Forum ŚWIATOWID Strona Główna ŚWIATOWID
czyli ... obserwator różnych stron życia
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Układ jest silny. Mamy frontalny atak na Polskę

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚWIATOWID Strona Główna -> A co tam Panie ... w polityce???
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Wto 8:13, 08 Gru 2015    Temat postu: Układ jest silny. Mamy frontalny atak na Polskę

Układ” jest silny. Mamy frontalny atak na Polskę !

[link widoczny dla zalogowanych]

Jeśli ktoś w Polsce myślał, że po wyborach parlamentarnych, nastąpi szybki upadek “układu magdalenkowego” i rychła naprawa Rzeczpospolitej, to dziś już wie, że myśli te były jedynie odmętem szaleństwa spowodowanym wyrzutem endorfin, po ogłoszeniu wyniku wyborów. “Układ” jest silny i wbrew pozorom dobrze zorganizowany, a jego działania planowe, przemyślane oraz wyrafinowane.

Nawet słabo obeznany w świecie polityki obserwator, który uważa się za przedstawiciela Homo sapiens (czyt. człowieka rozumnego) powinien zauważyć, że zagraniczna finansjera w ostatnim czasie wytoczyła przeciw Polsce ciężkie działa. Wszystkie od niej jej zależne sługusy zostały wezwane na pokład. Mamy frontalny atak na Polskę, mający na celu utrzymanie mocno zagrożonego Status quo.


Zagraniczna finansjera obawia się zmniejszenia profitów z Polskiego kondominium, ale przede wszystkim utraty kontroli nad nim - niby nic nowego ale forma jaką przybrał ten atak, powinna nas już mocno zaniepokoić. Tak wielkiego, zmasowanego i skoordynowanego ataku, na międzynarodowej arenie jaki właśnie ma miejsce, nie było od czasów bezpośrednio poprzedzających Pierwszy Rozbiór Polski.

Dziś media całego świata przedstawiają i równają Polskę z błotem. Lata “polskich obozów” i brak reakcji na taką politykę przez poprzedników, przynoszą opłakane dla Polaków efekty.

Nikt nie ośmieli się oficjalnie stanąć po stronie kraju z “silnymi nacjonalistycznymi i faszystowskimi tradycjami” jak mogliśmy przed wczoraj przeczytać “Berliner Zeitung”.
CNN apeluje do Polaków - “Aby zwyciężył rozsądek”. "The Economist" grzmi że: “Dobre relacje Polski z resztą Europy są zagrożone !”
.

To tylko wierzchołek góry lodowej skierowanej na Polskę.


Polska V kolumna działa bardzo aktywnie. Tomasz Lis oraz posłowie “opozycji” żalą się w niemieckich mediach oraz w Parlamencie Europejskim na demokratycznie wybrane Polskie władze. Podobnie żaliła się polska magnateria przed rozbiorami na carskim i pruskim dworze. Media w Polsce i na świecie przedstawiają ich jako obrońców upadającej demokracji. W umysłach przeciętnego Europejczyka czy też Jankesa, zakotwiczył pogląd, że w Polsce już niedługo będzie panował totalitaryzm. Obawiam się, że powstanie koalicja państw, która będzie chciała przywrócić w Polsce “demokrację”, nie koniecznie drogą mediacji. Już obserwujemy, na razie nieśmiałe próby lub raczej prognozowanie możliwość “zainstalowania” w Polsce rewolucji vel polskiego majdanu.

Ta sama retoryka prania mózgu co za granicą ma miejsce u nas, dzięki rodzimemu mainstreamowi. Tutaj także postkomuniści i reżimowe dzieci, zasiadające na stanowiskach i pielęgnujące “układ magdalenkowy” są przedstawiani jako obrońcy zagrożonej demokracji. Kwestia “przełożenia wajchy” w tak ciągle pranych umysłach polskiego społeczeństwa jest już tylko kwestią czasu.

Skoordynowane działania przeciw Polsce na różnych frontach, ataki od środka i od zewnątrz sprawiają że jesteśmy w ciężkiej sytuacji. Szansę na realne zmiany i reformy maleją z każdym dniem. Promyk nadziei na zmianę takiego stanu rzeczy przyszedł wczoraj z Francji. Oto mury cytadeli europejskiej lewicy padły, czego się chyba mało kto spodziewał. Wybór Francuzów może być preludium końca UE. Wszakże przy poglądach narodowców Marine Le Pen, mohery Kaczyńskiego to euroentuzjaści.
*******


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez w51 dnia Wto 8:19, 08 Gru 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 23:11, 14 Gru 2015    Temat postu:

Lider Konserwatystów pisze do Martina Schulza po jego wypowiedzi o Polsce

[link widoczny dla zalogowanych]

Lider frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE, Brytyjczyk Syed Kamall, zwrócił się w liście do szefa PE Martina Schulza, by powstrzymał się on od wypowiedzi na temat sytuacji w Polsce. Zarzucił Schulzowi, że nie zna faktów na ten temat.

Rzecznik Martina Schulza odpowiada. "Słowa o Polsce nie były osądem" W liście tym Kamall wskazał, że "sprawy związane z polskim Trybunałem Konstytucyjnym są negatywnie relacjonowane przez międzynarodowe media, bez uwzględnienia działań podjętych przez poprzedni rząd tuż przed opuszczeniem urzędu".

"Prosiłbym, aby przed wypowiadaniem się zaznajomił się Pan z faktami. Niezależnie od Pana osobistych poglądów na temat partii politycznej, która wygrała wybory w Polsce, [b]mam nadzieję, że nie będzie obniżał Pan rangi urzędu Przewodniczącego PE poprzez próby interwencji w debatę wewnętrzną kraju członkowskiego w tak żądny sensacji sposób i bez znajomości faktów" - wezwał Kamall w liście, którego fragment opublikowały służby prasowe EKR

Europoseł PiS Tomasz Poręba ocenił, że słowa Schulza na temat sytuacji w Polsce "dyskwalifikują go jako przewodniczącego Parlamentu Europejskiego". - Bardzo się cieszymy, że z naszej inicjatywy pan przewodniczący Syed Kamall i grupa EKR zabrali głos w sprawie skandalicznej wypowiedzi Martina Schulza, który czerpie swoją wiedzę tylko z bliskich sobie mediów - oświadczył Poręba.

To reakcja na wywiad, jakiego Schulz udzielił niemieckiemu radiu Deutschlandfunk. Ocenił on w nim, że wydarzenia w Polsce mają charakter zamachu stanu i są dramatyczne.

Premier Beata Szydło oświadczyła, że oczekuje od Schulza przeprosin za te słowa. Z kolei szef MSZ ocenił, że słowa Schulza były "bezzasadne, nieuprawnione, a wręcz skandaliczne".

W poniedziałek wieczorem rzecznik Schulza tłumaczył, że jego wypowiedź nie była "osądem, ale wyrazem zaniepokojenia o jedną z podstawowych zasad rządów prawa w UE, a mianowicie o zasadę demokratycznego podziału władzy". Zaniepokojenie sytuacją Polsce miały sygnalizować szefowi PE niektóre grupy polityczne, a także wielu eurodeputowanych.

******
No, no, no tego się nie spodziewałem Anxious a w "naszych mendiach" cisza na ten temat


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Wto 17:06, 15 Gru 2015    Temat postu:

Kilka dni temu padło stwierdzenie o ludziach podłego sortu.
Oto przykład:

Dziennikarz „GW” pojechał na Ukrainę, by skompromitować prezydenta Andrzeja Dudę

[link widoczny dla zalogowanych]

Zakończyła się konferencja prasowa Andrzeja Dudy i Petro Poroszenki. Z polskiej strony pytanie zadał tylko Paweł Wroński, dziennikarz "Gazety Wyborczej". Nie pytał prezydenta Polski o projekt Nord Stream 2, sankcje przeciwko Rosji czy współpracę Polski i Ukrainy. Wystąpił z deklaracją polityczną na temat Trybunału Konstytucyjnego.

Na wspólnej konferencji prasowej prezydenci wyrazili mocne "nie" dla Nord Stream 2. - Nasza pozycja w sprawie Nord Stream 2 jest oczywista. Nie sposób go zaakceptować - powiedział prezydent Polski.

Później były pytania dziennikarzy, a właściwie jednego dziennikarza z Polski.
"Od początku rewolucji na Ukrainie mówimy przyjaciołom na Ukrainie, że będziemy się z nimi dzielić doświadczeniami, w tym doświadczeniami w budowie państwa demokratycznego i państwa prawa. Panie prezydencie, w Polsce nie są wykonywane wyroki Trybunału Konstytucyjnego przez władzę wykonawczą. W Polsce druk wyroku Trybunału Konstytucyjnego został wstrzymany. Jaka jest pana opinia na ten temat? Czy to jest to doświadczenie z którym akurat powinniśmy się podzielić?

Prezydent Andrzej Duda uciął krótko:
Jeżeli musimy mówić o sprawach wewnętrznych w Kijowie, co jest nowym zwyczajem, to powiem, że PO i PSL nie wykonały 50 wyroków. Będziemy się dzielić z naszymi przyjaciółmi z Ukrainy wszystkimi doświadczeniami, jakie Polska ma za sobą.

Paweł Wroński to jeden z trzech dziennikarzy "Gazety Wyborczej", którzy zgodzili się atakować polski rząd w niemieckiej gazecie "Die Zeit" za rzekomy "autorytaryzm".

Jak podkreśla, Samuel Pereira, dziennikarz "Gazety Polskiej Codziennie", na całym świecie funkcjonuje niepisana zasada, że żurnaliści kraju, z którego przyjeżdża prezydent - na konferencji prasowej z jego odpowiednikiem - nie atakują go w pytaniach. Trzymając się tematów spotkania, nie porusza się spraw wewnętrznych, szczególnie w kontekście, w którym można swojego prezydenta przedstawić w złym świetle. W trakcie wizyty są inne okazje, aby o sprawy wewnętrzne prezydenta pytać. Nie jest nią na pewno wspólna konferencja z prezydentem kraju goszczącego.
********[/quote]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Śro 21:29, 16 Gru 2015    Temat postu:

Targowica AD 2015

[link widoczny dla zalogowanych]

Nie wyobrażam sobie niemieckich dziennikarzy, nawet tych przeciwnych władzy w Berlinie, krytykujących swój kraj w polskich mediach. Nie wyobrażam sobie angielskich, francuskich, amerykańskich, górnowoltańskich dziennikarzy, robiących to samo w obcych mediach. A u nas?
Jeśli prawdą jest informacja o blogach dziennikarzy na portalu publikującym zdecydowanie, publikującym zdecydowanie antypolskie treści, to nie mam słów. Pozostaje mi mieć nadzieję, że będą to artykuły polemiczne z treściami "Zeit Online". Swoją drogą ciekaw jestem ile płacą? Może i ja się zgłoszę i opublikuje kilka swoich artykułów na temat upadku mainstreamu w Polsce i wyjaśnię im dlaczego biało-czerwona flaga jest ważniejsza od niemieckiej i unijnej?

Nie do końca i nie ze wszystkim zgadzam się z PiS i prezesem Kaczyńskim,. Wiem również, że i ja jestem i zawsze będę dla tego środowiska obcy, ze względu na pracę w latach 80-tych, ale wiem też, że tylko to środowisko może w tej chwili naprawić mój kraj, a to jest ważniejsze od moich osobistych odczuć.

Słuchałem wypowiedzi pana Kaczyńskiego kilkakrotnie i nigdzie nie dopatrzyłem się obrazy części społeczeństwa, o którą tak krzykliwie "upomina się " PO i jej mutacje. To dotyczyło wyłącznie tych, którzy do obcych tronów zwracają się o pomoc, by utrzymać swoje pozycje. Takie osoby każdy, komu zależy na dobru naszego kraju, bez względu na wiek, życiorys, narodowość, pochodzenie, powinien zwalczać całymi siłami. I tylko to było w tej wypowiedzi. Dobrze, że w końcu ktoś nazwał sprawy po imieniu.

Niestety, tacy dziennikarze, jak na wstępie, politycy, skarżący się w Brukseli, odnieśli sukces. Właśnie TVN24 podało, że do styczniowego programu obrad parlamentu UE włączono punkt o sytuacji w Polsce. Jest to ewidentna ingerencja w sprawy demokratycznego kraju i służy nie nam, a wyłącznie Rosji i Niemcom. Nie sądzę, że możliwa jest w tej chwili "bratnia interwencja", jak w Czechosłowacji (tam też ustalono to na "międzynarodowym" forum), lecz dreszcz jakiś przeszedł mi po plecach. ma rację, były prezydent Lech Wałęsa, ludzie wyjdą na ulicę, ale w obronie legalnie wybranej władzy, pod innym przywództwem i w końcu zburzą pomniki, które im zbudowano.

Wściekłem się. Jak można, jak jakakolwiek partia, która wykorzystuje obce siły do załatwiania własnych interesów, śmie nazywać się polską partią? Jak Niemiec śmie nas ostrzegać przed faszyzmem? Uważam, że żaden Polak nie ma prawa uczestniczyć w tej sesji. Politycy, wykażcie się chociaż raz odwagą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pią 13:43, 18 Gru 2015    Temat postu:

Antoni Macierewicz, czyli Dusza III RP wyje po północy
[link widoczny dla zalogowanych]

"Kilka dni temu MON wypowiedział umowę o współpracy pomiędzy Służbą Kontrwywiadu Wojskowego a Federalną Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. W minionym tygodniu minister obrony Antoni Macierewicz podjął też decyzję o odwołaniu z Centrum Eksperckiego ds. Kontrwywiadu NATO płk. Krzysztofa Duszy i płk. Piotra Pytla. To właśnie oni byli we władzach SKW, gdy zawarto umowę z FSB. Dawała ona rosyjskim służbom specjalnym możliwość bezkarnej infiltracji polskiego kontrwywiadu wojskowego.

Październik 2013 r. Dziennik „Rzeczpospolita” ujawnia, że po katastrofie smoleńskiej ówczesny szef SKW gen. Janusz Nosek podpisał tajną umowę z FSB, nie informując o tym premiera, ministra obrony narodowej, ministra spraw wewnętrznych ani kolegium ds. służb specjalnych. Według nieoficjalnych informacji o umowie miał wiedzieć ówczesny prezydent Bronisław Komorowski, który w listopadzie 2010 r. awansował Noska na stopień generalski – było to w czasie, gdy finalizowano umowę z FSB. (...)

18 grudnia 2015 r. Pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej ds. Utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO Bartłomiej Misiewicz wprowadził nowego p.o. dyrektora CEK NATO płk. Roberta Balę do tymczasowych pomieszczeń CEK NATO użyczonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego – podało w komunikacie Ministerstwo Obrony Narodowej. Jak wyjaśnił szef MSZ Witold Waszczykowski, Polacy w Centrum Kontrwywiadowczym NATO stracili dostęp do informacji niejawnych. Potrzeba była więc wymienienia ich na nowych, którzy taki dostęp posiadają."

Tymczasem Czerska już rozpętała kampanię na temat "zamachu na NATO", a jednocześnie dyrektor Centrum Kontrwywiadu, czyli właśnie odwołany w zeszłym tygodniu płk Dusza, oświadczył na antenie TVN24, że nie został zwolniony z pełnionej funkcji i dopóki to nie nastąpi, będzie pełnił swoje funkcje. Nie udostępnił też kierownictwu MON kluczy do zajmowanych przez CEK pomieszczeń.

W wojsku to się nazywa odmowa wykonania rozkazu, a wlaściwie zdrada. No i trzeba było sięgnąć po żandarmerię wojskową, a całą sprawę przeprowadzić natychmiast i w sposób zdecydowany.

Służby służbami, ale mnie niepokoi szerszy problem, czyli kadra oficerska, a zwlaszcza generalicja w naszym wojsku. Tego nie wolno zostawić w obecnym kształcie, nie można czekać lata na wymianę i wykruszanie się rusofili czy wielbicieli Bronka, których WSI trzymało na haku, a z drugiej strony trzeba to zrobić na tyle zręcznie, aby nie doprowadzić do czegoś na kształt próby puczu.

Bo my się boimy Bundeswehry i "zielonych ludzików", ale proponuję na razie nie zapominać jeszcze o LWP i jego tradycjach. Przecież Komorowski z kumplami przez lat 8 ze wszystkich sił restaurowali jego etos. Za czasów prezydentury Kaczyńskiego Lech próbował to hamować, ale mógł opóźniać zmiany tylko na szczeblu generalskim.

Jak widać po skoordynowanej akcji Czerskiej, gdzie płk Dusza nazywa się i cuchnie obecnie Czuchnowskim, oraz Wiertniczej, obrona III RP z Trybunału Konstytucyjnego przenosi się do resortów siłowych. I to jest, moim zdaniem, faza o wiele niebezpieczniejsza. Bo rocznice obrony "demokracji ludowej" przez te resorty w 1980 i 1970 r., wlaśnie parę dni temu obchodziliśmy.

Ciekaw tylko jestem, jak na ten, odtrąbiony na Czerskiej "zamach na NATO", zareagują nasi, natowscy sojusznicy. Oczywiście, nie mówię o Niemcach, bo coś mi się wydaje, że nawet Adoilf Hitler byłby bardziej wiarygodnym i dotrzymujacym zobowiązań sojusznikiem, od obecnych władz tego kraju. Interesuje mnie reakcja, lub jej brak, że strony wladz sojuszu oraz USA.

Dobrze jest wiedzieć, na co możemy liczyć. Na jakiś, ale jednak sojusz, czy może na zalecenie kultywowania dobrych tradycji współpracy z FSB?

PS

Po wyjaśnieniach rzecznika MON sprawa jest już jasna. Mieliśmy do czynienia z próbą regularnego buntu w struktuach kontrwywiadu wojska polskiego. A ci wszyscy, politycy i media, ktorzy będą ją wspierali, zasługują na uczciwy proces.

*******

Trochę więcej światła z komentarzy

Z 05.10.2015:

"Obecne kierownictwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego szykuje sobie spadochrony na wypadek nadejścia nowej władzy? Nie chodzi o wyborcze spadochrony, lecz o NATO-owskie centrum szkolenia dla oficerów kontrwywiadu – tłumaczy Ministerstwo Obrony Narodowej.

(...) Z wewnątrz SKW napływają sygnały, że akcja „Centrum NATO” to w rzeczywistości sprytny pomysł kierownictwa Służby na wypadek spodziewanej zmiany władzy. – Pochodzący z Krakowa Piotr Pytel, szef SKW, i jego zastępcy zamierzają objąć w Centrum wysokie etaty, by przetrwać nadchodzący czas. Szefem Centrum ma być zastępca szefa SKW, pułkownik Krzysztof Dusza, który w ten sposób wejdzie na generalski etat – opowiada informator z SKW. Ten sam rozmówca wskazuje, że są problemy z lokalem na centrum szkoleniowe w Krakowie i prace nad powołaniem organizacji trwają na pierwszym piętrze przy ulicy Oczki w Warszawie, gdzie swoje gabinety ma kierownictwo SKW.

MON przyznaje, że pierwszym szefem nowej organizacji będzie oficer SKW, nie wskazuje jednak konkretnie na pułkownika Duszę. Problemy lokalowe? MON odpowiedziało nam, że w najbliższych miesiącach lokum będzie oddane i będzie też certyfikowana łączność. – Spodziewamy się, że do końca roku pojawią się pierwsi oficerowie z państw członkowskich NATO – czytamy w odpowiedziach z resortu obrony.

Rozmówca z MON: – Akcja pod tytułem „Zróbmy Centrum, bo nowa władza zwolni nas z roboty w SKW”? No, ale to miałoby krótkie nogi. Przecież nowa władza, jeśli nadejdzie, może wpłynąć na zmianę obsady kierownictwa tego Centrum."

[link widoczny dla zalogowanych]

Więcej o "współpracy" WSI z FSB za rządów PO-PSL
"Współpraca z FSB trwała niemal do końca rządów koalicji PO–PSL, mimo agresji rosyjskiej na Ukrainie. W ramach umowy o współpracy na terenie Federacji Rosyjskiej odbyło się co najmniej jedno szkolenie, w którym brało udział minimum kilku funkcjonariuszy SKW. Nie wiadomo, kto płacił za te szkolenia i czego dokładnie one dotyczyły. Także w ramach tej umowy w Polsce byli przedstawiciele FSB – wjechali oni samochodem na parking znajdujący się na terenie SKW, bez wcześniejszego sprawdzenia.

Rosjanom nie zostały wydane przepustki osobiste, a ich dane nie zostały wpisane do ewidencji osób wchodzących na teren SKW, po którym poruszali się praktycznie bez przeszkód. Do kontaktów przedstawicieli SKW i FSB dochodziło zarówno na terenie Polski, jak i Rosji – m.in. w Moskwie, gdzie w kwietniu 2010 r., po katastrofie smoleńskiej, rosyjskie służby specjalne poprzez specjalny program ściągnęły z komputerów i urządzeń używanych przez oficerów SKW całą zawartość i przesłały ją na nieznany serwer.

Nie sprawdzono, czy do podobnego kopiowania nie doszło podczas wizyty FSB w siedzibie SKW, w której jest przecież tajna kancelaria. Wśród znajdujących się tam dokumentów jest m.in. kartoteka operacyjna WSI oraz kontrwywiadu wojskowego.

Według naszych informacji o szczegółowych kontaktach z FSB nie zostali poinformowani przedstawiciele NATO"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Nie 18:13, 20 Gru 2015    Temat postu:

"Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung": Berlin stosuje wobec Polski strategię "obejmowania"

[link widoczny dla zalogowanych]

• Rząd i parlament w Niemczech są "zaalarmowane" wydarzeniami w Polsce
• Nie zamierzają jednak reagować w ostry sposób na "autorytarny kurs" rządu
• Planują zastosowanie "strategii obejmowania"
PAP / Marcin Obara
W obszernym materiale opublikowanym w niedzielę na łamach "FAS" mowa jest o tym, że sytuacja w Polsce obserwowana jest w kołach rządowych w Berlinie "z dużym niepokojem".

Komisja spraw zagranicznych Bundestagu w czwartek rozszerzyła porządek obrad o temat Polski
- czytamy w dzienniku. O sytuacji w Polsce poinformował posłów dyrektor jednego z departamentów MSZ - pisze autor materiału Markus Wehner, zwracając uwagę, że należy to uznać za "niezwykłe wydarzenie", gdyż chodzi o kraj, który jest sojusznikiem Niemiec w UE i NATO.

"W minionych latach relacje Berlina z Warszawą były tak dobre jak nigdy przedtem; (Niemcy) liczyły na to, że Polska stanie się ich partnerem takim jak Francja. Teraz nie wchodzi to już w rachubę. Wręcz przeciwnie, istnieją obawy, że 25-letnia praca zostanie zniszczona" - pisze "FAS", która jest niedzielnym wydaniem "Frankfurter Allgemeine Zeitung".


Wehner przypomina, że w tym roku Polska i Niemcy obchodzą 25. rocznicę traktatu o przyjaźni i dobrym sąsiedztwie. Ukoronowaniem jubileuszu miało być wspólne posiedzenie obu rządów w Berlinie lub w Warszawie. "Nie ma pewności, że do (posiedzenia) dojdzie, chociaż kanclerz Angela Merkel i minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier przeprowadzili już w tej sprawie rozmowy telefoniczne z Warszawą" - pisze "FAS".

Jak zaznacza autor, w Berlinie "powiększa się stos pytań, na które polski rząd nie udzielił odpowiedzi". "Wszystko zostało zamrożone" - przytacza "FAS" opinię anonimowego źródła.

"Rząd i parlament Niemiec są jednak zgodne co do tego, że nie należy nowego autorytarnego kursu Warszawy piętnować w ostrych słowach" - pisze Wehner.

Jak tłumaczy, takie reakcje utwierdziłyby tylko ludzi Kaczyńskiego, którzy w kampanii przedwyborczej posługiwali się czasami antyniemieckimi hasłami, w ich postawach. "Mówi się raczej o 'strategii obejmowania' polegającej na tym, że krytykę należy zawsze łączyć z ofertą dialogu" - wyjaśnia autor.

Komisja spraw zagranicznych Bundestagu chce z tego powodu jak najszybciej zaprosić swoich polskich partnerów do Berlina - pisze Wehner. Jak dodaje, niektórzy niemieccy parlamentarzyści mają nadzieję, że w polskiej polityce zagranicznej "będzie panował pragmatyzm". "Będzie więcej kontynuacji, niż dziś uważamy" - mówi szef komisji spraw zagranicznych Bundestagu Norbert Roettgen. Deputowany CDU podkreśla, że nie tylko Polska ma wielkie znaczenie dla Europy, lecz także Europa jest ważna dla Polski. "Kaczyński nie myśli o wyjściu z UE, lecz o Unii ojczyzn" - zauważa "FAS".

Z Berlina Jacek Lepiarz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Śro 20:51, 06 Sty 2016    Temat postu:

Dobra europejska krytyka

[link widoczny dla zalogowanych]

We Włoszech Trybunał Konstytucyjny był sparaliżowany przez półtora roku, w Belgii w ogóle nie mieli rządu przez dokładnie wyliczone 535 dni, niemieckie media cztery dni cenzurowały doniesienia o masowych napaściach seksualnych, którymi wrażliwa na kobiece piękno młodzież afrykańsko-arabska ubogacała blade lica Niemek w noc sylwestrową, Luksemburg Junckera był bezwstydną pralnią pieniędzy wyprowadzanych przez międzynarodowe korporacje z krajów unijnych – oto rzeczywistość.
Mamy więc pełne prawo zapieklić się nielicho, kiedy kolejni komisarze, sekretarz generalny Rady Europy, szef Rady Europejskiej, do spółki z największymi medialnymi koncernami strofują nas, „radzą” prezydentowi, co powinien robić czy zapowiadają „objęcie nadzorem”.

Powody tego zmasowanego ataku zagranicznego mamy zasadniczo dwa: jeden jest deklaratywny, drugi ukryty, więc zapewne prawdziwy.

Deklaratywny to nic innego jak troska o demokrację. Każdy, kto nie jest KOD-owcem, zatem każdy, kto w swojej głowie zdolny jest przedsięwziąć najbardziej chociażby ogólną analizę polityczną, od razu wychwyci, że cel deklaratywny zagranicznych mediów i polityków unijnych to lipa. Żeby tę lipę dostrzec i wykazać, wystarczy zestawić sobie zbrodnie PIS-u z politycznymi hucpami, które odbywały się lub odbywają w krajach takich jak Włochy, Belgia, Niemcy czy Luksemburg. I porównać reakcję gremiów europejskich.

Z porównania reakcji wyjdzie nam jednoznacznie, że podczas gdy „radzi się” naszemu prezydentowi, co ma robić, gdy grozi się nam „nadzorem” za dużo mniejsze przewinienia, całkowicie przemilcza się skandale w innych krajach. Weźmy te nieszczęsne Niemcy – wszystkie największe media miały tam przez cztery dni założony kaganiec. Twitter niemiecki huczał od doniesień o seksualnych rekordach osiąganych przez spuchnięte jądra przybyszów spod hasztagu #RefugeeseWelcome, a w mediach cisza. Czy dla tych wszystkich „Cajtungów” 1000 (słownie: tysiąc – policja szuka tysiąca) molestujących facetów to nie był temat?

Słuszne jest zatem oburzenie nasze, kiedy się pieklimy, gdy się czołga nasz kraj na wysokich unijnych szczeblach, wmawiając, że to my mamy problem z wolnością słowa. Tak, jakby definicją problemów z wolnością słowa były rządy partii autorytarnej, której autorytarność polega na byciu partią miażdżoną przez wszystkie telewizje i większość gazet codziennie w godzinach 6:00 – 24:00.

No dobra, skoro cel deklaratywny to oczywista lipa, pozostaje nam cel ukryty. W sumie jest on tak samo oczywisty. Zagraniczne koncerny medialne też są podmiotem w międzynarodowej grze interesów, takim samym, jak partie polityczne i kierujący nimi politycy, tylko że na nieco innym poziomie. Unia, a szczególnie Niemcy, mają żywotny interes w ponownym złapaniu Polaków za mordę – żeby uchodźcy przyjmowani byli z rozdzielnika, żeby nie opodatkowywać ich banków ani ich hipermarketów, żeby ich firmy mogły dalej wyprowadzać stąd miliardowe zyski metodą „na Junckera”. Głupi byliby, gdyby nie używali do tych celów swoich mediów.

Powstaje pytanie, co z tego wszystkiego będzie?

Upokarzanie na tak zwanej arenie międzynarodowej jest działaniem, które polega wyłącznie na rozgrywaniu kompleksów postkolonialnego, niedowartościowanego narodu. Żeby jednak było skuteczne, muszą te kompleksy w narodzie występować, jeżeli występować przestają lub, jeżeli występują w zbyt małym natężeniu, upokarzanie osiąga efekt przeciwskuteczny, czyli jednoczy naród z krytykowaną władzą. Dokładnie coś takiego obserwowaliśmy na Węgrzech. Czym mocniej Orban dostawał, tym większe miał poparcie.

Ja uważam, że u nas będzie podobnie.
Za poprzednich rządów PIS-u (2005-07) kompleksów mieliśmy dużo. Dopiero co do tej całej Unii weszliśmy, nadzieje mieliśmy ogromne, marzenia nasze się spełniły, a strach, że idealizowany zachód nas pogoni przez ekscesy Kaczora był duży. Im większy był ten strach, tym bardziej dewastująca była dla PIS-u krytyka w Europie.

Teraz jednak, moim zdaniem, sytuacja się odwróciła. Cośmy mieli z tej Unii dostać, tośmy już dostali, a niedługo zaczniemy być płatnikiem netto, więc na co nam taki interes. Kto się miał wzbogacić, to się wzbogacił, a że wzbogacił się głównie wielkomiejski elektorat PO, który biega teraz na demonstracje w szalikach od Gucciego, tym dla wizerunku UE gorzej. Niemcy też już nie są dla nas żadnym wzorem, ze swoim rozkładającym życie społeczne modelem multikulti, ze swoimi płonącymi ośrodkami dla uchodźców, ze swoimi cenzurowanymi poprawnością polityczną mediami, molestowanymi kobietami, odwoływanymi meczami i zamykanymi dworcami. Stały się raczej antywzorem, cywilizacyjnym podręcznikiem, z którego wyczytać możemy, czego nie wolno robić, gdy chce się zachować w miarę zdrowy model życia społecznego.

Kiedy więc widzimy, że ten antywzór próbuje nam siłą zaimplementować trapiące go patologie, wymuszając przyjęcie niechcianych u nas uchodźców, w zdrowym odruchu instynktu samozachowawczego wysuwamy w kierunku takiego dyktatu silnie naprężony środkowy palec. Dlatego właśnie bardzo bym się zdziwił, gdyby ta unijna histeria PIS-owi zaszkodziła, a bardzo bym się nie zdziwił, gdyby mu pomogła. Tym bardziej, że opozycja w ogóle tego nie rozumie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 19:25, 09 Sty 2016    Temat postu:

Tekst wystąpienia polskiego rządu 18 stycznia w Brukseli

[link widoczny dla zalogowanych]

Bruksela, 18 styczeń 2016

Szanowny Panie Przewodniczący!

Panie i Panowie zgormadzeni na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego!

Nie powinno nas być tutaj w takiej roli, w roli quasi-oskarżonych zdających relacje przed quasi – oskarżycielami. Niemniej jednak tak się niestety stało, choć nie było najmniejszego, racjonalnego powodu dla którego powinno to nastąpić. Zacznę od tego w jaki sposób przez większą część polskich obywateli cała ta sytuacja jest odbierana. Nie sposób jest bowiem zrozumieć nas, Polaków, a pewnie i innych narodów bez znajomości, przynajmniej częściowej, ich historii.

W maju 1792 roku zawiązała się w przygranicznym miasteczku dawnych ziem Rzeczpospolitej Obojga Narodów konfederacja działająca pod hasłami zagrożonej wolności. Wolność konfederatów została zagrożona reformami usuwającymi wielowiekowe wady ustrojowe państwa polskiego, została zagrożona reformami zmieniającymi go w nowoczesną monarchię konstytucyjną z trójpodziałem władz według doktryny Monteskiusza. Konfederaci chcąc nade wszystko zachować wszystkie rzeczy tak, jak były urządzone wcześniej, gdyż zmiana naruszała ich interesy, nie zawahali się działać wspólnie z carycą Imperium Rosyjskiego Katarzyną II, której 100 tysięczna armia wkroczyła do mojego kraju dążąc do zachowania ancien regime’u drogą wojskową. Konfederaci do dziś noszą miana zdrajców. Tak też jest postrzegana sprawa przeciwstawiania się przez niektórych polskich polityków, interweniujących u obcych państw, zmianom zachodzącym w Polsce, które rozpoczęły się, a to wymaga mocnego podkreślenia od demokratycznych wyborów, które wyłoniły obecny parlament i rząd.

Od roku 1944 do roku 1989 Polska nie była suwerennym państwem i to jakie ówczesne rządy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej obierały kierunki polityki zewnętrznej i wewnętrznej nie wywodziło się w żadnej mierze bezpośrednio z woli suwerena, lecz pochodziło z woli obcego państwa, którym był komunistyczny Związek Republik Radzieckich. Znaczna część Polaków dziś ma bolesne odczucie powrotu do przeszłości w której to nie wola suwerena decyduje o drodze, którą Polska ma podążyć, ale inny, zewnętrzny podmiot, który nie dysponując do tego żadnym prawem chce, aby prawa krajowe były kształtowane tak, jak się to podoba opinii zagranicznej a nie tak jak to odpowiada wolnym ludziom w wolnym kraju. Ten głos mówi nam i my, jako rząd Polski, chcemy Wam to przekazać: nie jesteśmy ubogim krewnym, który będzie rozstawiany po kątach. Weszliśmy do wspólnoty Unii Europejskiej jako kraj mający tyle samo praw i obowiązków jak każdy inny. Dla polskiej opinii publicznej jest czymś oburzającym ingerowanie w to jakie prawa mają być w kraju stanowione, gdyż polska opinia publiczna nie rości sobie uprawnień do decydowania lub modyfikowania prawa w żadnym kraju Unii Europejskiej, lecz pozostawia to rządom i parlamentom działającym zgodnie z demokratycznym porządkiem oraz prawem krajowym.

Wezwano nas tutaj w roli quasi – oskarżonych zarzucając nam zarówno zamiar dokonania a nawet dokonywania zamachu na demokrację jak i też zamach na wolność mediów. W tej sprawie działając w imieniu polskiego rządu mogę powiedzieć tylko tyle: nie ma zagrożenia dla demokracji w Polsce a wolność słowa nie znajduje się w żadnym niebezpieczeństwie. Mamy natomiast do czynienia z taką oto sytuacją w której opozycja nie akceptuje roli, jaką wyznaczył jej suweren, lecz dąży do odzyskania utraconej pozycji poprzez nieuzasadnione dezawuowanie polskiego rządu w oczach opinii publicznej zagranicą. Zważając jednak na polską tradycję zgodnie z którą „własne brudy pierze się we własnym domu” nie zamierzam czynić na tym forum zarzutów pod adresem poprzedniego rządu ani co do rzeczywistej wolności mediów ani też co do jakości demokracji w czasie, gdy sprawował on władzę. To są nasze wewnętrzne sprawy i nasz wewnętrzny spór polityczny, który toczymy między sobą niekiedy w gorącej atmosferze a niekiedy w merytorycznej dyskusji. Jestem tutaj w imieniu polskiego rządu tylko dlatego, że został Pan, Panie Przewodniczący wprowadzony w błąd lub poinformowany w sposób niedostatecznie dokładny o rzeczywistej sytuacji w Polsce. Niemniej jednak chciałbym zauważyć, że niedobrze się dzieje, gdy na podstawie niezweryfikowanych i niepełnych informacji, formułuje pod adresem jakiegokolwiek kraju postulaty drakońskich kar w postaci cofnięcia lub zmniejszenia funduszy unijnych lub odebrania prawa głosu i wybiera się do ogłaszania takich zamiarów media zamiast polegać, przynajmniej na samym początku, na dyplomacji.

Zmierzając do końca mojego wystąpienia chciałbym powiedzieć coś istotnego nie tyle o wolności mediów w Polsce, gdyż sytuacja, jaka wydarzyła się w Niemczech w związku z ostatnimi zajściami sylwestrowymi w Kolonii lub Hamburgu z udziałem imigrantów jest w moim kraju niewyobrażalna, ale o mediach jako takich. Sądzę, że pozwoli to Panu, Panie Przewodniczący a także pozostałym osobom obecnym na tej sesji Parlamentu wyrobić sobie opinię lub jej zarys o tym, jak wygląda własność mediów w Polsce a tym samym potencjalny wpływ tej struktury na kształtowanie opinii publicznej Polaków. Jeżeli chodzi o radio w Polsce 42,3% rynku słuchaczy zostało zdominowane przez stacje radiowe stanowiące własność niemiecką i francuską. Jeżeli chodzi o najpopularniejsze portale internetowe stanowią one własność niemiecką i francuską. Jeżeli chodzi o rynek lokalnych tytułów prasowych to stanowi on w tym momencie prawie w 100% własność niemiecką. Uważam zatem, że w Polsce struktura własności mediów jest anormalna a zarazem niewyobrażalna w porównaniu do takiej samej struktury w Niemczech czy Wielkiej Brytanii.

Dziekuję za Wszystkim za wysłuchanie mojego premówienia pragnąc jeszcze raz zapewnić, że polska demokracja jak i wolność słowa mają się doskonale, czego mogą dowodzić w szczególności liczne i częste demionstracje antyrządowe, które nie są w żaden sposób zakłócane przez działania funkcjonariuszy państowywych. Mam nadzieję, że w przyszłosci sprawy budzące wątpliwości będą wyjaśniane na zasadach dyplomatycznych i w oparciu o partnerskie relacje zaś Komisja Europejska będzie unikać wprowadzania w błąd opinii publicznej starając się działać na podstawie faktów a nie jedynie fałszywych i niesprawdzonych opowieści o faktach.

PS. Treść wystąpienia jest, rzecz jasna, fikcją literacką niemniej jestem ciekawy co Państwa zdaniem polska strona rządowa powinna zakomunikować w Parlamencie Europejskim w dniu 18 stycznia 2016 roku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Nie 16:20, 10 Sty 2016    Temat postu:

Drugi etap wojny hybrydowej z Polską blisko

[link widoczny dla zalogowanych]


Szef Parlamentu Martin Schulz powiedział gazecie, że rządy Prawa i Sprawiedliwości to „demokracja w stylu Władimira Putina”.
Jak ocenił, władze w Warszawie podporządkowują dobro państwa woli partii i „putinizują” europejską politykę.


Unijny komisarz do spraw gospodarki cyfrowej i społeczeństwa Niemiec Günther Oettinger
zaznaczył, że „należy postawić Polskę pod nadzorem”.


Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker
przeprowadził w mijającym tygodniu rozmowy z poszczególnymi komisarzami. Wyłania się z nich „zgodny obraz sytuacji w Polsce”. Dlatego Komisja, po raz pierwszy, uruchomi mechanizm kontroli praworządności.

Z tymi opiniami nie ma co nawet dyskutować, bo nie o dyskusję tu przecież chodzi - a o przeprowadzenie w Polsce zamachu stanu.

Wystrugany przez niemieckie media w Polsce i niemieckie sondażownie "lider opozycji" Petru już nachalnie nakłada się na obraz prezydenta Dudy, demonstracje zaś tzw. KOD-u w Polsce i "na świecie" symulują rzekomy bunt Polaków przeciw PiS.

Ta wspólna akcja Niemców i Polaków gorszego sortu jest pierwszym etapem wojny z Polską.

Podstawowe założenie tego etapu zapewne jest takie, że albo PiS się zupełnie wycofa ze swojej niezależności politycznej wobec Unii i Niemiec i przyjmie dobrowolnie rzesze imigrantów, albo rzesza imigrantów i tak zaleje Polskę zaraz wiosną.

Tak rozpocznie się drugi etap wojny hybrydowej znanej już z Ukrainy. Tyle, że tym razem nie będą to zielone ludziki, a arabskie ludziki.

Czy Polacy powstrzymają tego typu najazd?
Przełamią poprawność polityczną (która ugruntować się jeszcze może w ciągłych bojach propagandowych z Unią) i będą strzelać do chłopców w dżinsach?!

A przecież w praktyce nie bez znaczenia okaże się fakt, że po ostatnich wyborach samorządowych - tych tak jawnie skompromitowanych, że aż Państwowa Komisja Wyborcza musiała się podać do dymisji - polskie miasta obsadzone są przez prezydentów i burmistrzów opcji peowskiej, proniemieckiej. Wczoraj poznański prezydent urządził manifestację KOD najliczniejszą, sam zresztą brał w niej udział. Podobnie zachowują się władze Wrocławia, Szczecina i Gdańska.

Obawiać się można, że w krytycznym momencie rząd z Warszawy nie zdąży ograniczyć ich miłosierdzia wobec imigrantów, zwłaszcza że przejazd od granicy z Niemcami do tych miast trwa średnio najwyżej dwie godziny.

Trwożymy się o naszą wschodnią granicę, i słusznie, ale co z zachodnią - przecież stoi otwarta.


Wydaje się, że czas najwyższy montować na niej choćby zasieki z drutu żyletkowego, a przy przejściach granicznych (i nie tylko) postawić wojsko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pią 14:05, 15 Sty 2016    Temat postu:

I co dalej z euro-intrygantami?

[link widoczny dla zalogowanych]

Po dokładniejszym zapoznaniu się ze sprawą wczorajszej decyzji KE a przede wszystkim po przejrzeniu wielu wpisów nasuwają się różne spostrzeżenia i wnioski. Te pierwsze dotyczą jakby samej natury sprawy, te drugie jej przewidywanego rozwoju oraz pożądanych reakcji.

A więc najważniejsze - cel zadymy brukselskiej wygląda dość nieciekawie. Bez złudzeń - tu nie chodzi o żadne przepisy, paragrafy, naruszenia, wykroczenia, niekonstytucyjność, demokrację i tym podobne. Wyobrażenie, że ktoś taki jak Schulz może oceniać konstytucyjność polskich przepisów, kiedy nawet polscy prawnicy mają z tym niemałe problemy, powoduje jedynie wybuch śmiechu. To samo dotyczy lepiej wykształconego Junckera i pozostałych - gdyby naprawdę chodziło o ocenę jakichkolwiek punktów, paragrafów, zgodności, ścisłości i czego tam jeszcze, to poczekaliby z ocenami przynajmniej do momentu, kiedy wszystkie ustawy i dokumenty zostaną przetłumaczone i zanalizowane przez brukselskich prawników. A tu nikt nie zdobył się nawet na odrobinę kurtuazyjnej hipokryzji. Bo i po co, kiedy chodzi wyłącznie o odsunięcie rządu Beaty Szydło od władzy a potem może i Prezydenta Andrzeja Dudy. A dopóki to nie nastąpi trzeba paraliżować nową władzę, obrzydzać, utrudniać, oczerniać i pomawiać gdzie się da i wszystkimi środkami. Od wczoraj wiemy to na pewno.

W tak zwanym "międzyczasie" nastąpiło jednak kilka dość ciekawych momentów w całej intrydze- otóż co i rusz ten czy inny unijny aparatczyk nagle zaczął zapewniać, że ależ nic nie zostanie uchwalone, że stosunki z Polską to są bardzo ważne, w ogóle skarbem jakimś wręcz jest Polska dla UE. Także kilku polityków niemieckich wyraziło się krytycznie o najazdach swych kolegów na Polskę. Tutaj wg mnie przyczyny są różne - co mądrzejsi politycy niemieccy znający stosunki w Polsce i podstawy własnego rzemiosła mogli autentycznie przerazić się "werbalnym amokiem" swych kolegów i jego konsekwencjami dla dalszej współpracy.

Aparatczycy unijni natomiast prowadzili swego rodzaju dezinformację - jeden wrzasnął, drugi skarcił i pogłaskał, trzecia naopowiadała radykalizmów do gazety a jeszcze inny znów obiecał, że nic nie będzie. To wszystko wyłącznie metoda i wojna nerwów - kolektyw komisarzy był - jak na kolektyw przystało - zgodny jak nigdy.

Dziś znów Schulz niby się wycofywał - głupkowato zresztą jak zwykle - że on nie chciał urazić Polaków, bo on Polaków to darzy sympatią. Tylko rząd nie taki. No więc obraził Polaków w połowie, bo mniej więcej połowa ten rząd wybrała i uważa go za swego reprezentanta. Albo może obraził w dwóch trzecich, bo odkąd uruchomili tę nagonkę to nawet i część wyborców innych ugrupowań czuje się tym urażona. Tak czy tak nie ma co dawać wiary w interpretacje, że awantura wynika z ignorancji i niewiedzy unijnych komisarzy (oczywiście jeżeli polska dyplomacja mówi o niewiedzy i potrzebie uzupełnienia informacji, to jest to całkowicie w porządku, oficjalnie nie można im w końcu powiedzieć, że są nieodpowiedzialnymi intrygantami i szkodnikami). Oni wiedzą dokładnie i mają swój cel - nazwany wyżej.

Jedyna ich niewiedza wg mnie polega na tym, że mogła ich zaskoczyć determinacja zwolenników rządu Beaty Szydło i ich gotowość do obrony Rządu, Prezydenta oraz Parlamentarzystów. Tu faktycznie bezideowe jednostki traktujące ludzi niczym jakąś ciemną masę podatną na manipulacje mogły przeżyć prawdziwy szok, że w ogóle ktoś może działać z pobudek tak odmiennych od ich własnych.

Co teraz z tego wszystkiego wynika dla nas, czyli dla wszystkich tych, którzy są zainteresowani utrzymaniem tego Rządu i aktualnego Prezydenta RP przy władzy? Po pierwsze słuszne są stwierdzenia, że nie stało się żadne trzęsienie ziemi i należy zachować spokój. Póki co nie ma konkretów i rację ma Beata Szydło, która zapowiedziała, że rząd będzie dalej i z determinacją realizował swój program. Ale, ale - trzeba uważać. Bo otóż nawet jeżeli aparat partyjno-polityczny UE poczuł się zaskoczony protestami, mailami, itp. i w niektórych wypowiedziach próbuje robić łagodniejsze wrażenie, to na pewno nie zrezygnował on ze swoich celów i będzie je realizował - jeżeli nie teraz to w bardziej dogodnym momencie - może za kilka tygodni, może za kilka miesięcy, kiedy nadarzy się okazja. I co do tego trzeba mieć jasność.

I dlatego też, na dobry początek tej rozgrywki, należy działać precyzyjnie i z planem - dotyczy to zarówno rządu i parlamentarzystów jak i wszystkich "sił społecznych" - organizacji, klubów, blogerów, itp. Jeśli chodzi o rząd, to powinien się on pokazywać od strony jak najbardziej zgodnej i chętnej do współpracy - a więc odpowiadać, informować, analizować te niezwykle ważne punkty, paragrafy, itp. i wysyłać to wszystko, posegregowane, zaopatrzone w wyjaśnienia i wszelkie pozdrowienia i w ogóle w najlepszym porządku do unijnej centrali (dokładnie do bólu, systematycznie, niech to wszystko sobie trwa) a w tym czasie realizować po kolei program dla Polski i uchwalać ustawy, na które wyborcy czekają. Nie należy przeceniać też przy tym wszystkim wagi tego jazgotu i reklamy czy antyreklamy dla państwa w ogóle - to jest ważne ale nie decydujące. W tym wypadku gdyby promocja Polski i informacja była nawet wzorowa, to i tak próby pozbawienia władzy PiSu czy kompromitowania Rządu będą wdrażane - tu też nie ma się co łudzić. Ale - jak najbardziej - o odpowiedni pijar władze powinny dbać zawsze.

I równolegle, kiedy rząd i parlamentarzyści z jednej strony informują i procedują z Brukselą a z drugiej strony pilnie pracują jak do tej pory (dla nas, nie dla Brukseli), my - czyli właśnie zwolennicy, działacze, siły społeczne, itp., robimy też swoje. A więc przede wszystkim - jak tylko zaczyna się jakiś jazgot i groźby - natychmiast protestujemy, zbieramy podpisy, wysyłamy im maile, protesty, petycje, listy otwarte, itp. Jak trzeba organizujemy pikiety, bardzo sprawdza się jednak forma wysyłania maili do wszystkich uczestniczących w antypolskich ekscesach i innych nagonkach. Komu trzeba maile informacyjne (bo np.eurodeputowany z Portugalii czy Malty oczywiście nie musi znać szczegółów spraw i ludzi autentycznie niewiedzących należy rzetelnie informować), komu trzeba protestacyjne, ew.jakieś kombinacje. Muszą widzieć, że jest nas dużo, że będziemy walczyć o to, co nam się należy i trzeba im o tym bez przerwy przypominać. I takie też trzeba sprawiać wrażenie - zdeterminowanych i gotowych bronić - im większą determinację będą widzieć, tym większe wrażenie. Przy okazji należy trąbić, informować i wkładać do nieodpowiedzialnych głów odpowiedzialnych za Europę, że jakiekolwiek próby odsunięcia od władzy legalnie wybranego Rządu i Prezydenta mogą się skończyć nieobliczalnym rozwojem sytuacji, rozruchami, itp. Gdy zajdzie natomiast konieczność, to należy także pomyśleć o większych manifestacjach ale o to już nie będziemy się troszczyć my jako osoby prywatne czy różne niewielkie organizmy, niech tym zajmą się w razie czego ci, którzy mają możliwości i doświadczenie.

I cały czas pamiętajmy, że krętacze i intryganci cały czas kombinują na rzecz ugrupowania przegranego ale wg brukselskiej doktryny zapewne predestynowanego do rządzenia Polską po wsze czasy.

Uff - właściwie to mam nadzieję, że to się kiedyś skończy ale póki co musimy przez to jakoś przebrnąć - nie ma innego wyjścia. Czy to się jednak skończy? Tak - wtedy, kiedy intryganci przekonają się, że nie mają szans na pozbawienie PiSu władzy w sposób, który sobie wymyślili. Dopiero wtedy sięgną po swój "Plan B" - "jak się nie uda wypchnąć, to trzeba będzie się dogadać".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 10:23, 18 Sty 2016    Temat postu:

Ziobro: Nie cofniemy się

[link widoczny dla zalogowanych]

– To naiwność, że jeśli będziemy grzeczni, to będziemy szanowani. Będziemy szanowani wtedy, gdy sami siebie będziemy szanować (...) Nie cofniemy się pod wpływem nagonki wymierzonej w Polskę – mówił min. sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w programie „Dziś wieczorem” na antenie TVP Info o naszych stosunkach z Komisją Europejską. Jak dodał, „pokorna i usłużna polityka wobec KE może prowadzić do większej agresji wobec Polski”.

– Zostaliśmy zaatakowani jak premier Węgier nie dlatego, że wysłałem list – bo mój list był odpowiedzią na jeden z ataków, ale dlatego, że wprowadzamy podatek bankowy, ustawę frankową – wszystko to uderza w interesy banków i korporacji. Oni walczą o swoje interesy i wykorzystują do tego KE – powiedział minister Ziobro.

Podkreślił, że nie można sobie pozwolić na to, by obrażano Polskę i „ustawiano ją na serwilistycznych pozycjach” w myśl zasady „bądźcie grzeczni, a wszystko będzie dobrze” . I zaznaczył, że drugi list, który dostał od Timmermansa był „napisany językiem kulturalnym, grzecznym i dyplomatycznym”.

Minister Ziobro podając przykład Węgier reformowanych przez Viktora Orbana, które wprowadziły podatek od banków i supermarketów oraz dbały o politykę prorodzinną podkreślił, że nie ugięły się pod krytyką.

– Nie cofniemy się pod wpływem nagonki wymierzonej w Polskę – zaakcentował minister sprawiedliwości. uważa, że obecnie Polska nie zyskuje na sympatii w Brukseli, ponieważ „odwołujemy się do wartości patriotycznych”. Zwrócił również uwagę, że szef Rady Europy Donald Tusk nie przysłużył się sprawie polskiej, a nawet – jak się wyraził – „podżega przeciw Polsce”, bo teraz wychodzą na jaw jego „zakulisowe działania”. Przywołał wywiad, który Donald Tusk udzielił „Spieglowi”, w którym szef RE miał stwierdzić, że w Polsce partia rządząca uważa go za największego wroga. Ziobro zaapelował, by Donald Tusk dbał o interesy Polski.90


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Nie 18:18, 24 Sty 2016    Temat postu:

Zima KODu, wiosna Narodowców

[link widoczny dla zalogowanych]

Protesty KODu nie porażają liczebnością, jednakże ich częstotliwość oraz liczba sugeruje duży stopień determinacji. Mało prawdopodobne, aby konkurencyjne demonstracje zwolenników PIS dotrzymały tempa, szczególnie w liczbie protestów, choć 13 grudnia 2015 szybka mobilizacja pokazała, że mogą być dużo bardziej liczebne (wówczas prawica "wystawiła" ok 40-45 tysięcy ludzi, wobec jakieś 3 razy mniej licznego pochodu KODu). Ludzie częściej demonstrują masowo, gdy występują przeciwko czemuś, niż wyrażając poparcie.

Dziś w całej Europie rośnie niezadowolenie i strach wspólny dla mieszkańców niemal wszystkich krajów EU, dotyczy on niekontrolowanego napływu muzułmańskiej biedoty. Liczba niechcianych przybyszów, uległa postawa władz poszczególnych krajów, bezradność w obronie własnych granic oraz rosnąca skala przemocy w wykonaniu imigrantów - to wszystko skutkuje radykalnym wzrostem liczby protestów. Fale wielotysięcznych demonstracji przelewają się przez Niemcy, w mniejszej skali także przez inne kraje.

Na wiosnę skala napływu coraz powszechniej niechcianych przybyszów zapewne wzrośnie. Polska jak dotąd zadeklarowała przyjęcie kilkunastu tysięcy (teoretycznie po sprowadzeniu rodzin, liczba ta wzrośnie kilkukrotnie) zaczynając od 2016 roku. Także w tym roku może otworzyć się nowy szlak wędrówek poprzez Bułgarię, Rumunię, Ukrainę, Polskę do Niemiec. Dziesiątki tysięcy wędrujących po polskich drogach to może być obrazek umieszczany na pierwszych stronach polskich gazet. Referendum, które chce zorganizować Kukiz'15 dodatkowo nagłośni te sprawy.

Narodowcy (szeroko pojęci: obejmujący także Kukiz15 oraz korwinistów) już zaczeli organizować protesty w miejscowościach, w których mogą powstać obozy dla imigrantów, min. w Górze Kalwarii niedaleko Warszawy. Doroczny Marsz Niepodległości 11 listopada skupiający ponad 50 tysiecy ludzi pokazuje możliwą skalę mobilizacji dziś, zaś popularność postaw antyimigranckich może szybko spowodować skalę protestów, które przyćmią KOD. Dziś w miejscowościach potencjalnej lokalizacji imigrantów, jutro w miastach wojewódzkich, w końcu wielkie pochody w Warszawie.

TVP nie będzie już blokować informacji o takich protestach, zaś wobec zmiany władzy organizowanie prowokacji na dużą skalę wydaje się wątpliwe. Już w 2015 z Marszu Niepodległości niespodziewanie znikneli chuligani organizujący rozróby wokół pochodu, nie zapłonęła też żadna budka po jakaś ambasadą. Narodowcy ze swoim silnym, antyimigranckim przesłaniem mają szansę zdobyć nowych zwolenników, mogąc przejąć część wyborców PIS oraz także tych, którzy w wyborach nie biorą udziału, uważając całą klasę polityczną za bandę złodziei.

PIS wiele na tym nie straci, bez wątpienia w interesie partii rządzącej nie jest sprowadzanie do Polski mas agresywnej biedoty. Postawy antyimigranckie w dużych miastach mogą spowodować przepływ jakieś części elektoratu z PO / Nowoczesnej do PIS, bowiem głosowanie na Narodowców to mogłaby być dla nich zbyt daleko idąca decyzja.

Narodowcy stają dziś przed największą szansą od lat 30-stych XX wieku. Wówczas Endecja była potęgą. Lata wojny to masakra działaczy narodowych, mordowanych masowo przez Niemców i Sowietów. Po wojnie UB i SB organizowała fikcyjne struktury narodowe, aby nadzorować część niezadowolenia społecznego, szczególnie kładąc nacisk na prymitywny antysemityzm. Dla współczesnych Narodowców ważne jest, aby wzięli pod uwagę to, że polski ruchy narodowe nie były rasistowskie (tak jak w Niemczech), lecz podkreślały Naród jako zbiór ludzi wspierających narodowe tradycje i pracujących dla dobra ogółu, niezależnie od pochodzenia i wyznania. Jeden z teoretyków Endecji napisał głośny tekst dowodząc, że choćby i czarnoskóry może być Polakiem. Bez wątpienia Polakami są muzułmańscy Tatarzy, mieszkający w Polsce od kilkuset lat. Powodem dzisiejszych protestów przeciwko przyjmowaniu muzułmańskich imigrantów z południa nie powinien być sam fakt ich pochodzenia i wyznawanej religii, lecz oczywista agresywność, fanatyzm religijny, całkowity brak poszanowania dla europejskich zwyczajów oraz roszczeniowość. Innymi słowy, sprzeciwiać się powinniśmy z powodów jak najbardziej pragmatycznych.

Na wiosnę wielotysięczne protesty w wielu polskich miastach mogą stać się codziennością. Ich organizatorami nie będą jednak aktywiści KODu, lecz ktoś zupełnie inny. Będą to ci, których bezlitośnie tępiono w mediach, które KOD stworzyły. Zima KODu, wiosna Narodowców?!?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Wto 20:48, 26 Sty 2016    Temat postu:

Tu chodzi nie tylko o obalenie rządu

[link widoczny dla zalogowanych]

Rzadko się zdarza w historii, żeby interesy Niemiec, Rosji, liberalnej lewicy i lewaków, oraz praktycznie całej opozycji w Polsce były tak bardzo ze sobą zbieżne. Wszystkim zależy na obaleniu rządu Prawa i Sprawiedliwości, albo co najmniej na takim przyciśnięciu śruby Kaczyńskiemu, żeby Polacy odwrócili się od zmian zapoczątkowanych przez obóz Zjednoczonej Prawicy. Miękki jak PO, rząd w Warszawie, to sama radość, i dla Merkel i dla Putina. [b]Niemcy znowu zdobędą nad Polską pełną kontrolę, a Rosja oszczędzi na Iskanderach, bo żadna tarcza w Polsce nie powstanie, a co więcej, będzie dalej mogła "skubać" kawałek po kawałku wschodnią Europę.[/b] Niby teraz też może iść dalej na zachód, ale o wiele łatwiej pod rządami premiera Petru, który w sprawach geopolitycznych brnie przez Rubikon z sześcioma królami, a Platforma to przecież sprawdzony partner, szczególnie po 10 kwietnia 2010 roku.





Lewica europejska, lewacy, Zieloni, też chcą klęski PiS-u. Słusznie zauważa Bernard Margueitte, francuski dziennikarz od lat mieszkający w Polsce, że w drugiej dekadzie XXI wieku, w Europie, uzupełniają się dwie skrajności, totalna laicyzacja i islam. Jedni chcą wykurzyć do końca nasze chrześcijańskie korzenie i w to miejsce wstawić powszechna poprawność polityczną i jakąś nową odmianę postmodernizmu. Piszę nową, ponieważ "stary" postmodernizm francuski i amerykański legł w kulturowych gruzach. Jakoś tak się dziwnie bowiem składa, że człowiek potrzebuje punktu odniesienia, jakiegoś oparcia. Przez tysiąclecia był nim Bóg, niezależnie od tego czy były to islam, chrześcijaństwo czy judaizm. W sukurs lewakom idzie masowy napływ radykalnych islamistów, dla których "krzyżowcy" powinni docelowo zostać sprowadzeni do roli niewolników, a nieposłusznych należy po prostu wymordować. W obliczu tej totalnej sekularyzacji Europy Zachodniej, Polska, jak zauważa Margueritte, staje się ponownie, jak za I Rzeczypospolitej, przedmurzem chrześcijaństwa. Nie jest więc dobrze, bo nie chodzi tu tylko o obalenie rządu PiS, ale także o rozbicie naszej jedności kulturowej, naszych tradycji i ponowne podporządkowanie Polski liberalnej Europie.





Na to wszystko nakładają się interesy "naszych" politycznych idiotów z opozycji, frustratów z PO, naiwnych i cynicznych liberałów od Ryszarda Petru oraz zwykłych cwaniaków, którzy oderwani od koryta, dołączają do sobotnich spędów KOD-u, który naiwny już wcale nie jest, bo jego liderem jest Mateusz Kijowski, który jeszcze jako "pryszczaty" młodzieniec startował razem z ROAD. Komitet Obrony Demokracji to nic innego jak "zbrojne" ramię lewackiej i skrajnie liberalnej Europy. Czy to przypadek, że Kurski Jarosław powiedział, że nie wszyscy Kurscy są do kitu....? Jak nie bolszewizm to neosatalinizm. KOD zapiera się, że nigdy nie stanie się partią, no bo niby po co, nie ma sensu. Służy jedynie do podgrzewania atmosfery, do tworzenia wokół naszego kraju antypolskiej propagandy, do tego, by w końcu Komisja Europejska w akcie "sprawiedliwości" zablokowała nam jakieś fundusze, "położyła" do końca kopalnie, tak jak załatwiono polskie stocznie. Być może niektórzy pożyteczni idioci naprawdę wierzą w te wszystkie medialne brednie o końcu demokracji, o zamachu stanu etc. Tym gorzej dla nich. Celem strategicznym jest kulturowe "wypatroszenie" Polaków, oderwanie ich od chrześcijańskich korzeni, tak jak udało się to zrobić ze społeczeństwami na Zachodzie.



Dziś, nowy szef PO, Grzegorz Schetyna powiedział: "Koniec pisowskiego obciachu!". To są właśnie te kompleksy małego Kazia (przepraszam za skojarzenia), to jest ta "uboga panna na wydaniu", to jest ta nieznośna "polskość", która ciąży, te kapliczki, mohery, dzieci w kościele, religia, nasze zwyczaje. Doprawdy, gdyby tu tylko chodziło obalenie rządu Prawa i Sprawiedliwości, to nie byłoby tej zagranicznej histerii, tych debat, tych chorych wystąpień o putinizacji Polski. Pies z kulawa nogą nie zainteresowałby się poważnie ani polskim Trybunałem Konstytucyjnym, ani zmianami w mediach. Gdyby tylko PiS szedł drogą zbliżoną ideowo do PO i Nowoczesnej...... no, ale nie idzie. Jeśli sami Europejczycy nie obudza się, nie zrozumieją, że europejskim lewakom jest na rękę ten islamski chaos, obudzą się w końcu w nie swoim kraju. Póki co, mamy jeszcze Polskę dla siebie, nowy rząd ma wolę i determinację prowadzić własną, polską politykę w Europie. I to boli, niestety, nie tylko Zachód.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Czw 20:52, 28 Sty 2016    Temat postu:

Oszustwo PiS, czyli nasz rodzimy "Der Polensong"

[link widoczny dla zalogowanych]

Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości są niemyślący, czyli po prostu nieuki, tak widzi to "myślący" Władysław Frasyniuk Włodzimierz Cimoszewicz uważa, że Prezydent Andrzej Duda jest ignorantem, a jego doktorat z prawa to nieporozumienie.

Córka Prezydenta RP, Kinga, ma problemy na UJ, bo jest łatwą ofiarą docinek ze strony innych studentów i martwi się o nią Mama. A tak poza tym, jak komuś mało wstrząsających informacji we wszystkich największych portalach informacyjnych 3RP, to może sobie przeczytać tekścik o tym, że Prezydent Duda spotkał się z Prezydent Chorwacji, która jest podobna (podobno) do jednej z gwiazd porno. Żeby nie było niedomówień, mamy zdjęcie twarzy Prezydenta RP pomiędzy dwiema paniami z obfitym biustem (metrocafe.pl). Prezydent Chorwacji, Kolinda Grabar- Kitarovic, mówiąc delikatnie, nie jest lubiana w kręgach "propabandy" nie tylko w Polsce. Fotka jest mała, więc nie wiadomo, czy obok Andrzeja Dudy jest Pani Prezydent w stroju kąpielowym, czy może gwiazda porno. Tym żyją polskie portale informacyjne,należące głównie do kapitału niemieckiego, albo do "poprawnych" Polaków. Warto może dodać, że właśnie wczoraj Prezydent Chorwacji uczestniczyła w obchodach Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Znajdźcie na Onecie lub na WP informacje o spotkaniu prezydentów Chorwacji i Polski....



Nie próżnuje także niemiecka publiczna telewizja. W programie satyrycznym Szydło i Kaczyński jadą na rowerze i wpadają do gnoju, a w piosence "Der Polensong", o Polsce po zwycięstwie PiS-u, mamy motyw przewodni "... to Po-po-po Polen", co w wolnym tłumaczeniu znaczy "to dupna Polska" (Der Popo - tłum. pupa, tyłek). Ale to tylko rozrywka a`la NDR, do tego humor niemiecki, więc zero zdziwienia.

Tak poza tym, już na poważniej, o ile można poważnie o tym pisać, nie będzie 500 złotych na dziecko, nie w tym roku, PiS to oszuści i kłamcy, tylko oszukują, a poza tym na niczym się nie znają. Sławomir Neuman straszy, że już niedługo deficyt budżetowy wyniesie 5, a nie 3 procent! Masakra. Skąd ma te prognozy? Do tego dorzućmy wędrujący na czołówkach portali informacyjnych, przez całe dwa dni, news o tym, że Antoni Macierewicz podobno mówił gdzieś żołnierzom, że wyśle po wrak Tupolewa polskie wojsko. Tej bzdury nie powtarzał kabareciarz, tylko Rafał Grupiński. Do tego rosną podatki, PiS zabije polski handel, hipermarkety zarżną teraz polskich klientów wysokimi cenami, więc ich nie będzie, a jak ich nie będzie to zbankrutują hipermarkety i zwolni się ze sto tysięcy ludzi, prawda? Tylko uciekać, nawet do Łukaszenki, bo i tam jest teraz o niebo lepiej niż w Polsce. I, rzecz jasna, niech sobie piszą o "polskich obozach zagłady", co wcale nie przeszkadza luzakowi Jackowi Żakowskiemu, który nadaje jak niemieckie gazety.



Taką to prawdę o Polsce, po zwycięstwie PiS, przekazują nam codziennie Onet, metrocafe.pl, gazeta.pl, msn.pl, o2.pl, interia.pl, newsweek.pl i tak dalej, i tak dalej. Jazda na całego, bez trzymanki, bez skrupułów, że się obraża, kłamie, lży i wciska tępy kit, bo to nie jest nawet zwykły kit. O TVN i TVN 24, nadających jak biuro prasowe PO i Nowoczesnej szkoda tutaj pisać. Być może dlatego Mama Krystyny Jandy, która przełącza ciągle kanały i porównuje programy informacyjne, mówi potem w nocy o nich swojej córce "z wypiekami na twarzy, rozemocjonowana", o czym aktorka pisze w swoim dzienniku. Szkoda, że Beata Szydło nie prowadzi jakiegoś dziennika, najlepiej od podstawówki, wtedy mielibyśmy więcej szczegółów o tym, co wtedy, w VI B łączyło obecną premier z nowym szefem Tauronu Wydobycie Zdzisławem Filipem. Może siedzieli w jednej ławce, może na stołówce wcinali przy jednym stoliku zupę mleczną? Niestety, nikt nie pociągnął tego śledztwa, może red. Czuchnowski się za to zabierze, żeby mógł w końcu, za życia, wrócić do wolnej Polski. Ale jak tu żyć w "dupnej" Polsce, o której tak pięknie śpiewają Niemcy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pią 19:13, 11 Mar 2016    Temat postu:

Weneccy utrwalacze władzy palestry.

[link widoczny dla zalogowanych]

Wyżej wała nie podskoczycie – owym znanym, polskim powiedzonkiem, ale tym razem po włosku, Komisja Wenecka – prawnicza grupa uderzeniowa parlamentu europejskiego, wyniosła i nobilitowała inną prawniczą grupę – „asów” polskiego Trybunału Konstytucyjnego pod wezwaniem sędziego Rzeplińskiego tego trybunału przewodniczącego. Rzecz jasna słowa te tyczą się nie trybunału ale polskiego rządu, prezydenta i większości parlamentarnej. Do grona tych w których one godzą trzeba zaliczyć jeszcze Prawo i Sprawiedliwość oraz, a może przede wszystkim Jarosława Kaczyńskiego.

Nieistotnym jest, że TK miał być koniem trojańskim jaka poprzednia władza pozostawiła obecnej, koniem tratującym wszystkie reformatorskie poczynania mające zmieniać naszą rzeczywistość. Nikt z zewnętrznych oponentów nie bierze tego pod uwagę, ów temat w ogóle nie istnieje, dla tych z zewnątrz liczą się tylko ich liberalne pryncypia, które zostały naruszone. Dla sił zewnętrznych nieistotnym jest, że Trybunał Konstytucyjny to kotwica trzymająca Polskę i Polaków w rzeczywistości PRL bis, najważniejszym jest bowiem utrzymanie w naszym kraju liberalnych standardów i quasi kolonialnej zależności od dużych państw Unii. Tak więc sędziowie Komisji Weneckiej tryumfują, a ich gładkie oblicza, kubek w kubek podobne do twarzyczki prezesa Trybunału Konstytucyjnego mówią: wyżej wała Polaczki nie podskoczycie.

Sędzia Rzepliński w glorii zwycięzcy przechadza się korytarzami TK. W końcu koledzy z europejskiej palestry przyznali mu rację, przyklepali nadrzędną rolę trzeciej władzy. Powiedzieli wara od naszych prerogatyw i przywilejów, wara od prób rozliczania nas i oceny przez jakiś tam naród. Raz zdobytej pozycji nie pozwolimy sobie odebrać. Oczywiście wszystko to podane w potrawce upichconej z troski o demokrację (liberalną rzecz jasna), trójpodział władzy (cudna, nic nie znacząca konstrukcja słowna) i stanowienie prawa (ich prawa).

Nie mam już ochoty omawiać szczegółowo całej tej walki RP kontra TK, zrobili już to sto razy inni. Pragnę jedynie zauważyć, że sytuacja nabrzmiewa jak bolesny wrzód, a kierunek, w którym idą sprawy karmi kontrreformację, choć ja wolę nazwać tych wszystkich przeciwników wolnej Polski i zwolenników tego aby było jak przedtem – kontrrewolucją. Pora na konkretne kroki i tak będziemy flekowani i odsądzani od czci i wiary, przeczołgają nas przez wszelkie możliwe fora Unii Europejskiej. I będą próbowali rozgrywać nas Niemcy, Sowieci i Amerykanie. Przejdziemy golgotę czy chcemy tego czy nie. Oczyśćmy więc własny teren, zajmijmy się piątą kolumną bo szkoda czasu i Polski.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 23:30, 12 Mar 2016    Temat postu:

Niemcy wyrzucają polski rząd z Europy

[link widoczny dla zalogowanych]

Ktoś może pomyśli, że przesadzam z tym tytułem, więc na początek krótki cytat: „Jedno należy jednak stale zaznaczać: Polacy są w Europie nadal mile widziani, ale ten polski rząd nie.”
To konkluzja artykułu, który niejaki Stefan Ulrich napisał w gazecie „Suddeutche Zeitung”, w samym zaś materiale można przeczytać duby smalone o tym, jak to polski rząd „stawia się ponad prawem”, „likwiduje państwo prawa”, „stawia się poza Unią Europejską” itd., itp., a wszystko w kontekście „lekceważenia i oczerniania” Trybunału Konstytucyjnego. To jednak nie jest aż tak istotne, jak sama pointa, w której autor łaskawie pozwala Polakom „nadal” pozostać w Europie (swoją drogą, nie wiadomo, jak długo to „nadal” będzie trwało), ale rządowi wyłonionemu przez wybraną przez tych samych Polaków większość parlamentarną już takiego prawa odmawia.
Ktoś mógłby pomyśleć, że przedstawiciel narodu, który w latach II wojny światowej pogrążył się w bezprzykładnym barbarzyństwie, jakiego nasz kontynent nie wiedział o czasu najazdów tatarskich; narodu, którego rasistowskie szaleństwo kosztowało miliony istnień ludzkich i zrujnowało połowę Europy, a wschodnią jej część oddało pod panowanie bolszewickiej despotii; narodu, który swoje bogactwo i obecny dobrobyt w dużym stopniu ufundował na masowym rabunku, przed którym nie ostały się nawet złote zęby pomordowanych w rasistowskim szale ludzi; krótko mówiąc – przedstawiciel narodu, który w latach II wojny światowej zamienił się bandę ludobójców, rasistów i złodziei, zaprzeczając wszystkiemu, co od stuleci kształtowało cywilizację europejską; otóż można by pomyśleć, że ktoś taki, już nawet nie to, że „wykorzysta okazję, żeby siedzieć cicho”, ale po prostu i najzwyczajniej w świecie się zamknie, bo on (właśnie on) nie ma absolutnie żadnego prawa, by decydować o tym, kto jest w Europie mile widziany, a kto nie. No, a skoro musi już kłapać tym swoim dziobem i pouczać wszystkich naokoło, to niech sobie poucza swoich wspólników z lat 1939 - 45, ale niech się odstosunkuje od potomków ofiar „nazi-matek i nazi-ojców”.

Tak oczywiście mógłby pomyśleć człowiek, który urodził się wczoraj. Jeżeli zaś ktoś żyje na tym świecie trochę dłużej, to pewnie nie jest słowami niemieckiego dziennikarza jakoś specjalnie zdziwiony, bo niechęć, jaką Niemców darzą w Europie i na świecie, nie wzięła się znikąd, tylko jest po prostu wynikiem – jak to się ładnie nazywa w języku prawniczym – „wiedzy i doświadczenia życiowego”, czyli obcowania z tymi ludźmi oraz wiadomości nt. ich zachowań w przeszłości. Skąd się bierze ten paskudny niemiecki charakter (wyjaśniam, że mam tu na myśli głownie elity, bo nie wykluczam, że wśród zwykłych Niemców można trafić na egzemplarze całkiem normalne)? Głównie stąd, że obecne Niemcy to takie rozrośnięte Prusy, zaś te ostatnie, to spadkobierca Zakonu Krzyżackiego. I Zakon, i Prusy były nastawione na podbój i pasożytowanie na swoich ofiarach, a na dodatek uważały, że należy im się to, jak psu micha, bo oni są przedstawicielami wyższej cywilizacji, więc mają prawo, a nawet obowiązek pouczać, sztorcować i wykorzystywać „mniej wartościowe narody”, a czy to będzie robione w imię chrześcijaństwa, oświecenia, narodowego socjalizmu, czy integracji europejskiej, jak obecnie, to im to jest naprawdę ganz egal, bo tylko ideologiczna zasłona dymna, mająca stworzyć dla teutońskiego imperializmu pozór uzasadnienia moralnego.
(To o czym piszę jest tak oczywiste, że aż bije po oczach, więc mam wrażenie, iż pan redaktor Kłopotowski, który swego czasu wprost nie mógł się nachwalić „niemieckiego geniuszu”, niedostatecznie przemyślał, co tak naprawdę nam zachwalał.) I ten cały Ulrich (aż dziw, że nie von Jungingen) nie robi niczego, co w jakiś szczególny sposób kłóci się, albo odstaje o mentalności niemieckiej elity. Ba, ja podejrzewam, że ten facet nawet sobie tego wszystkiego, o czym ja wyżej napisałem, nie uświadamia, bo po iluś tam pokoleniach takie rzeczy schodzą na poziom atawizmów i człowiek jedzie odruchem bezwarunkowym, siłą rzeczy nie bardzo się orientując, skąd to wszystko mu się bierze.

Na koniec pora na kilka wniosków. Wiem, że słowa „ludobójcy”, „rasiści” i „złodzieje” to mocne określenia, ale używając ich miałem ten komfort, że są to terminy ścisłe i mające dokładne pokrycie w faktach, tj. działaniach funkcjonariuszy Niemiec hitlerowskich. W końcu Trybunał w Norymberdze nie skazywał tych ludzi na karę śmierci za działalność dobroczynną. Tymczasem, ledwie po 70 latach po zakończeniu największego konfliktu w dziejach, dzieci i wnuki głównych sprawców tej tragedii nie widzą nic złego w tym, by znowu podnosić głowę i z typową dla ich przodków butą pouczać nas, „biednych Irokezów”.

Prócz wspomnianego Ulricha i jemu podobnych wyrobników dziennikarskich, uczynił to niedawno również syn niemieckiego zbrodniarza Hansa Franka – Niklas, któremu ubzdurało się, że ma prawo wymądrzać się na ziemi, która spłynęła krwią ofiar jego ojca i tłumaczyć ich potomkom, czym jest demokracja. Zaprosiła go oczywiście gazeta czerska, wystawiając sobie tym faktem świadectwo sto razy gorsze, niż to, które mogli by jej wystawić najbardziej zajadli wrogowie. Dlatego proponuję, żeby za każdym razem, kiedy potomkowie „nazi-matek i ojców” podnoszą te swoje puste czerepy za wysoko, walić ich na odlew „ludobójcami”, „rasistami” i „złodziejami”, nie w imię zemsty, ale elementarnej prawdy, której regularne przypominanie im samym również wyjdzie na dobre. Swego czasu pan Gerhard Schroeder (wówczas kanclerz Niemiec) odgrażał się, że „okres niemieckiej pokuty dobiegł końca”. Może i dobiegł, ale nie w odniesieniu do Polski. W stosunku do naszego kraju „okres niemieckiej pokuty” jeszcze się nawet nie zaczął.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 11:56, 09 Kwi 2016    Temat postu:

Połajanki z Al-Jazziry

[link widoczny dla zalogowanych]

Sam nie wiem, czy takie informacje bardziej mnie śmieszą czy wkurzają. I nawet nie same informacje, tylko świadomość za jakich kretynów mają swoich czytelników niemieckie mendia dla Podlejszego ludu. Od zawsze bowiem uważam, że do otumaniania trzeba dwóch stron. Tumaniącego i tumana, który łyka bzdury jak głodny pelikan.

Niestety, ale w Polsce wyrosła całkiem pokaźna grupa połykaczy kitu. Wystarczy że ten kit jest serwowany przez „Europę”. Czyli lewackie środowiska prowadzące nasz kontynent, naszą cywilizację do katastrofy.

Oto możemy dzisiaj sobie na niemieckim Onecie, na samiutkim szczycie strony, przeczytać o „szczerej trosce” AL-Jazziry o stan demokracji w Polsce! Dobrze, że akurat nic nie jadłem, bo zapryskałbym sobie ekran i klawiaturę. Czasem nie wierzę oczom, co zdarza mi się przeczytać. Świadomość, że istnieją tabuny kretynów, którzy tego typu troskę islamskiego medium wezmą za dobrą monetę, powoduje, iż zaczynam podejrzewać, że pewna gałąź ludzkiego genomu zamieszkała nad Wisłą z określeniem sapiens nie ma absolutnie nic wspólnego.

„Telewizja Al Jazeera zastanawia się nad stanem demokracji w Polsce. Według reporterów, w naszym kraju rosną nastroje rasistowskie, a Polacy boją się łamania praw człowieka i konstytucji. Z nowym nacjonalistycznym rządem, pogłębiającym się kryzysem konstytucyjnym, rosnącą ksenofobią i rasizmem, oraz mnożącymi się podziałami istnieje obawa o przyszłą stabilność kraju. głównym celem ich materiału było sprawdzenie, czy w Polsce rosną nastroje rasistowskie. Według ekspertów, z którymi rozmawiali dziennikarze, rasizm w naszym kraju znacznie się nasilił. autorzy podają wyniki badań sondażowych, według których większość Polaków uważa, że nasza demokracja jest zagrożona." - czytamy na stronach Al Jazeery.”

Oto medium państwa, w którym :” Władzę wykonawczą sprawuje powoływany przez emira rząd z premierem. 45-osobowa Rada Doradcza jest organem konsultacyjnym rządu. Nie ma parlamentu ani partii politycznych” poucza Polskę o demokratycznych zasadach. Jest to tak kuriozalne, tak absurdalne, tak głupie, że mózg po prostu się wzbrania przed przyjęciem takich kretynizmów do wiadomości.
Sytuacja jest dokładnie taka, jakby hitlerowcy pouczali Polaków o antysemityzmie. Co się notabene dzieje od pewnego czasu...

Medium islamistyczne, zatroskane stanem demokracji w Polsce, nie widzi braku jakiejkolwiek demokracji w swoim kraju!!! Nie widzi przypadków łamania praw człowieka w sąsiednim Bahrajnie, nie widzi braku podstawowych praw człowieka w niedalekiej Arabii Saudyjskiej. Ale jest „szczerze zatroskane” stanem demokracji w Polsce. Katarskie medium cicho sprzyjające dzikusom z ISIS jest zatroskane „rasizmem Polaków”. Pewnie jeszcze antysemickie , propalestyńskie medium jest również zatroskane "wrodzonym antysemityzmem Polaków"! Medium kraju, gdzie obywatelstwa tego kraju nie może dostać żaden „obcy”, nawet mieszkający tam całe życie! Nie i już! Katarczykiem ( czy np Kuwejtczykiem) można się tylko i wyłącznie urodzić. Gdzie za najmniejszą skargę autochtona, można każdego obcego wywalić jak śmiecia natychmiast z tego kraju - poucza Polaków jak postępować z imigrantami. Przecież to czysty Orwell plus Mrożek. Absurd tak wysoko wyniesiony przez niemieckich „miszczuff” yntelektu z Onetu, że człowiek rozsądny woła głośno o psychiatrę. O tempora, o mores!

Oczywiście niejaki Radek S. nie byłby sobą, gdyby do tak obłąkanego „stróża demokracji w Polsce” – nie dołączył.

Radosław Sikorski @sikorskiradek Niedawno my ich uczyliśmy, teraz Arabowie martwią się o stan demokracji w Polsce.

Niestety, gdyby tylko on jeden. Ostatnie 25 lat prania mózgów Polakom przyniosło takie właśnie owoce jak popularność w Polsce niemieckiego Onetu, który wciska Polakom tego typu niedorzeczności. Czytelnik Onetu oczywiście te i inne niedorzeczności po prostu łyka w całości, bez popitki. A później za miszczem i patriotom Sikorskim powtarza, jak to Arabowie z Islamowa są zaniepokojeni nacjonalistyczną i antydemokratyczną polityką PISu, Kaczyńskiego, prawicy, Narodowców. To taki typowy, bezwolny i bezmyślny czynownik kodowski, nowoczesny, tęskniący żeby było jak było...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Wto 21:34, 19 Kwi 2016    Temat postu:

Herrenrasse znowu chce nas cywilizować

[link widoczny dla zalogowanych]

Niemcy uwielbiają pouczać Polaków. Od kilku miesięcy niemieccy politycy, żurnaliści oraz internauci piętnują nasz nacjonalizm, ksenofobię i antysemityzm, wytykają nam niższość cywilizacyjną, brud, bałagan. Mając poczucie misji, chcą nas wychować i przyuczyć do spełniania należnej nam roli w europejskiej wspólnocie narodów czyli Unii Europejskiej (dawniej III Rzesza Niemiecka).

Za kilkanaście dni będziemy obchodzić 71. rocznicę zakończenia poprzedniej misji cywilizacyjnej Niemców w naszym kraju. Ówczesny główny wizjoner, czyli Reichsminister fūr Volkskaufklārung und Propaganda był przekonany, że za pięćdziesiąt lat ludzie nie będą już myśleli w kategoriach ojczyzn. Będą myśleli w kategoriach kontynentów i umysły Europejczyków będą zajmowały całkiem inne, możliwe że znacznie większe zagadnienia.

(Joseph Goebbels, Przemówienie do czeskich intelektualistów i dziennikarzy, Praga, 11 września 1940 roku)

Do dzieła „przebudowy” narodowego i politycznego oblicza Europy Środkowej Niemcy przystąpili po podpisaniu 28 września 1939 roku układu o przyjaźni i granicy między ZSRS i III Rzeszą, w którym mowa była m.in. o „przywróceniu pokoju i ładu na tym terytorium [Polski] i zapewnieniu żyjącym tam narodom pokojowego współistnienia, odpowiadającego ich osobliwościom narodowym”, o uznaniu granicy niemiecko-sowieckiej za „ostateczną”, o „niezbędnej przebudowie państwowej”zagarniętych terenów oraz o uczynieniu „wyżej wymienionej przebudowy […] niezawodnym fundamentem dalszego rozwijania przyjacielskich stosunków”.

Stan, który zastali na początku swej misji cywilizacyjnej w Polsce, odnotował Reichsminister fūr Volkskaufklārung und Propaganda w swoich Dziennikach:

7 października 1939:

„W południe u Führera. Znakomite towarzystwo. Führer opowiada o niektórych bardzo poruszających epizodach z kampanii [w Polsce]. […] Polaków oceniliśmy całkowicie fałszywie. Ich przywódcy są nic niewarci. Egoistyczni i zepsuci. Prawdziwie polscy! A przy tym tkwiący w gównie w sposób niedający się z niczym porównać. Niosą ze sobą niebezpieczeństwo, że stepy [azjatyckie] zbliżą się do granic Europy. Führer położył historyczną zasługę, niszcząc to [polskie] państwo”.

8 października 1939 r. :

„Słowianie obracają się w świecie czystej iluzji. Im bardziej oddalają się od rzeczywistości, tym bardziej zawiłe są ich marzenia. To dotyczy Polaków i Czechów. Polacy na dodatek są jeszcze szczególnie niechlujni, zawszeni i leniwi, podczas gdy Czesi są przeciętni, pracowici i nie tak brudni”.

10 października 1939 r. :

„Opinia Führera o Polakach jest miażdżąca. Bardziej zwierzęta niż ludzie, całkowicie otępiali i amorficzni. Do tego szlachta, będąca przynajmniej mieszanką niższych klas z aryjską warstwą panów. Brud wśród Polaków jest niewyobrażalny. Również ich możliwości rozumowania są równe zeru”.

2 listopada 1939 r.:

„Przejazd do Warszawy przez pola bitew, całkowicie zniszczone wsie i miasta. Obraz spustoszenia. Warszawa: to jest piekło. Zdemolowane miasto. Nasze bomby i granaty zrobiły swoje. Żaden dom nie ostał się w całości. Ludność jest apatyczna i podobna do cieni. Niczym robactwo pełza po ulicach. Jest obrzydliwie i nie do opisania”.

3 listopada 1939 roku:

Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju,

31 października 1939 roku w Łodzi Generalgouverner dr Hans Frank, Reichspropagandaminister Joseph Goebbels, radca ministerialny Müller, Gauamtsleiter dr Fischer, adiutant Heusinger von Waldeck, minister Arthur Seyss-Inquart oraz Reichsamtsleiter dr du Prel naradzali się nad sposobami prowadzenia misji cywilizacyjnej wobec Polaków na terenach, które przypadły III Rzeszy w wyniku traktatu Ribbentrop – Mołotow. Podczas narady określono szczegóły „polityki kulturalnej” na terenach okupowanych przez Niemców. Najważniejsze z ustaleń podjętych podczas rozmowy wysokich urzędników III Rzeszy dotyczyły kształtowania świadomości podbitego narodu. Uczestnicy konferencji byli zgodni, ze „należy zlikwidować cały system informacyjny Polaków” czyli doprowadzić do pełnej kontroli nad środkami przekazu:

prasa musi być w całości kontrolowana przez organa niemieckie,
zarekwirowane mają zostać wszystkie radioodbiorniki,
podstawowym kanałem informacyjnym powinny stać się głośniki umieszczone w centralnych punktach miast, które „w określonych porach nadawać będą wiadomości, rozkazy i hasła dla Polaków”.
Wśród uczestników narady można dostrzec odmienne spojrzenie na kwestię projekcji kinowych – zdaniem dr Goebbelsa teatry, kina i kabarety miały być zlikwidowane. Wg dr Franka „w grę mogą wchodzić najwyżej złe filmy, względnie takie, które obrazują wielkość i siłę Rzeszy Niemieckiej”.Pod wpływem argumentacji dr Franka, Reichspropagandaminister dr Goebbels skorygował swoje stanowisko: „Jeśli w wielkich miastach, np. w Warszawie, zajdzie konieczność odciągnięcia Polaków z ulic za pomocą wyświetlania filmów, powinno się wówczas każdorazowo podejmować specjalne postanowienie”.

Uczestnicy narady zadecydowali, że kwestie nauczania zostaną uregulowane osobnymi rozporządzeniami szczegółowymi, wskazali natomiast generalny kierunek postępowania: „Polakom należy umożliwić kształcenie się jedynie w takim zakresie, aby uświadomili sobie, iż jako naród nie mają żadnych perspektyw”. Wszyscy zebrani byli zgodni, że seminaria duchowne będące „jedynie inkubatorami nienawiści do Niemców” należy zamknąć. Wyższe uczelnie oczywiście też.

Uczestnicy konferencji omawiali również palący problem polskiego nacjonalizmu i uznali, że konieczna jest stała obserwacja, „w jakim kierunku szuka [on] sobie ujścia [...]. Wszelkie przejawy nacjonalizmu należy natychmiast zdławić”.

Kwestia zapewnienia polskim kobietom ich podstawowych praw pojawiła się dość późno, gdyż dopiero w końcu 1942 roku Fūhrer zwrócił uwagę na ten problem: „W obliczu dużych rodzin tubylczej ludności, jest dla nas bardzo korzystne, jeśli dziewczęta i kobiety mają możliwie najwięcej aborcji. Osobiście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wprowadzić w życie przepisy zabraniające aborcji na wschodnich terenach okupowanych”.
Realizując dyrektywę Fūhrera, władze Generalnej Guberni wydały 9 marca 1943 roku rozporządzenie zezwalające Polkom na aborcję bez jakichkolwiek sankcji i kar. Należy podkreślić, że Adolf Hitler nie był tak wspaniałomyślny dla kobiet niemieckich. One były karane za poddanie się aborcji; z jednym wyjątkiem - w przypadku możliwości wystąpienia u dziecka wady wrodzonej.
26 października 1939 roku na ulicach Krakowa pojawiły się plakaty z Proklamacją Generalnego Gubernatora dr Hansa Franka;

Fūhrer i Kanclerz Rzeszy Niemieckiej Adolf Hitler powierzył mi rozporządzeniem z dnia 12 października 1939 roku, z ważnością od 26 października 1939 roku, władzę Generalnego Gubernatorstwa na okupowanych obszarach polskich. […] Oddziały armii niemieckiej przywróciły porządek na obszarach polskich. Ponowne zagrożenie pokoju europejskiego nieuzasadnionymi żądaniami tworu państwowego, który powstał niegdyś z Wersalskiego Traktatu przemocy, i nigdy nie będzie odnowiony, zostalo tym razem na zawsze usunięte. […] Wszelkie próby oporu przeciwko wydanym rozporządzeniom oraz przeciwko spokojowi i porządkowi na obszarach polskich stłumione będą z bezwzględna surowościa za pomocą potężnego oręża Wielkoniemieckiej Rzeszy. Każdy podporządkowujący się jednak sprawiedliwym zarządzeniom naszej Rzeszy, odpowiadającym w zupełności waszym zwyczajom życiowym, spokojnie będzie mógł pracować. Zarządzenie nasze uwolni was od wielu strasznych braków, nad którymi cierpieć musicie dziś jeszcze w następstwie niesłychanej gospodarki waszych dotychczasowych władców. […] pod potężną ochroną Wielkiej Rzeszy Niemieckiej spełniając powszechny obowiązek pracy, zrobicie dla tego celu to, co leży w Waszych siłach. Pod sprawiedliwą władzą zapracuje każdy na swój chleb powszedni.”

Jedenaście dni później w Collegium Novum kilkudziesięciu profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Górniczej zostanie aresztowanych i trafią do niemieckich obozów koncentracyjnych. Ufundowany przez Ignacego Paderewskiego Pomnik Grunwaldzki zostaje wysadzony w powietrze, a uszkodzone, rozczłonkowane figury zostają wywiezione do III Rzeszy.



Po upływie 70 lat od tamtych wypadków światli reprezentanci Herrenrasse znowu wracają do swoich koncepcji wyznaczania Polakom „co leży w ich siłach i możliwościach”. Sformułowany przez ministra dr Goebbelsa postulat kontrolowania przez Niemców prasy ukazującej się na polskich terytoriach został już niemal w całości zrealizowany. Aktualny natomiast pozostaje problem polskiego nacjonalizmu – „Wszelkie przejawy polskiego nacjonalizmu należy natychmiast zdławić”. A polskim kobietom zagwarantować możliwość bezkarnej aborcji.



***



Cytaty pochodzą z publikacji:

[link widoczny dla zalogowanych]
Joseph Goebbels, Dzienniki, tom1/2, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2013
Czesław Madajczyk, Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, Warszawa 1970


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Nie 19:47, 01 Maj 2016    Temat postu:

Totalny pucz, czyli rozważania o plantacji

[link widoczny dla zalogowanych]

Polityczna sytuacja w Polsce od dłuższego czasu przypomina ten rodzaj pogody, jaką synoptocy nazywają dynamiczną. O ile jeszcze nie tak dawno konfrontacja zwycięskiego w wyborach PiS z betonem III RP eskalowała w formę pełzającej, hybrydowej wojny domowej, w której - jak to na wojnie bywa - obydwie strony zaklinowały się w wielkiej bitwie (o Trybunał Konstytucyjny) , a na innych frontach ostrzeliwali się wzajemnie, to obecnie jak na dłoni widać, że obóz III RP ani myśli tej wojny kontynuować i całkiem jawnie zmierza w kierunku przeprowadzenia najprawdziwszego zamachu stanu czyli puczu.

Polskie realia co prawda wykluczają scenariusz klasycznego puczu, w którym przejęcie władzy odbywa się przy udziale, lub za zgodą wysokich rangą wojskowych, w wyniku czego siły zbrojne stają się głównym aktorem wydarzeń, ale pozostałe cechy definicji puczu są całkowicie spełnione. Polski pucz realizują osoby, które już należały do istniejącej elity władzy i które doskonale wiedzą, jak rozregulować tryby normalnego toku życia politycznego i porządku instytucjonalnego, mając na celu obalenie demokratycznie wybranej, legalnej władzy.

W normalnie funkcjonującym państwie, tego rodzaju podżegacze i wichrzyciele, a pisząc dosadniej - zdrajcy, zostaliby aresztowani i surowo osądzeni. W normalnie funkcjonującym państwie, nie do pomyślenia jest publiczne nawoływanie do masowego przeciwstawiania się legalnemu rządowi, do jego medialnego oczerniania i szydzenia, do odwoływania się w zagranicznych, obcych Polsce instytucjach, które wzywa się do antypolskich działań. W normalnie funkcjonującym państwie, opozycja jest opozycją, a nie ośrodkiem puczystów, pełniącego także rolę przytułku dla aferzystow, ignorantów i kolaborantów , byli prezydenci nie występują przeciwko demokratycznie wybranym rządzącym, choćby z nową władzą głęboko się nie zgadzali. W normalnie funkcjonującym państwie, nikomu do głowy nie przychodzi jawne stawianie się prawu: Konstytucji i aktom prawnym wydawanym przez rząd.

W normalnie funkcjonującym państwie, 80% mediów nie należy do obcego kapitału państwa które od zarania dziejów, było zawsze śmiertelnym wrogiem.

Można jeszce długo wyliczać, co i jak funkcjonuje w normalnie funkcjonującym państwie, ale wszystkie tego typu argumenty zmierzają do jedynego słusznego wniosku: Polsce daleko do normalności. " Rozkminianie" dlaczego tak jest, to temat z gatunku mission impossible, ale na dwie przyczyny tego stanu rzeczy warto zwrócić szczególną uwagę.

Po pierwsze, znaczna część społeczeństwa zwyczajnie skretyniała - brak jej elementarnej wiedzy historycznej i politycznej, brak fundamentalnej zdolności analitycznego myślenia i obiektywnej oceny sytuacji. Pozostawię otwartym pytanie, czy owo skretynienie to efekt cywlizacji mediów elektronicznych, czy raczej skutek permanentnej propagandy III RP, wmawiającej Polakom, że jest och i ach. Prawda zapewne leży gdzieś po środku. My Polacy, jak mało który naród mieliśmy silne parcie na "bycie" w zachodniej Europie, która w komunistycznej niewoli jawiła się jako uosobienie wolności i dobrobytu. Zderzenie z rzeczywistością tego wyimaginowango raju, była (i jest) jednocześnie zderzeniem pokoleń wywodzących się ze środowisk konserwatywnych - w których zawsze na pierwszym miejscu jest chrześcijański system wartości, patriotyzm i głęboko zakorzeniona polskość, i pokoleń "homo sovieticus", którzy przepoczwarzyli się w lemingi, zadowolone z europejskości ciepłej wody w kranie. To - innymi słowy - euroentuzjaści "mimo wszystko", dla których bez znaczenia jest rzeczywista rola Polski w Europie a wolność oznacza przyjęcie zachodnich wartości, które są dokładną odwrotnością wartości naszych ojców i przodków, o których zresztą najlepiej zapomnieć, bo to przecież kołtuństwo było.

Zachłysnęli się się oni tym zachodem, właściwie udławili nawet, stając się jednocześnie idealnym celem propagandowej manipulacji, prowadzonej na na taką skalę i takimi środkami, jakimi "komunie" się nie śniło. Łykają zatem jak pelikany wszystko to, co świetnie zorganizowane media im "rzucają i śmiem twierdzić, ze pod tym względem niczym nie różnią się do indoktrywanych od urodzenia Koreańczyków pod rządami dynastii Kimów.

Po drugie, położenie geopolityczne Polski jest takie, że dla naszych wielkich sąsiadów byliśmy i jesteśmy jednocześnie i solą w oku, bękartem Europy i łakomym, sutym kąskiem - plantacją, liczną w zasoby nieźle wykwalifikowanych murzynów. Skrajną naiwnoscią jest wiara w niemiecką bezinteresowność i niemieckie poczucie winy po II wojnie światowej. Niemiecki wirus panowania przynajmniej nad Europą nadal ma się świetnie, zmieniły się jedynie środki - militarny blitzkrieg ustąpił genialnej broni masowego rażenia, jakimi są narzędzia ekonomicznego nacisku i propagandy. Stawiam kontrowersyjną tezę, ze gdyby Hitler wpadł na pomysł założenia Unii Europejskiej, to zapewne dzisiaj zamiast flagi z okręgiem dwunastu złotych pentagramów na lazurowym tle, w Brukseli powiewałaby flaga z zupełnie innymi symbolami.

I tu jest sedno polskiej nienormalności - część "murzynów" się zbunowała, przeganiając dotychczasowych nadzorców, którzy dotąd gorliwie służyli "właścicielom", a ci uruchamiają wszelkie środki, żeby przywrócić stary porządek. Jazgot niemieckich mediów w Niemczech i w Polsce przybrał rozmiary bezprecedensowe i niespotykane w relacjach między dwoma państwami. Ataki na nowe polskie władze przybierają niekiedy formę irracjonalną i absurdalną, ale przecież rzeczowa argumentacja jest w tym wypadku zbędna, a nawet szkodliwa - liczy się ciągły ostrzał, w którym głównym celem jest kartofel Kaczyński i jego nacjonalistyczna partia, która przegoniła i przegania potulnych nadzorców plantacji. Przecież to ci nadzorcy z nienormalności uczynili ważny i chyba kluczowy element swojej władzy, zatem wszelkie formy przywracania normalności grzebie w sposób neodwracalny możliwości powrotu do plantacyjnych porządków III RP.

Wszelkie eksponowane przez medialny jazgot wydarzenia typu Trybunał Konstytucyjny, pisowskie ustawy, rzekome działania antydemokratyczne, przeplatane atakami na Agatę Dudę, szydzenie z obchodów smoleńskich i oddawania godności żołnierzom wyklętym, wątki antyreligijne i światopoglądowe mają - moim zdaniem - znacznie zupełnie drugorzędne i są swojego rodzaju dymną zasloną dla cichego, przeprowadzanego w bałych rękawiczkach zamachu stanu, puczu w środku "demokratycznej" Europy.

Na całe szczęście, mocodawcy puczystów maja problem: ordnung się sypie za sprawą muzułmanów i coraz śmielszym ruchom "antyordnungowym" w Europie.

To musi się posypać, jedyne pytanie: kiedy?

Ale to już zupełnie inny temat.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 12:33, 09 Maj 2016    Temat postu:

Niemieckie media nie ustają w atakach na rząd PiS za rzekomy zamach na Trybunał Konstytucyjny, a co za tym idzie na wolność i demokrację. Nie dostrzegają przy tym patologii, które leżą u podłoży tego sporu, a mianowicie wzrost znaczenia prawa i władzy sędziowskiej, jako regulatora w relacjach między ludźmi, między przedsiębiorstwami oraz między państwami. Dostrzegają tę patologię jednak u siebie, w Niemczech - jak wynika z artykułu pt. "Na drodze do państwa sędziowskiego" - Auf dem Weg in den Richtestaat - opublikowanego na łamach "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Powodem jest kryzys imigracyjny. W 2012 roku sędziowie niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe wydali wyrok, w którym orzekli, że dotychczasowe świadczenia dla uchodźców i dla osób ubiegających się w Niemczech o azyl są za niskie i zalecił zrównanie ich ze stawką zapomogi socjalnej.
Sędziowie argumentowali, że niska stawka dla azylantów jest sprzeczna z podstawowym prawem do minimum egzystencjalnego pozwalającego na godne życie - i prawo to odnosi się nie tylko do obywateli Niemiec, lecz w równym stopniu do obcokrajowców przebywających w Niemczech. Zdaniem „FAZ” podwyżka stawki socjalnej dla azylantów była jednym z faktorów, który „wywołał obecną falę migracyjną”.

Sąd uznał, że także i oni mają prawo do „godnego życia”. Według gazety to pokazuje, że sędziowie w Karlsruhe działają przeciwko interesom niemieckich obywateli i państwa, obalając decyzje „demokratycznie wybranego parlamentu”. Tak zdaniem „FAZ” nie powinno być, bo sędziowie są zaledwie trzecią władzą w państwie a nie pierwszą”.
Pierwszą jest suweren, czyli naród. To on powinien za pośrednictwem wyborów decydować o polityce kraju a nie tuzin sędziów konstytucyjnych
—uważa gazeta. Według niej sędziowie są „ze względu na swój status
oderwani od rzeczywistości codziennego życia obywateli”.


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pią 21:00, 13 Maj 2016    Temat postu:

Podcinanie Polski czyli miękki terroryzm

[link widoczny dla zalogowanych]

Polacy są na cenzurowanym w Europie, Polacy muszą się wypowiadać trzy razy ostrożniej od Niemców, ale KOD powinien protestować trzy razy ostrzej od francuskiej młodzieży, która od miesiąca bije się z policją.
Polacy, w ogóle, nie powinni nic mówić o Żydach, a nawet o Niemcach, którzy nieba chcą nam przychylić, chcą nas po prostu bardzo do siebie przytulić. Jeśli chodzi o PiS to powinien sobie sam palnąć w łeb, żeby Europa odetchnęła z ulgą, a KOD spokojnie przeniósłby się wtedy do Sejmu. Nie razi wcale tak bardzo, kiedy terror polityczny i medialny jest stosowany wobec Polski na przykład przez szwabskie media (nie niemieckie tylko szwabskie właśnie), ponieważ Niemcy znowu poczuli się Panami Europy, najbardziej - jak zwykle - socjaliści tacy jak Martin Schulz, niezmiennie marzący o wielkim sojuszu z demokratyczną Rosją Putina.

O wiele bardziej razi to, że ten sam polityczny i medialny terror wobec Polski i obecnego obozu władzy, a także wobec swojej ojczyzny - chwilowo właśnie nie swojej - stosują rodzime partie polityczne i środowiska medialne. Ciemny lud wybrał sobie ciemną i autorytarną władzę - to słyszymy codziennie od zwycięstwa wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. PiS, co najwyżej, broni się przed zalewem tej nienawiści, przed tym miękkim terrorem. Polska jest dziś, na tle Europy, enklawą spokoju, wolności i bezpieczeństwa. Polska jest inna niż Zachód, choć jest częścią owego Zachodu, ale on z kolei nie ma już nic wspólnego z cywilizacją wolności i demokracji. Nabiera wszelkich cech systemu totalitarnego opartego na terrorze medialnym, politycznym i kulturowym. Te trzy narzędzia nacisku stosowane są z całym rozmachem wobec Polski, z opętańczym wręcz ostatnio udziałem Czerskiej, Wiertniczej i PO. Niech wyborcy Schetyny czy Petru mają przynajmniej świadomość tego, że chodzi tu o ubezwłasnowolnienie Polski i powrót do państwa teoretycznego. I pewnie mają. To trzeba powtarzać nieustannie, ponieważ od ćwierć wieku próbuje się wmówić Polakom, że ciągle jesteśmy w tyle za postępem: Jesteśmy najspokojniejszym i najszlachetniejszym narodem Europy, niech ktoś podważy tę tezę!

Gdyby nie medialne szczujnie z Wiertniczej i Czerskiej, gdyby nie ta, najeżona nienawiścią, antypisowska propaganda, nie byłoby już na scenie politycznej ośmiornicy jaka rządziła Polską przez osiem lat, a Ryszard Petru mógłby, co najwyżej, czytać w wolnych chwilach "Ja, Klaudiusz", zakładamy, że ze zrozumieniem. Większość mediów elektronicznych i drukowanych w rękach opozycji, a Wołki, niczym synowie marnotrawni, lamentują co piątek w TOK FM o braku wolności słowa. Najważniejsze stacje telewizyjne w Niemczech oraz wysokonakładowe dzienniki są jak taśmociąg, po którym codziennie płyną przekazy z urzędu kanclerskiego. We Francji, od miesiąca trwają rozruchy na ulicach, ale demokracja w ojczyźnie jakobińskiego terroru ma się znakomicie. Warto przypomnieć, że ci terroryści, zanim zaczęli mordować na potęgę, założyli Stowarzyszenie Przyjaciół Konstytucji. Można mnożyć przykłady o "kwitnącej zachodniej demokracji", tylko po co?



I tak to my, Polacy, mamy poruszać się w Europie na placach, nikogo nie nadepnąć przypadkiem na odcisk, a już nie daj Boże, potrącić na ulicy studenta z Somalii, bo zaiste będzie to hańba dla całej Polski i Europy, będzie to najwymowniejszy przejaw naszego rasizmu i nacjonalizmu, czyli, żeby było krócej, faszyzmu. Ten medialny i kulturowy terror, trwa od ćwierćwiecza, a jego skutki są porażające. Niemała część Polaków gotowa byłaby przepędzić wręcz z kraju cały ten Ciemnogród, byle tylko zobaczyć znowu jak Tusk ściska się z Merkel, jak ona go przytula, jak wszyscy podziwiają wokół najpiękniejszą parę polityczną postnowoczesnej Europy. To jest nieodwracalny stan chorobowy, to jest patologiczne zidiocenie, a ile zidiocenie może być patologiczne, ale mniejsza o to. Nie łudźmy się, że tam w opartach kodowskiego rechotu, nastąpi jakieś przebudzenie polskości, dumy narodowej, bo oni są bardziej europejscy, niemieccy czy francuscy niż polscy, choć cześć nie zdaje sobie z tego nawet sprawy. Dwór jest w Brukseli, a w Polsce panoszy się teraz ciemny lud.

Można odnieść wrażenie, że Zachód i rodzima ośmiornica polityczna z różnymi kawiorowymi przystawkami, nie mogą po prostu znieść tego, że Polska, tak w ogóle i w szczególe, w jakiejkolwiek dowolnej kwestii śmie mieć swoje własne zdanie, które nie jest ich zdaniem. Szok i niedowierzanie. Te wolne media na Zachodzie, na które powołują się nieustannie lisobiorcy i lisoodbiorcy, przepisywały wiernie wszystko to, co na temat Katastrofy Smoleńskiej, było zawarte w raporcie Anodiny, podobnie zresztą jak komisja Jerzego Millera - takich mamy przyjaciół liberałów chowu zachodniego. Chów rodzimy jest jeszcze gorszy, bo tutejszy. Zdaniem Herr "Hakena" Schulza, Polska ma być jak wierny pies Berlina, ma przyjąć transporty uchodźców, takich jakich nam przyślą, rzecz jasna tych, których oni sami nie chcą u siebie. Sortowanie ludzi, oto jest nowy wymiar totalitarnej Europy, sięgającej duchem już wprost do lat trzydziestych ubiegłego wieku.



Wtedy też, tyle tylko, że w Moskwie, polscy komuniści z Kominternu, głosili taką zasadę, że wszyscy ci, którzy są wrogami komunizmu, są faszystami. Tradycja nie ginie, dzięki marszowi pokoleń przetrwała do dzisiaj i ma się dobrze. Każdy wróg KOD-u, GW, PO, to faszysta albo nacjonalista, albo coś jeszcze gorszego. Trzeba nazywać sprawy po imieniu. Stosowany jest wobec Polski, jak najbardziej oficjalnie, zwykły terror medialny i polityczny, nazywany troską o naszą demokrację. Mamy sporą szansę na to, żeby ten terror przetrwać, ten nowy rodzaj wojny z Polską podmiotową i suwerenną. Te niby elity III RP, a właściwie II Komuny, mające w nosie i polskość, i dumę narodową, sprzedające się czasami na targowisku europejskiej próżności jak kiepskie dziwki, wykonują swoją żmudną, codzienną robotę i tak już zostanie. Obóz władzy skupiony wokół Jarosława Kaczyńskiego musi być bardzo skromny, bardzo odważny i bardzo konsekwentny, a do tego wprost niezwykle uczciwy i pryncypialny, bo tylko wtedy będzie rządził tak długo, aż przyjdzie nowe pokolenie Polaków, wolnych całkowicie od tej totalitarnej wizji Europy. Ono już jest na horyzoncie, więc trzeba wytrwać. Wolność to jest nasz piękny polski gen.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Śro 20:50, 27 Lip 2016    Temat postu:

Cytat:
Atak na Polskę, prowadzony wewnątrz i z zewnątrz, ostatnio skupia się na maksymalnym podgrzaniu emocji. Temu służą te wszystkie wyjątkowo ordynarne brednie i łgarstwa. One są dlatego tak skrajnie kłamliwe, żeby ktoś nie wytrzymał. Najwyraźniej chodzi o wywołanie w Polsce jakiegoś aktu desperacji w reakcji na niebywałe nagromadzenie kłamstw, insynuacji i oszczerstw. Komuś mają puścić nerwy, a dalej potoczy się już lawina. Tego nie udało się osiągnąć wyprowadzając ludzi na ulice i serwując w mediach zwyczajową dawkę manipulacji i kłamstw. I ta obecna kumulacja emocji, nałożona na atmosferę strachu i gniewu wywołaną zamachami terrorystycznymi we Francji czy w Niemczech, gdzie zginęły też Polki, zmierza do sprowokowania jakiejś awantury. To wszystko układa się w klarowny scenariusz wojny hybrydowej mającej Polskę zdestabilizować. Uczestnicy ulicznych manifestacji nie musieli sobie z tego zdawać sprawy, doświadczeni ludzie mediów muszą to widzieć. A jeśli mimo to dorzucają do pieca, stają się wspólnikami tych, którzy realizują w Polsce scenariusz wojny hybrydowej. Żadne dziecinne tłumaczenia o niewiedzy, kto jest kim i z jakich pobudek działa, nie mogą być usprawiedliwieniem. Teraz wszystko się układa w spójną całość i wszyscy ci, którzy uważali, że prowadzą tylko zwykłą polityczną wojenkę, mniej czy bardziej świadomie stali się żołnierzami prowadzonej przeciw Polsce wojny hybrydowej. Żarty się skończyły i nie sposób udawać głupiego, gdy wyraźnie widać, że nie chodzi o rząd PiS, lecz o maksymalną destabilizację Polski, wewnętrzne skłócenie Polaków i doprowadzenie do tego, żeby uzasadnić jakiś rodzaj interwencji. W imię tego, że Polska nie może być rozsadnikiem niestabilności, niepokoju i nieprzewidywalności. Trzeba kompletnie nie mieć rozumu, żeby nie wiedzieć, komu zależy na zrealizowaniu takiego scenariusza. I trzeba nie mieć rozumu albo działać w ramach scenariusza wojny hybrydowej, żeby dodawać polski wkład do tej antypolskiej operacji. Takim wkładem jest szczucie i donoszenie obcym na własny rząd oraz budowanie klimatu do interwencji. A detonatorem ma być jakiś desperacki akt kogoś, kto nie wytrzyma bombardowania kłamstwami i manipulacjami oraz podsycania nienawiści. Trzeba być ślepym lub głupim, żeby nie dostrzegać wdrażania scenariusza wojny hybrydowej, a wyjątkowo podłym, żeby w nim uczestniczyć.


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚWIATOWID Strona Główna -> A co tam Panie ... w polityce??? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin