekiedy dramatyczne momenty. Trzeba o nich dyskutować, a najlepiej aby czynili to historycy. Rozmowy takie są potrzebne, przede wszystkim, młodym pokoleniom obu krajów. Nie powinny takich dyskusji zastępować ciągle ponawiane żądania przeprosin, postulaty rozrachunków historycznych, wprowadzenie do obiegu publicystycznego pojęcia „drugiej okupacji”, które to pojęcie zupełnie wyparło prawdę o wyzwoleniu Polski spod faszystowskiej okupacji.

Nie może być większej obelgi dla narodu, który stracił w Polsce, w walce z Niemcami, 600 tys. żołnierzy.
Katyń był niewątpliwym dramatem, ale jak pisał prof. Bronisław Łagowski: „Co Polacy chcą osiągnąć, imitując religię Holocaustu swoją religią Katynia? Mieliśmy prawo domagać się, aby w Moskwie przyznano, kto był sprawcą tej zbrodni wojennej, i to oczekiwanie zostało spełnione. Mieliśmy obowiązek wzniesienia cmentarza-pomnika i Rosjanie nam to ułatwili. Prezydent Rosji, w geście bardzo emocjonalnym, przeprosił Polaków (...) Polacy oczekiwali, że Rosjanie przeprowadzą śledztwo i oni śledztwo przeprowadzili.

Potwierdziło ono znany fakt. Wtedy okazali oburzenie, że zbrodnia wojenna nie została nazwana ludobójstwem, nie licząc się z powszechnie na świecie przyjętym znaczeniem kategorii ludobójstwa. Polska wszczęła swoje śledztwo i przez następnych lat kilkanaście Katyń będzie służył cynicznym politykom do wychowywania następnego pokolenia w duchu nienawiści do Rosji. Po co? W jakim celu? (...) („Przegląd”, 21 sierpnia 2005 r.).

Przenoszenie niesławnej „polityki historycznej” polskiej prawicy na stosunki międzynarodowe jest szkodliwe i nie może się przyczynić do polepszenia stosunków z Rosją. Taka działalność wywołuje co najmniej niechęć, rodzi pytania o intencje, jakimi się kierujemy.



KULTURA POLSKA W ROSJI



Optymistyczne jest to, że – mimo trudności – poprawnie, choć ciągle nie na miarę możliwości, rozwijają się dwustronne stosunki gospodarcze, że zaczyna odradzać się, mająca dawne tradycje, współpraca kulturalna. Warto tej tradycji poświęcić więcej uwagi. Sięga ona przełomu XIX i XX wieku, kiedy to polska literatura piękna była w Rosji niezmiernie popularna. Do 1917 roku „Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza miało w Rosji 38 wydań. Wymiana kulturalna rozwijała się w latach międzywojennych, mimo że hamowały ją przyczyny polityczne.

Apogeum osiągnęła w latach 60. i 70. Od 1945 roku wydano w ówczesnym Związku Radzieckim ponad 2500 tytułów, w nakładach znacznie przekraczających 100 mln egzemplarzy, w przekładach na 38 języków. W serii „Biblioteka Literatury Polskiej” ukazały się utwory Władysława Broniewskiego, Juliana Tuwima, Marii Dąbrowskiej, Jarosława Iwaszkiewicza, Wojciecha Żukrowskiego. W milionowych nakładach ukazywała się polska klasyka (Mikołaj Rej, Jan Kochanowski, Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz, Eliza Orzeszkowa, Władysław Reymont i inni). Co roku organizowano ok. 20 różnych wystaw literackich. Upowszechniano muzykę Stanisława Moniuszki, Fryderyka Chopina, Henryka Wieniawskiego. Popularne były polskie filmy, polscy aktorzy, zespoły artystyczne.

Ofensywa kultury polskiej sprzyjała autentycznemu zbliżeniu obu narodów ponad podziałami historycznymi, lepszemu poznawaniu się, nabieraniu rzeczywistego, wzajemnego szacunku, zabliźnianiu dawnych ran i wzajemnych uprzedzeń. Nigdzie na świecie kultura polska nie była tak dobrze znana, jak w ZSRR i największej jego republice – Rosji. Co z tego dorobku pozostało? Co zaprzepaszczono w ostatnich latach? I co można by odrodzić dziś?



* * *



Rząd PO-PSL, który odziedziczył w spadku po PiS konflikt z Rosją, zaczyna zdaje się rozumieć bezsens polityki konfrontacji i nieprzyjaźni wobec Rosji, pielęgnowania antyrosyjskich uprzedzeń. Polityka wschodnia Polski powinna wychodzić z założenia, że Rosja jest najstabilniejszym naszym partnerem na Wschodzie, uszanować jej prawo do posiadania własnego stosunku do przeszłości, a kwestie sporne dyskutować w sposób cywilizowany.

Po latach „zimnej wojny” między naszymi krajami, może nastąpić odwilż i powrót do normalności. Zdaje się, że ze strony Rosji jest takie dążenie. Miał rację M. F. Rakowski, gdy dwa lata temu prognozował: „Jeśli prawica w osobach braci Kaczyńskich, Tuska, a nawet Rokity, wybrałaby drogę Nixona (chodzi o oświadczenie prezydenta USA z 1971 r. o gotowości dialogu z ChRL) to pragmatyczny Putin z całą pewnością wyciągnie do nich dłoń. Nie sądzę, by z góry zakładał, że polska prawica nie może być jego partnerem”. Przewidywania sprawdzają się. Warto trzymać wyciągniętą dłoń również do nowego prezydenta Federacji Rosyjskiej.


--------------------------------------------------------------------------------

(*)JERZY KRASZEWSKI


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚWIATOWID Strona Główna -> "Moja prawda, Twoja prawda i g.... prawda " :) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin