Forum ŚWIATOWID Strona Główna ŚWIATOWID
czyli ... obserwator różnych stron życia
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gdzie się podziały pieniądze?
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚWIATOWID Strona Główna -> A co tam Panie ... w polityce???
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 11:48, 18 Lip 2015    Temat postu:

Skok na kasę OFE - NIK o wykonaniu budżetu za 2014 rok

[link widoczny dla zalogowanych]


1. Dziennik Rzeczpospolita napisał, że prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski, który w następnym tygodniu podczas debaty w Sejmie, będzie przedstawiał Sprawozdanie pokontrolne z wykonania budżetu państwa za rok 2014, skrytykuje przejęcie przez rząd Tuska około 150 mld zł z OFE i stwierdzi, że tylko w ten sposób udało się rządzącym uniknąć katastrofy finansów publicznych.

NIK napisał w wspomnianym sprawozdaniu przekazanym już posłom, że dzięki przejęciu tak wielkich środków udało się zmniejszyć dług publiczny o ponad 130 mld zł czyli o blisko 8% PKB.

Sumarycznie gdyby nie ta operacja, dług publiczny wzrósłby na koniec 2014 roku o blisko 75 mld zł (a więc o blisko 5% PKB) i w ten sposób relacja długu do PKB na koniec poprzedniego roku przekroczyłaby próg konstytucyjny wynoszący 60% a tym samym premierowi i ministrowi finansów groziłby Trybunał Stanu.

2. Przypomnijmy tylko, że dzięki przechwyceniu wspomnianych150 mld zł aktywów OFE, rządzący zmniejszyli wydatki budżetu państwa na 2014 rok o 23 mld zł (o 8 mld zł mniejsze wydatki na obsługę części krajowej długu publicznego i o ponad 15 mld zł zmniejszone dotacje do FUS) i w związku z tym deficyt budżetu państwa na rok 2014 wyniósł „tylko” 47,7 mld zł, a nie około 70 mld zł.

Drugim „osiągnięciem” wynikającym z tzw. reformy OFE była wyraźna poprawa dramatycznej do tej pory sytuacji w całym systemie finansów publicznych.

Przypomnijmy, że rok 2013 zakończył się deficytem sektora finansów publicznych w wysokości 70, 6 mld zł czyli 4,3% PKB i był wyższy od tego w 2012 roku, kiedy to wyniósł on 3,9% PKB (po zmianie metody liczenia PKB wprowadzonej przez Eurostat te wskaźniki po ponownym przeliczeniu są trochę lepsze).

Jednocześnie dług publiczny liczony metodą unijną (ESA 95) wyniósł 932,5 mld zł czyli aż 57% PKB i był wyraźnie wyższy od tego na koniec 2012 roku kiedy wyniósł 55,6%.

A więc na koniec 2013 roku, dług publiczny przekroczył wyraźnie II próg ostrożnościowy zapisany w ustawie o finansach publicznych (55% PKB) i zaczął się zbliżać szybkimi krokami do tego 60% zapisanego w Konstytucji RP.

3. Przechwycenie z OFE wspomnianych 150 mld zł obligacji skarbowych, spowodowało także zmniejszenie „na papierze” wielkości długu publicznego o tę właśnie sumę.

Umorzenie obligacji skarbowych będących w posiadaniu OFE na taką sumę, spowodowało, że jak już wspominałem dług publiczny zmalał o około 8% PKB, a to z kolei pozwoliło rządzącej koalicji uniknąć konieczności wykreślenia z ustawy o finansach publicznych II progu ostrożnościowego (przekroczenia przed dług publiczny wartości 55% PKB) i zbliżenia się do progu konstytucyjnego 60% PKB, a więc uniknąć także zarzutu zdemolowania finansów publicznych w ciągu 7 lat rządzenia.

Wprawdzie dług w takiej wysokości zniknął z tego jawnego, który pokazuje unijna metoda ESA95, zamienił się jednak w ten ukryty w ZUS, bowiem powiększył zobowiązania Skarbu Państwa wobec przyszłych emerytów.

4. Rządząca koalicja Platformy i PSL-u proponując w 2013 roku tzw. reformę systemu OFE, uzasadniała ją głownie pogarszającą się sytuację demograficzną w naszym kraju i koniecznością zapewnienia w przyszłości wystarczającej ilości rąk do pracy.

Teraz w raporcie pokontrolnym NIK, kierowanym przecież przez byłego wysokiego polityka Platformy Krzysztofa Kwiatkowskiego, dotyczącym wykonania budżetu za rok 2014 i sytuacji finansów publicznych, prezentowane są dane pokazujące niezbicie, że gdyby nie ten „skok na kasę”, rząd Tuska musiałby się publicznie przyznać, iż doprowadził polskie finanse publiczne wręcz do bankructwa, co więcej on jego minister finansów stanęliby za to przed Trybunałem Stanu.

I komentarz jednego z internautów :

Dobrze, że porusza Pan tematy ekonomiczne a w szczególności zadłużania Polaków (każdego z osobna) przez wybranych do władzy. Dzieje się to wg wzorca greckiego.
Wzorca dokładnie takiego samego, jeśli wysnuć wnioski z opisu tamtego problemu. Skorumpowana i etatystyczna władza roztrwania wpływy z podatków i uzupełniając braki wynikające ze złodziejstwa, pokrywa je kredytami.

Polakom, podobnie jak i wcześniej Grekom, nie kojarzy się, że to zadłużanie dotyczy każdego z osobna. Większość traktuje to jako coś bardzo teoretycznego. Przypisuje też politykom atrybuty boskie. Choć wie, że to przeważnie złodzieje, no ale bogowie to bogowie, zginąć nie dadzą, przynajmniej swojemu wyznawcy. Wyznawca przekona się o omnipotencji bóstw dopiero wtedy, kiedy będzie za późno. Jak w Grecji. Co prawda kilku bogów już pokazało, gdzie ma swoich wyznawców. Jeden uciekł na Florydę a złodziejstwo ma tak, ze swoją boginią, zakodowane, że bogini kradła ciuchy w butiku. Syndrom lepkich łap. Inny bóg uciekł do Brukseli, ale właściwiej napisać, do Berlina. Są to jednak przypadki nie wywołujące myślenia u wyznawców, bo bogowie są od razu zastępowani a każdy z nich to Hermes.
A co zrobi PiS? Proponuję powiedzieć prawdę Polakom i wpisać do konstytucji zakaz deficytu budżetowego w czasie pokoju oraz zakaz gwarancji rządowych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 15:58, 05 Gru 2015    Temat postu:

Inaczej skończymy jak Kenia handlując paciorkami

Ponieważ jesteśmy ludźmi dorosłymi to możemy sobie powiedzieć szczerze: dopóki Polska nie zacznie produkować własnych samochodów, telefonów komórkowych, laptopów, wózków widłowych, ciężarówek to… Polska nigdy nie przestanie pełnić funkcji gospodarki peryferyjnej.

Można to ująć jeszcze prościej: dopóki Polska nie będzie gospodarką rozwijającą sektor nowoczesnych technologii to Polacy nie mają żadnych szans na to, aby zbliżyć się do bogactwa krajów takich jak Niemcy czy Francja.

Możemy sobie powiedzieć także i to: dla jednych cudów czas już minął a innych zakończy się w 2020 roku.

Cud pierwszy to cud prywatyzacji.Cud drugi to unijne fundusze.

Trochę liczb – bo te przemawiają w tej sprawie lepiej niż słowa: majątek państwa polskiego w okresie 1991 – 2014 został sprzedany za – tylko proszę się nie śmiać – 152 mld zł. W bardziej twardej walucie – za ok. 40 mld. USD. Wpływy budżetowe zaplanowane na rok 2015 – 297 mld zł. 152. 297. 51% rocznych wpływów.


22 miliardy dolarów Facebook zapłacił za aplikację komunikacyjną WhatsApp.

Unijne fundusze: netto dla lat 2014 – 2020 będą równe ok. 217 mld. zł. Polskie PKB, przyjmując za rok wyjściowy – rok 2014, będzie wynosić – ok. 14 bilionów zł. Więc unijne fundusze to 1,5% PKB. Można podbijać świat – czyż nie?

Realnie? Wystarczy ich na trochę więcej niż 2 aplikacje WhatsApp.

Myślę, że dziś prawie nikt nie wie na co zostały wydane skąpe środki pochodzące z prywatyzacji. Prawdopodobnie na bieżące wydatki. Na pewno nie na inwestycje. Podobna sytuacja spotka nas za kilka lat w wypadku strumienia środków z UE. Na co zostały wydane unijne fundusze? Hmm… poczytajmy wypłowiałe tablice z żółtymi gwiazdkami. Na pewno nie były to inwestycje w przedsięwzięcia przynoszące zysk.

Może jeszcze jedna liczba: 540 miliardów złotych: tyle kapitału zostało wytransferowane za granicę z Polski. Tym procederem zajmują się korporacje lub duże zachodnie firmy.
Można założyć, że wypadku spółek z polskim kapitałem większość tego kapitału zostałoby zainwestowane w kraju, co przyspieszyłoby tempo rozwoju gospodarczego. Ale tu nie tylko chodzi o kwotę – chodzi o trend transferu: ten jest rosnący. W 2014 roku było to już 5% PKB.

Zapomniałem jednak o jeszcze jednym ważnym cudzie: inwestycjach zagranicznych. Ze względu na sam fakt, że inwestycji dokonywały takie potęgi jak Volkswagen, Philips, LG, Dell, HP, Oracle, Amazon od razu nasze samopoczucie się poprawiało. Ale są ciemne strony tych inwestycji. Pierwsza: inwestycje w Polsce to w 50% inwestycje w tych obszarach, które nie sprzyjają eksportowi (sektor finansowy, handel hurtowy i detaliczny, budownictwo, obsługa rynku nieruchomości). Druga: inwestycje nie są za darmo. Rynek krajów walczących o inwestycje jest duży więc z reguły inwestor tworzy tanie miejsca pracy będąc częstokroć zwolnionym ze zobowiązań publicznoprawnych lub otrzymując ulgi, których nie otrzyma polski konkurent. Trzecia: uniemożliwia to szybki lub czasem jakikolwiek rozwój przedsiębiorstwlokalnych. Czwarta: ujemny bilans handlowy czyli zadłużanie się. Inny efekt deficytu handlowego – nie ma eksportu, który buduje miejsca pracy. Jest import czyli płacenie za pracą za granicę. Co wreszcie ważne – kraje, które dokonały istotnego skoku jakościowego w gospodarce zawsze dbały o to, aby unikać ujemnego bilansu handlowego (Japonia, Chiny, Korea Południowa). Nie mam w tym momencie dostępu do tych danych, ale – o ile dobrze pamiętam – ujemny bilans handlowy był skorelowany ilościowo z wielkością zagranicznych inwestycji.

Zapomniałem też o jeszcze jednej ważnej liczbie: z Polski wyjechało wg. danych GUS ponad 2 miliony obywateli. Na ich wykształcenie zostało wydanych nie mniej niż 400 mld z pieniędzy podatników.

Gdy patrzeć na to wszystko w sposób holistyczny można powiedzieć, że Polska wyczerpała formułę rozwoju gospodarki
wynikającą z implementacji zasad Konsensusu Waszyngtońskiego (prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych, likwidacja barier dla inwestycji zagranicznych). Wedle długofalowych prognoz OECD Polska nie ma przed sobą ścieżki szybkiego wzrostu gospodarczego, ale stagnację wynikającą między innymi ze zbliżającej się katastrofy demograficznej. Jesteśmy krajem, który wpadł wskutek świadomej strategii poprzednich rządów w pułapkę średniego dochodu.

Model rozwoju wybrany przez polskie rządy był oparty na tym, że główną przewagą konkurencyjną jest tania siła robocza (tania relatywnie do swoich kwalifikacji).
Model ten załamuje się, gdy państwo osiąga PKB na osobę rzędu około 17 tysięcy dolarów.

Niczemu w Polsce nie poświęcono tak dużo czasu i uwagi jak temu, aby zdewastować prawo pracy. Świadomość, że jest ono nieprzestrzegane zarówno w aspekcie ustawowego czasu pracy jak i wynagrodzeń, że pracowników traktuje się jak niewolników, którzy nie mają wyjścia i muszą się zgodzić na to, co im się oferuje była powszechna. Z tą wiedzą nie zrobiono praktycznie nic a instytucje państwowe, które miały za zadanie kontrolować przestrzeganie prawa pracy nie posiadały i nie posiadają żadnych realnych narzędzi finansowego oddziaływania na podmioty łamiące prawa pracy. Podkreślę to jeszcze raz: było powszechne rządowe przyzwolenie na łamanie prawa pracy.

„Mamy do czynienia z trzema negatywnymi tendencjami. W związku ze starzeniem się Polaków zatrudnienie będzie spadać. Do tego mamy bardzo niską stopę inwestycji prywatnych, co wiąże się z bardzo niską stopą oszczędności. I trzeci czynnik – wolniej rośnie efektywność polskiej gospodarki”.

Więc co trzeba zrobić? Obniżyć jeszcze bardziej płacę minimalną. Wówczas na pewno będą rosły oszczędności, ludzie będą chętnie zakładać rodziny. Takie rady w roku 2013 dawał Leszek Balcerowicz. Jeszcze niższe płace w Polsce to najlepszy argument by z Polski emigrować. Ale ta argumentacja przedstawiona przez L. Balcerowicza jest symptomatyczna – tania, wykształcona siła robocza to cała oręż konkurencyjności gospodarczej. Nic innego nie mamy.


A zatem? A zatem dopóki Polska nie zacznie produkować własnych samochodów, telefonów komórkowych, laptopów, wózków widłowych, ciężarówek to… Polska nigdy nie przestanie pełnić funkcji gospodarki peryferyjnej.

Polska nie jest pierwszym i ostatnim krajem, który miał bardzo słabą pozycję startową. Więcej, w porównaniu z innymi krajami, których historia nie oszczędzała (zaraz wymienię) Polska miała bardzo dobrą pozycję startową, ale wybrała kiepski pomysł na swój rozwój.

Finlandia na początku lat 90 wpadła w głęboką recesję wskutek kryzysu finansowego oraz upadku najważniejszego partnera handlowego, jakim był Związek Radziecki. Co zrobili Finowie? Wypracowali w ramach narodowego konsensusu (tak, narodowego) wizję rozwoju gospodarki opartej na wiedzy i innowacjach. Wizję przedstawioną przez rząd i akceptowaną przez obywateli. A co najważniejsze - wizję konsekwentnie realizowaną.

Korea Południowa (tu też historia nie głaskała ich po głowie a wskutek polityki ekspansywnego komunizmu utraciła część swego terytorium i to bardziej rozwiniętą przemysłowo) na początku lat 90 nie była żadną informatyczną potęgą. Ba! w latach 80 Polska produkowała więcej własnych telewizorów i samochodów niż Korea. Rząd koreański w tym czasie uznał, że idealną strategią dogonienia Japonii (dla nich historycznie Japonia to trochę jak dla nas Niemcy) będzie przekształcenie gospodarki koreańskiej w gospodarkę opartą na wiedzy i wsparcie innowacyjności. Strategia ta mimo zmieniających się rządów nigdy nie została zakwestionowana ani przez kolejne rządy ani przez obywateli. Może też i dlatego, że poprzednie rządy (choć nie demokratyczne) dawały Koreańczykom nadzieję i wiarę, że kierunek rozwoju gospodarki jest słuszny i przynosi wymierne efekty wzrostu m.in. wskutek ograniczenia napływu inwestycji zagranicznych i powszechnego naruszania praw własności intelektualnych. Oczywiście Koreańczycy nie wymyślili wszystkiego sami – do swoich przedsięwzięć gospodarczych dopuszczali japońskie przedsiębiorstwa, ale te nigdy nie miały pakietów kontrolnych, lecz tylko udziały na poziomie 10 – 20%.

Jest doskonały passus w książce Konrada Godlewskiego – „Korea szerokopasmowa” - „Każda teoria wywodząca bogactwo narodów wyłącznie z ich kultur to zwykle litania pobożnych życzeń albo stek bredni. Owszem, kultura odgrywa ważną rolę, określając skłonność całych społeczeństw do oszczędzania, migracji czy inwestowania w edukację. Nie przesądza ona jednak o nowoczesności bądź też zacofaniu. Energiczny rząd z dobrym programem reform jest w stanie zmodernizować dowolny kraj w ciągu pokolenia, obalając przy tym przesądy o takim czy innym „charakterze narodowym” jego mieszkańców”.

Ta myśl jest optymistyczna. Wiele zależy od rządu. Rządu, który – mam taką nadzieję – nie zamierza brnąć w ślepą uliczką rozwoju, którą podążaliśmy przez 25 ostatnich lat. Rządu, który – mam taką nadzieję – postawi w swojej strategii na to, co postawili Finowie lub Koreańczycy a nie strategię „ciepłej wody w kranie”.

Inaczej skończymy jak Kenia. Na handlu paciorkami, którymi będą u nas bombki na choinkę, bursztyn, szkło lub inne regionalne atrakcje.
Bo to, co traktujemy jako marki polskie np. Wedel należy już dawno do kogoś innego (w wypadku Wedla - Lotte (koreańsko – japoński koncern) a w wypadku Krakusa i Morlin do Shuanhui International z Hong-Kongu).

Oczywiście ja wiem, że postkomunistycznej Polsce ze zliberalizowaną gospodarką z przewagą kapitału zagranicznego jak ktoś ma wizję „to powinien udać się do lekarza” (nasz przeuroczy były Prezydent Bronisław Komorowski).

Ale – „energiczny rząd z dobrym programem reform jest w stanie zmodernizować dowolny kraj w ciągu pokolenia, obalając przy tym przesądy o takim czy innym „charakterze narodowym” jego mieszkańców”.

W każdym razie trzeba zabić III RP. Zabić realne a nie deklarowane idee III RP. Im szybciej się to stanie, tym lepiej, gdyż naród polski - wedle słów Winstona Churchilla - „najdzielniejszy pośród dzielnych” był przez 25 lat „prowadzony przez najpodlejszych wśród podłych”.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez w51 dnia Sob 16:00, 05 Gru 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 14:17, 16 Sty 2016    Temat postu:

Standard & Poor`s znowu manipuluje ratingiem

[link widoczny dla zalogowanych]

S&P robią tak od dawna. Choć to obok Moody's oraz Fitch Ratings wciąż jedna z najbardziej znanych firm ratingowych, to jednak ciesząca się od kilku lat najgorszą z tej trójki opinią.


Majstrowali już przed laty - ze względów czysto politycznych
- przy ratingu Grecji, Irlandii i Francji, wywołując w tych krajach falę ostrych komentarzy przeciwko sobie. Zarówno ze strony środowisk politycznych (w wypadku Irlandii S&P pozwolila sobie nawet na sugerowanie wprost zmian w rządzie), jak i z rozwścieczonych sfer biznesu.

Ale najgorzej nagrabili sobie w USA.
Numery z bankami, które dostawały od nich super ratingi, czasem na tydzień przed ich bankructwem, oraz "majsterkowanie" na rynku wyceny ryzyka papierów wartościowych opartych o wierzytelności hipoteczne, wkurzyły w końcu rząd USA, który pociągnął tę firmę do sądu. Pozew wniosło amerykańskie Ministerstwo Sprawiedliwości.

No i rok temu właściciel S&P ogłosił, że w ramach ugody sądowej jego agencja ratingowa wypłaci władzom USA 1,38 mld dolarów jako odszkodowanie za świadome zawyżanie prezentowanych im ocen walorów hipotecznych, czyli za błędne ratingi.

Może i Polska powinna o tym pomyśleć?

A nieco spokojniej. Jeśli manipuluje się ratingiem bez mocnych podstaw w fundamentach - a w sferze realnej czy nawet finansowej ekonomii Polski nic takiego się nie dzieje - na nic dłuższego nie można liczyć.

Trochę za dużo graczy jest w świecie finansów niezainteresowanych wyłącznie polityką, i nie będzie chciało tracić szans zarobku ze względu na politykę. Nie mówiąc już o ponoszeniu z tego powodu regularnych kosztów, czyli strat. Jeśli więc teraz złoty potanieje (dzisiaj o 2% - nie jest to szokująca zmiana), to całkiem możliwe, że dosyć szybko ci, którzy będą chcieli na tym spadku zarobić, popchną go w górę.

Pilnujmy fundamentów gospodarki, a banksterka będzie kąsać, ale gardła nam nie przegryzie. Za duże koszty.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Śro 9:50, 20 Sty 2016    Temat postu:

PKO BP rozwiązał umowę z agencją ratingową Standard & Poor's

[link widoczny dla zalogowanych]

Agencja S&P nie współpracuje już z PKO BP. Decyzja o rozwiązaniu umowy nie miała jednak związku z niedawnym obniżeniem przez tę agencję ratingu Polsce.

Umowa została rozwiązana w grudniu minionego roku. Jak informuje bank, rating agencji S&P był pozyskany w 2012 roku w związku z planami emisji obligacji na rynku amerykańskim, na którym to inwestorzy preferują ocenę od dwóch agencji. A obecnie plany banku co do emisji długu przewidują pozyskiwanie środków jedynie na rynku krajowym oraz europejskim. Więc S&P przestała być potrzebna.

Choć nie miała związku z zeszłotygodniowym obniżeniem ratingu naszemu krajowi, to agencja z tego właśnie powodu dokonała końcowej oceny banku. Potwierdziła, że PKO ma silną pozycję biznesową, adekwatną siłę kapitałową, płynność w perspektywie kolejnych 2 lat, odpowiednią jakość aktywów oraz solidną bazę finansowania. Ale nie będzie ona miała znaczenia. - Dokonana w związku z końcową oceną aktualizacja ratingu ma zatem jedynie znaczenie historyczne, nie będzie już prezentowana i jest wynikiem standardowej procedury po zmianie ratingu dla Polski - mówi Łukasz Świerżewski, dyrektor departamentu komunikacji korporacyjnej w PKO BP.

W końcowej ocenie agencja Standard & Poor's potwierdziła rating krótkoterminowy na poziomie A-2 oraz obniżyła rating długoterminowy z poziomu BBB+ do poziomu BBB. W chwili wycofywania ratingów perspektywa była stabilna. W uzasadnieniu agencja podkreśliła, że ta zmiana związana była jedynie z obniżeniem 15 stycznia tego roku ratingów dla Polski oraz potwierdziła silną pozycję finansową PKO.

PKO BP zostaje przy jednym zleceniu oceny wiarygodności finansowej - od agencji ratingowej Moody's na poziomie A2 (rating długoterminowy depozytów) oraz A3 (rating długoterminowy zobowiązań) z perspektywą stabilną.

W zeszłym tygodniu agencja S&P obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Polski. Uzasadniła to polityką: demontażem instytucji państwowych i osłabieniem ich niezależności. Inna prestiżowa agencja - Fitch - nie zmieniła ratingu dla Polski, ale zmieniła jego perspektywę na negatywną. Agencja Moody z kolei nie opublikowała nowego raportu dotyczącego Polski.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 20:44, 02 Maj 2016    Temat postu:

Porażające! NIK ujawnia prawdę o sztandarowym programie PO: nierzetelność, brak nadzoru, dług publiczny! Tak robiono „Inwestycje Polskie”

[link widoczny dla zalogowanych]

Najwyższa Izba Kontroli nie ma litości dla rządów Platformy! Kolejny raport obnaża prawdę o sposobie sprawowania władzy przez ekipy Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Tym razem NIK miażdży program „Inwestycje Polskie” - sztandarowy projekt Platformy, który miał zapewnić Polsce rozwój gospodarczy.

Program „Inwestycje Polskie” został przygotowany nierzetelnie. Nie określono szczegółowych planów ani mierników działania poszczególnych podmiotów, co utrudniało rzetelną ocenę efektów i skuteczności Programu. Brakowało także spójnego systemu monitoringu i nadzoru. Nie wyznaczono jednostki koordynującej całość, a nadzór rozproszony był pomiędzy dwa ministerstwa: Skarbu Państwa i Finansów



Jak ustalono, minister finansów nie nadzorował zgodności finansowania projektów z założeniami programu, chociaż na ten cel przekazał obligacje Skarbu Państwa zwiększające dług publiczny, a resort został wskazany jako podmiot nadzorujący BGK. Żadna komórka organizacyjna MF nie została jednak wyznaczona do tego zadania ani go systematycznie nie realizowała.

I dalej bardziej szczegółowe informacje

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 21:42, 16 Maj 2016    Temat postu:

Prof. Kieżun: Cała akcja KOD jest finansowana i przygotowywana, a ludzie są ogłupiani. Balcerowicz był wysłannikiem Sorosa.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 20:49, 18 Lip 2016    Temat postu:

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zapominał o elementach swej fortuny wypełniając oświadczenia majątkowe. Co najciekawsze - ani prokurator, ani sąd nie dostrzegły w tym nic nagannego. Marek Pyza i Marcin Wikło dotarli do dokumentów, które rzucają światło na sposób działania wieloletniego prezydenta miasta nad Motławą.

Setki tysięcy złotych z niewyjaśnionych źródeł. Notoryczne podawanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. Kupowane z tajemniczymi rabatami luksusowe mieszkania w najlepszych punktach miasta i zapominanie o nich przy wypełnianiu oświadczeń majątkowych. Wreszcie wewnętrznie sprzeczne wyjaśnienia podejrzanego. Gdyby ta historia dotyczyła zwykłego człowieka, zapewne miałby on bardzo poważne problemy z organami ścigania. Prezydentowi Gdańska tak naprawdę nie spadł włos z głowy.
Szegóły tutaj:
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 18:16, 27 Sie 2016    Temat postu:

Niewinna Hanna Gronkiewicz Waltz

[link widoczny dla zalogowanych]

Hanna Gronkiewicz - Waltz najprawdopodobniej, poza doraźnym, dotkliwym szumem medialnym, nie poniesie żadnej odpowiedzialności. Może czuć się nawet pokrzywdzona. Dlaczego akurat ona ma być napiętnowana? Nie zrobiła nic takiego. Ot, przymykała oko i stwarzała korzystne warunki dla szemranych przewałów, wtedy kiedy było trzeba, w interesie tych, co trzeba. Taka norma utrwaliła się u nas przez lata „wolności” i poddawanie jej jakieś niewyszukanej egzegezie jest w zasadzie niegrzeczne.

Po 1989 roku w Polsce nikt tak naprawdę nie poniósł najmniejszych konsekwencji za zrujnowanie i rozkradzenie majątku narodowego. Była jakaś afera autostradowa? Ktoś zbankrutował, ktoś nawet popełnił samobójstwo? Kto by to roztrząsał po wsze czasy. Tak po prostu ma być i tyle. Stworzono zupełnie niewydolny system sądowniczy, żeby sprawy grzęzły i można było unikać sprawiedliwości. Projekt wysysania z Polski kapitału nie jest zrobiony przez jakiś amatorów, ani puszczony na żywioł. Jest to systematyczne i precyzyjne pozbawianie nas własności. Ma to miejsce w skali kraju, choćby przez narzucenie obcej bankowości i handlu i ma to miejsce w procederze wydzierania nam substancji miejskiej, przede wszystkim w Warszawie i Krakowie, ale w innych miejscach też. Przysłowiowa Kolejka na Kasprowy jest koronnym przykładem. Przed sprzedaniem wyremontowano ją jeszcze starannie z środków państwowych, żeby nowym właścicielom, jakieś enigmatycznej spółce z Luksemburga, nie zaczęła się przypadkiem sypać. Tu warto przypomnieć, że PiS obiecywał sprawdzenie tej „prywatyzacji”, a nawet cofnięcie jej.
Czy sprawa warszawska to jest coś nowego? Ależ skąd! Od lat słyszało się o sfałszowanych zaświadczeniach w sprawach roszczeń, o wyspecjalizowanych kancelariach prawnych, o czyścicielach kamienic, bezwzględnie wyrzucających, często starszych ludzi na bruk. Nawet podejrzana śmierć kobiety, która przeciwstawiała się tym praktykom, nikogo tak naprawdę nie wzruszyła. A już pani prezydent i pracowników Ratusza, zupełnie nie. Nadal roztaczali parasol ochronny nad tymi, którzy ograbiali stolicę i bogacili się na inwestycjach, tylko im umożliwianym.

Sprawa stała się głośna dzięki organizacji „Miasto jest nasze”. To oni ją nagłaśniają by zyskać zaufanie mieszkańców przed wyborami samorządowymi. Ich prawo. Notowania partii Jarosława Kaczyńskiego w stolicy nie są za wysokie, więc wystarczy najzagorzalszym stołecznym lemingom z Ursynowa czy Wilanowa stworzyć konkretną alternatywę, Głosowanie na zdezelowaną Platformę lub Nowoczesną, która z powodu osobowości lidera, okazała się przedsięwzięciem mało poważnym i sezonowym, mogą obrażać ich estetykę. A tak mają możliwość postawienia na prężnych, młodych, walczących o naszą kochaną Warszawę. Nawet jeśli nie z pobudek czysto ideologicznych tylko dla pięcia się w politycznej hierarchii, to trudno to negować. Każdy ma prawo.
Podstawowym pytaniem jest to, gdzie są służby naszego państwa? Słyszy się, że CBA wkroczyło do Ratusza. Znając jednak umiejętności naszych urzędników samorządowych, trudno liczyć na to, że w biurkach czy na dyskach komputerów czkają gotowe dowody. Może jakieś wykroczenia czy nieprawidłowości drugiej kategorii da się wykryć, ale raczej nie grube rzeczy. Gdy jednak wziąć pod uwagę skalę nadużyć w Warszawie, w praworządnym państwie z pewnością znalazły by się odpowiednie paragrafy, by nawet samą panią prezydent doprowadzić do aresztu śledczego. Zresztą ona sama chyba nawet się tego obawia, jeśli alarmuje, że na jesieni mogą nastąpić zatrzymania, oczywiście motywowane wyłącznie politycznie.
I tu dochodzimy do słynnej odpowiedzialności politycznej. Pojawiają się głosy, czy Hanna Gronkiewicz – Waltz, powinna ponieść odpowiedzialność polityczną. Śmiechu warte. Czyli co, za sprzeniewierzenie milionów, a może i miliardów z publicznego majątku, przestanie być wiceprzewodniczącą PO?

Już zresztą ruszyły dyżurne autorytety, obwieszczające, że nie ma powodów by prezydent Warszawy podała się do dymisji.

Grzegorz Schetyna ma twardy orzech do zgryzienia. Czy bronić prezydent Warszawy do ostatniej kamienicy, czy rzucić ją na pożarcie? Oczywiście politycznie wyłącznie.
Znając nasze realia nic wielkiego się nie wydarzy. Sprawa się rozmyje jak tysiące poprzednich. Trudno wierzyć, by ci, którzy nawet nielegalnie przejęli grunty i domy zostali ich pozbawieni. To byłby dopiero skandal. Cały świat by się oburzył, że Polski już nie można rozkradać. Do czegoś takiego nie można dopuścić.

Chyba, że wreszcie PiS pokaże, że nazwa tej partii nie jest tylko tak, dla fasonu i zrobi prawdziwe porządki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚWIATOWID Strona Główna -> A co tam Panie ... w polityce??? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin