Forum ŚWIATOWID Strona Główna ŚWIATOWID
czyli ... obserwator różnych stron życia
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

PO..... rozmawiajmy o sondażach

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚWIATOWID Strona Główna -> A co tam Panie ... w polityce???
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 10:26, 25 Sie 2012    Temat postu: PO..... rozmawiajmy o sondażach

Skąd 36 % poparcia dla PO

i komentarz internauty

" Barany ryczą w redyku bo inne barany też ryczą. Osły i debile impregnowane na rzeczywistość, głuche, ślepe i zacofane bydło lezie zawsze tam gdzie mu naszczeka telewizor do którego się codziennie modli oglądając swoje seriale , familiady i "kropki nad i". Spryciarze od PR powiedzą że żyje na Zielonej Wyspie, cwaniak i żulik zwany premierem mu wmówi że jego główny wróg to kibol,i sprzedawca "dopalaczy" i ten debil, urobiony przez "big brothera" i "familiadę z goownem zamiast mózgu, poleci z kartką wyborczą w zębach głosować na tych, którzy go kopią w doopę i plują mu w mordę tylko dlatego, że mu powiedzą, że jest nowoczesny i postępowy oraz bardzo fajny, europejski,nadzwyczajnie wielkomiejski i wykształcony. Pożyteczni idioci i półgłówki zagłosują na świnie, łobuzów i złodziei albowiem złodziej który sie do nich usmiecha w telewizji jest fajnym cool facetem. Żyjemy w kraju pełnych kompleksów wsiurów, którym wystarczy powiedzieć parę bzdur , zorganizować Euro i inne igrzyska i za to są gotowi poprzeć Bwana Kubwę, jak Pigmej któremu rzucono pod nogi trochę szklanych paciorków. Jedyny naród świata który na złodziejskie afery reaguje wzrostem poparcia dla złodzieji, na łobuzów głosuje bo się boi przyznać że durny był kiedy ich nie rozpoznał jako łobuzów i już raz głosował. Teraz idzie jak na osła przystało "w zaparte" i choć mu dają w ryło i plują, mówi wszystkim ze deszcz pada, albo że tak jest trendy i nowocześnie. Cieszy się bo ma promocje i wyprzedaże w galeriach a nie widzi jak mu z drugiej kieszeni wyciągają na każdym kroku kasę dając w zamian służbę zdrowia która nie leczy , policję która nie ma nawet na paliwo do samochodów i nieistniejącą armię.

Powiedzieli mu, że za to winien jest Rydzyk i Kaczor no to popiera tych których uważa za wrogów Rydzyka i Kaczora. Jest doopowłazem, i wazelniarzem dlatego głosuje na doopowłazów i wazeliniarzy bo mu się wydaje, że to koniecność dziejowa (tak mówili w telewizji). Ktoś powiedział, że półprawda jest groźniejsza od kłamstwa bo kłamstwo jest kłamstwem, czymś godnym potępienia w całości a co do półprawdy nie wiadomo w co wierzyć i czemu ufać a co potępić i odrzucić. My mamy PÓŁOBYWATELI, półmózgi które liznęły trochę świata przez szybę i półgłówkó-ćwierćinteligentów uważających się za "elitę świata" (tak im powiedział pan premier na otwrciu Euro) i głosują na swoją PARTIĘ KARIROWICZÓW cwaniaków ( jej członków) Stoją pokornie w korkach bo przecież nie ma lepszego prezydenta stolicy od HGW, płacą coraz wyższ podatki.

Trzeba naprawdę pomyśleć o wyjeździe do Nowej Zelandii bo tolerancji chrześcijańskiej już brakować zaczyna, a życie pod jednym dachem z ćwierćgłówkami , łajzami, bezradnymi umysłowo kalekami z mózgami owinietymi cenówkami z hipermarketow zaczyna obrażać zdrowy rozsądek.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Śro 11:42, 19 Lis 2014    Temat postu:

Państwo w rozsypce
[link widoczny dla zalogowanych]



Przedziwne wydarzenia około wyborcze zmuszają do głębokiego namysłu, o co w tym wszystkich chodzi.

Najpierw malutka, ale zasłużona w dostarczaniu instytucjom państwowym firemka polecana przez doradcę MSWiA od IT dostarcza program kalkulatora wyborczego do PKW. Przed wyborami oficjalnie ogłasza się, że program nie przechodzi pozytywnie testów, a w ogóle to są tzw..luki w programie umożliwiające ingerencję zewnętrzną.

Sondaże przedwyborcze dają szanse zwycięstwa PO i PiS.

Jak zwykle po zakończeniu wyborów ogłoszone są wyniki sondaży exit poll. Z nich wynika 4-punktwe zwycięstwo PiS nad PO i trzecie miejsce (17 procent) dla PSL. Nota bene w 2010 roku PSL uzyskał 16, 3 % w tych wyborach.

Zaczynają się kłopoty z generowaniem i wydrukiem protokołów. Komisje nie kończą pracy jak to bywało w poprzednich wyborach ani w niedzielę w nocy, ani w poniedziałek. We wtorek pojawia się nowy wynik sondażu: dotyczy oczywiście wyborów parlamentarnych, w których wygrywa zdecydowanie PO, uzyskując podobno dużą przewagę nad PiS. PSL na przyzwoitym ale niepowalającym poziomie. Ten sondaż jest zaskoczeniem:, bo kto robi sondaż na temat wyborów mających nastąpić za rok podczas naturalnej weryfikacji poparcia partii wynikających z aktualnych wyborów?

Program komputerowy podobno zaczyna działać, ale jak się okazuje de facto nie działa w wielu miejscach. Członkowie komisji siedzą w niektórych lokalach już trzeci dzień. Dla jasności: PKW informuje, że siedzą w ramach opłaty za jedna dobę wyborczą….

W ciągu 48 godzin do społeczeństwa płyną trzy różne informacje: wygrywa PiS przed PO (exit poll), społeczeństwo deklaruje wybór PO przed PiS (znacząca przewaga) oraz wybory samorządowe do Sejmów wygrywa z miażdżącą przewaga PSL.

Exit poll daje zwykle różnicę w stosunku do realnych wyników PKW na poziomie 2-3 %. To, co mamy obecnie to jest stan niewytłumaczalny dla żadnej racjonalnej wersji. Chyba, że ktoś zaplanował ten skandal.

Komisje wyborcze nie zapewniły ochrony kart do głosowania – komisyjne liczenie głosów i analiza ważności kart może budzić wątpliwości wyborców. To państwo naprawdę działa tylko w teorii. Jeśli końcowe wyniki będą odbiegały od exit poll tak jak wskazują na to cząstkowe wyniki wyborów- grożą nam ponowne wybory i protesty uliczne. Nikt nie lubi, kiedy się go robi w konia….A że wyborca w konia został zrobiony to jasne. Pytanie tylko czy przypadkowo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Śro 21:08, 19 Lis 2014    Temat postu:

A może zamiast bawić się w piaskownicy, pobawimy się na ulicy?



System liczy, ale nie wyświetla – tłumaczył zafrasowany sędzia z PKW. Skąd ja to znam, pomyślałem, przecież już gdzieś to słyszałem? Ach, skojarzyłem! Znam to z instytucji o podobnym skrócie NPW –prokurator tłumaczył nam wówczas, że detektor materiałów wybuchowych, owszem, na ekranie wyświetla TNT, lecz co innego ma na myśli. Eureka! To jest ta analogia i to skojarzenie.Sędzia i prokurator, system i detektor.


Nie wiemy, jak się skończy tragikomedia wyborcza. Co chwila nadchodzą wieści potęgujące groteskę. Wczoraj PKW ogłosiła, że w świętokrzyskiem po zliczeniu lwiej części protokołów tryumfuje PSL z jakąś horrendalna przewagą. Dzisiaj wojewódzka komisja w Kielcach twierdzi, że nie przesłała do PKW ani jednego protokołu. Skąd więc PKW ma te wyniki, skoro nie miała protokołów, a w dodatku system ich przecież nie wyświetlał?! Tajemnica pamiętnika członka PKW.

Jakiś doktor z Kielc opowiada, że jego studenci dla draki wprowadzili do systemu wyborczego fikcyjnego kandydata i ten awatar nawet przeszedł do drugiej tury. Zaraz po tej kuriozalnej nowinie przychodzi wiadomość, że system w Szczecinie sfiksował do reszty i faktycznie wykreował jakiegoś wójta na prezydenta tego staropolskiego grodu. I po tym wszystkim inny doktor z Wrocławia tokuje w TOK FM, że wyborów powtórzyć nie można, gdyż „to spowoduje ogromny bałagan”. Przecież większy bałagan niż ten, co mamy już nam nie może zagrozić! W bałaganie osiągnęliśmy już sto punktów na sto możliwych.

W tym całym bałaganie nie widać światełka w tunelu. Jest już przesądzone, że wiarygodność tych wyborów jest żadna, a jej kwestionowanie uzasadnione. Kryzys polityczny, i to potężny, jest już faktem. To przyznają nawet zagorzali wielbiciele państwa Tuska, jak choćby Janina Paradowska. Trudno o lepsze świadectwo. Tym bardziej, że ta farsa wyborcza z udziałem leśnych dziadków nie jest wypadkiem przy pracy, lecz najświeższym elementem całego ciągu zdarzeń, które zsumowane razem dowodzą kompletnej degrengolady państwa.

Ja osobiście zmagam się z jeszcze innym wrażeniem, a mianowicie, że jak te wybory nie zostaną w jakiś sposób unieważnione , to każde następne wybory będzie można dowolnie sfałszować. Już nikt nie będzie miał siły protestować, że gdzieś tam wrzucono pięćset sfałszowanych głosów, gdyż będzie przekonany, iż to jest wołanie na puszczy. Jeśli się takiej hucpy nie uzna za hucpę, a ludzie to łykną, to będzie znaczyć, że można zrobić wszystko.

I takie mam wrażenie, że w jakiś paradoksalny i pokrętny sposób, ta świadomość sprawia mi ulgę. Bo ja już w takim przypadku na następne wybory organizowane przez tę władzę, na pewno nie pójdę. To byłoby zupełnie bez sensu. Jeśli te wybory zostaną uznane, to demokracja traci jakikolwiek sens. A jeśli ich unieważnić się nia da, to traci sens także nasze prawo, w tym konstytucja. W ogóle państwo traci sens.

Sprawa jest do rozstrzygnięcia jedynie przez ulicę. Dlatego właśnie czuję ulgę, że już nie biorę odpowiedzialności za to, co się stanie na ulicy. Ani za to państwo, którego przywódcy do takiego rozwiązania doprowadzili. A skoro tak, skoro traci sens moja „obywatelskość”, to oddalam się w podskokach do swoich zajęć. A do prezydenta Komorowskiego, premier Kopacz, wszystkich marszałków, przywódców i autorytetów moralnych III RP mówię: bawcie się sami w tej piaskownicy wyborczej. Ja od niedzieli wydoroślałem na tyle, że wolę bawić się na ulicy.

[b]I jeden z komentarzy pod w/wwpisem


" Dłonie bezsilnie zaciskają się w pięść.

Myślę o tych wszystkich znanych mi gnojach, którzy od siedmiu lat uśmiechnięci pompowali w wyborach gangsterów od chuja dupy i kamieni kupy.

Wybory polityczne powinno się elektoratom tatuować na czołach, aby za parę lat nasze dzieci wiedziały, komu co zawdzięczają"


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez w51 dnia Śro 21:09, 19 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Śro 22:39, 26 Lis 2014    Temat postu:

Czy matematyka dowodzi fałszerstwa?

[link widoczny dla zalogowanych]


Niektórzy komentatorzy powołują się na różne obliczenia matematyczne wskazujące, że to co się stało podczas wyborów (różnica w wynikach exit poll i PKW) jest zdarzeniem zupełnie nieprawdopodobnym. Z tzw. reguły trzch sigm wynika na przykład, że prawdopodobieństwo błędu w szacowaniu jakiejkolwiek partii (powiedzmy PSL) większego niż 1,8% wynosi 0,003 (a, dla błędu 7% to takie mniej więcej zdarzenie jak: mieliśmy w urnie 1000 kul, w tym 1 czarną i wylosowaliśmy czarną -- takie mamy w tej Polsce garbate szczęście!; pisze o tym w swojej notce Czapka Niewidka ).

Jednakże, mieliśmy do czynienia z tak nieprawdopodobnym zdarzeniem pod warunkiem, że exit poll dały wiarygodną próbkę. No więc zaczna się dyskusja: to IPSOS nie umiał przeprowadzic badań, szczególnie że się jakoś za bardzo nie broni, głosy nieważne zmieniły próbkę, wyborcy PIS to kretyni (tak sugeruje miedzy wierszami wielu PO-owskich komentatorów): mówili ankieterom, że głosowali na PIS, a krzyżyk postawili na PSL, wyborcy PSL to cwaniaki (choć frajerzy), Wyborcy PIS i PSL to razem kretyni -- przecież tylko te dwie partie maja problem, przecież w poprzednich wyborach też były podobne błędy, i nikt się nie awanturował, wyborcy wrzucali puste karty protestując przeciwko takim wyborom (a później mówili ankieterom, że głosowali na PIS)... itd., itd.

Można by oczywiście dowodzić, że matematycznie ilość kretynów w Polsce musiałby przekroczyć wszelkie rekordy światowe, ale tak naprawdę jedyny istotny argument należy sformułować tak:

a) 7% błąd w exit poll

b) 20% głosów nieważnych

-- to się nie zdarzyło jeszcze nigdy w żadnym dojrzałym demokratycznym kraju

(nie trzeba matematyki, wystarczy sprawdzić fakty).

A skoro zdarzyło się coś tak kompromitującego polskie wybory, a do tego jeszcze ta awaria systemu komputerowego!, skoro 30% Polaków podejrzewa fałszerstwo, należałoby się spodziewać, że klasa polityczna kraju, w którym się to zdarzyło podejmie radykalne kroki, żeby sprawę wyjaśnić i odzyskać zaufanie obywateli do procesu wyborczego. A klasa co robi? Usiłuje przekonać nas, że to normalne: Polacy, nic się nie stało!

Witajcie w Bambustanie. (Nie mówcie za granicą, że jesteście z Polski)



Zagorzałym zwolennikom takiej III RP przypomnę teraz dowcip o żuczkach:

-- Tato, tu śmierdzi!

-- Ale to jest synku twoja ojczyzna.

Udowodnić, że wybory sfałszowano, jest bardzo trudno (o ile to w ogóle możliwe w tym systemie), ale żeby poczuć smród na kilometr, nie trzeba żadnego dowodu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Wto 12:34, 24 Lut 2015    Temat postu:

Totalna kompromitacja szefowej prorządow
ego CBOS


[link widoczny dla zalogowanych]

Szefowa CBOS prof. Mirosława Grabowska napisała do Andrzeja Dudy pełen żalu list za to, że ten określił CBOS mianem "rządowej sondażowni":

Z przykrością przyjęłam Pańską wypowiedź podczas wczorajszej (16 lutego 2015 r.) konferencji prasowej, w której określił Pan CBOS jako "rządową sondażownię".


Centrum Badania Opinii Społecznej jest fundacją, powołaną ustawą z 1997 r., w której zawarte są gwarancje niezależności CBOS, m.in. powoływanie Dyrektora przez Radę CBOS, której siedmiu z jedenastu członków to przedstawiciele środowisk naukowych, wywodzących się z renomowanych ośrodków akademickich.

Totalna kompromitacja szefowej prorządowego CBOS

Spójrzmy zatem do dwóch artykułów przywołanej przez prof. Grabowską ustawy:
Art. 8.
1. W skład Rady wchodzą:
1) po jednym przedstawicielu Sejmu i Senatu, powoływanych odpowiednio przez Prezydium Sejmu i Prezydium Senatu,
2) przedstawiciel Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
3) przedstawiciel Prezesa Rady Ministrów,
4) 7 przedstawicieli powołanych przez Prezesa Rady Ministrów spośród osób przedstawionych przez rady naukowe placówek prowadzących działalność w zakresie socjologii, stosowanych nauk społecznych, studiów społecznych i studiów politycznych oraz ogólnopolskie stowarzyszenia naukowe zrzeszające socjologów.
2. Kadencja Rady trwa dwa lata.

Art. 9.
1. Dyrektor jest zarządem w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 6 kwietnia 1984 r. o fundacjach (Dz.U. z 1991 r. Nr 46, poz. 203).
2. Dyrektora powołuje, z zastrzeżeniem art. 15 ust. 3, Rada na okres pięciu lat.

No więc jest tak. Na jedenastu przedstawicieli Rady CBOS w sumie ośmiu powołuje premier z PO, jednego prezydent z PO, a dwóch zdominowane przez PO Prezydia Sejmu i Senatu. No i kto teraz ma jeszcze czelność powiedzieć, że CBOS to prorządowa sondażownia?



PS. Jeszcze jedno, czyli art. 13 cyt. ustawy:
Nadzór nad CBOS sprawuje Prezes Rady Ministrów.




[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Wto 21:36, 08 Wrz 2015    Temat postu:

Leming ksenofobiczny, czyli Polacy nie chcą imigrantów

[link widoczny dla zalogowanych]

Rzeczpospolita publikuje sondaż, wg którego 67% Polaków chce przyjęcia uchodźców, TVN prezentuje badanie, wg którego 64% z nas uważa, że polski Kościół powinien pomagać uchodźcom, a 51% jest za otwarciem granic dla przybyszów z Syrii i Afryki. Wyborczana pierwszej stronie oznajmia, że naród nasz w sile 53% uznaje pomoc dla uchodźców za swój moralny obowiązek.

Liczby prezentują się naprawdę imponująco, bijąc na głowę obecne sondaże Platformy. Co się zatem dzieje, że minister obrony Tomasz Siemoniak dosyć twardo się stawia: Niemcy nie powinny nas uczyć solidarności; a pani premier, wprawdzie nie tak twardo, ale równie jednoznacznie zapewnia, i to samą kanclerz Angelę Merkel, że priorytetem rządu polskiego jest bezpieczeństwo obywateli, a Polska będzie pomagać, lecz na miarę możliwości?

Teoretycznie widzimy tu niedający się racjonalnie wytłumaczyć rozdźwięk. Jakby się na chłodno zastanowić, kwestia przyjmowania uchodźców powinna być dla Platformy tym, czym dla Izraelitów biblijna manna z nieba albo dla Danae mitologiczny złoty deszcz. Tożsamość elektoratu partii rządzącej była przez lata budowana w opozycji do katolickiego, ciemnogrodzkiego (w odróżnieniu do jasnego, annogrodzkiego), ksenofobicznego, rasistowskiego mentalnego zaścianka, który uosabia typowy wyborca PIS. Wyższość wyborcy PO, tego młodego, wykształconego, fajnego Polak z wielkiego ośrodka miejskiego wyrażała się jego europejskością, postępowością, otwarciem, brakiem fobii, uprzedzeń i najróżniejszych izmów. Teraz, kiedy cała zachodnia Europa chłoszcze Polskę za jej niechętną imigrantom postawę, kiedy Jacek Żakowski w ferworze moralnego uniesienia zdążył z chrześcijan zrobić prawie (albo i bez prawie) nazistów, kiedy Tomasz Lis o mało nie przykleił sobie do czoła zdjęcia małego syryjskiego chłopca... Platforma rejteruje? I dystansuje się od przekazu, który głośno i dumnie wygrywają jej nie tylko rodzimi medialni zausznicy, ale także elity intelektualne i polityczne całego Zachodu? Przekazu, który, dodajmy, stanowił rdzeń intelektualno-poglądowy tej partii. Skoro większość społeczeństwa chce przyjęcia imigrantów (wg trzech badań 67%, 51%, 53%), a PO ma możliwość odwołania się do tożsamościowych postulatów swojego najwierniejszego elektoratu, samobójstwem, głupotą, błędem wreszcie jest nieskorzystanie z takiej możliwości.

Teoretycznie. Bo praktycznie sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Opinię publiczną na Zachodzie urabia się propagandową młócką i zmanipulowanym przekazem. Ciało małego Aylana, którego morze wyrzuciło na brzeg, zostało najprawdopodobniej ułożone do zdjęcia dla lepszego efektu. Na Twitterze pojawiły się wczoraj fotografie, na których widać, jak człowiek w zielonym berecie (ten sam, który później niesie chłopca po piaszczystym wybrzeżu) wyciąga ciało chłopca, leżące pomiędzy kamieniami. Słynne zdjęcie, które wstrząsnęło Europą, zostało zrobione ewidentnie w innym miejscu, więc albo ratownicy już po zrobieniu zdjęcia rozkładali sobie hobbystycznie ciało w różnych miejscach linii brzegowej, albo, co jednak bardziej prawdopodobne, przenieśli je, bo w kamieniach się źle kadrowało.

Nie inaczej młotkowani jesteśmy my. Mainstreamowe media są jednoznaczne w swoim proimigranckim przekazie, skrzętnie pomijając niemalże wszystkie niewygodne informacje (na przykład taką, że mały Aylan zginął, bo tatuś chciał sobie wstawić zęby w Grecji). Osobny rozdział tej ideologicznej młócki stanowią sondaże.

Najbardziej kuriozalny jest sondaż IBRIS dla Rzeczpospolitej. Przeprowadzony on został tak, żeby... pod żadnym pozorem nie zbadać niczego istotnego. Ankieterzy pytali: czy przyjąłbyś uchodźcę do swojego domu. To pytanie jest pytaniem nie tylko głupim i bezzasadnym, lecz także fałszującym rzeczywistość. Nie ma u nas debaty nad przyjmowaniem uchodźców do swoich domów, toczy się debata o działaniach, jakie powinno podjąć państwo w tej kwestii. Drugie pytanie jest jeszcze bardziej bałamutne: czy Polska powinna przyjąć część uchodźców. Wyrażenie część uchodźców może odnosić się do wszystkiego. Część uchodźców to może być kilkudziesięciu syryjskich chrześcijan, to może być kilka tysięcy Somalijczyków, to może być wreszcie dziesiątki tysięcy imigrantów, przyjęcia których w przyszłości będzie oczekiwać od nas UE. IBRIS nie precyzuje, o co chodzi, więc tak sondaż, jak i wyniki, musimy wyrzucić do kosza.

Millward Brown w sondażu dla Faktów TVN zapytał Polaków, czy Kościół powinien pomagać uchodźcom, na co 64% odpowiedziało twierdząco. Jest to pytanie zdecydowanie bardziej cwane i subtelne, niż wygibasy IBRIS, nie zmienia to jednak faktu, że to jedno z tego rodzaju pytań, które zawsze da odpowiedź pozytywną. No bo kto odpowie, że Kościół nie powinien pomagać potrzebującym? Zamiast uchodźców można wstawić dowolny inny podmiot w potrzebie, wyniki będą jeszcze bardziej wymowne. Poza tym pod pojęciem pomocy kryje się bardzo szeroki wachlarz znaczeń i postaw, podczas gdy apel Franciszka był bardzo konkretny. Pytanie powinno więc brzmieć mniej więcej następująco: czy chciałbyś, aby twoja parafia przyjęła rodzinę uchodźców.

ciąg dalszy ...


W sondażu dla Wyborczej idzie już jednak Millward Brown całkowicie na rympał, pytając: czy powinniśmy przyjmować imigrantów i uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki mając na względzie przede wszystkim obowiązek moralny? (53% na tak) Po pierwsze jest to ewidentne pytanie z tezą, bo zawarty w nim obowiązek moralny natychmiast czyni niemoralną tę osobę, która odpowie negatywnie. Po drugie, jest to pytanie bez sensu - co ma zaznaczyć osoba, która twierdzi, że imigrantów powinniśmy przyjmować, ale ze względów gospodarczych albo ktoś, kto uważa, że nie powinniśmy przyjmować imigrantów, bo naszym obowiązkiem moralnym jest zapewnienie bezpieczeństwa przyszłym pokoleniom, którym to bezpieczeństwem masowa imigracja może zachwiać?

Media głównego nurtu potrzebują liczb, żeby wybić je na czołówki i młotkować społeczeństwo.

Niezwykle jednak zagadkową jawi się kwestia, dlaczego Platforma z tego nie korzysta i nie postuluje otwartości na uchodźców, co byłoby także w nad wyraz żywotnym interesie Donalda Tuska? Jedyną odpowiedzią, jaką możemy tu założyć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, jest odpowiedź taka, że, wbrew pozorom, oni tam jeszcze do końca nie zwariowali i zrobili własne badania, z których jednoznacznie wyszło, że Polacy są imigracji bardzo niechętni, a zadowalanie Wyborczej i różnych TVN-ów dobiłoby ich i tak wątłe poparcie.

Millwad Brown w sondażu dla Wyborczej zadał drugie, konkretne i porządne pytanie: ilu uchodźców powinna przyjąć Polska. W końcu pytanie adekwatne, oddające istotę debaty, która toczy się obecnie w naszym kraju, bez manipulacji i nadętego moralizowania. Widać można.


Odpowiedzi na to pytanie są druzgocące: 22% - w ogóle nie przyjmować; 32% - jak najmniej, kilkaset osób; 18% - do kilku tysięcy; 9% - do kilkunastu tysięcy.

Na "kilka tysięcy", to jest na tyle, ile już zadeklarowała premier, zgadza się więc tylko 46%, podczas gdy na "kilkanaście tysięcy" (tyle, ile na początek proponuje nam UE) zgadza się tylko... 18%. Przy czym 54% nie chce imigrantów w ogóle, ewentualnie jak najmniej (kilkuset, co w skali państwa nie jest żadną wartością).

Nie inaczej wyniki prezentują się w sondażu tej samej pracowni dla "Faktów TVN" - tylko 8% Polaków zgadza się, żeby uchodźców było ponad 20 tys. A będzie ich ponad 20 tys. nawet jeżeli zaakceptujemy proponowaną obecnie kwotę 11 tys., bo zgodnie z prawem UE imigranci mogą do kraju pobytu ściągnąć swoje rodziny.

Mimo medialnego pałkowania z każdej strony, mimo uniesień i szantażów moralnych Żakowskich, Lisów, Śród, Kurskich et consortes, Polacy przejawiają jednoznacznie antyimigranckie nastawienie, co próbuje się ukryć, względnie złagodzić, karkołomnymi konstrukcjami pytań sondażowych, które wybija się później na czołówki.

Platforma wie, że musi stanąć okoniem nawet Donaldowi Tuskowi, który walczy o drugą kadencję. Nie udało się mediom meinstreamowym przerobić na modłę otwartych europejczyków nawet swoich tak starannie wyrabianych lemingów. Dlaczego, pomimo zaklęć płynących z ich ulubionych gazet, okazują się oni w znacznej części podobni do prawicowych ksenofobów? Trudno jednoznacznie stwierdzić, mnie się jednak wydaje, że istotnym w ich przypadku może być argument z osobistego doświadczenia. Lemingi to są ludzie raczej nieźle sytuowani, którzy jeżdżą po Europie. Jeżdżą i widzą, co się tam dzieje. Jak widzą, to dochodzą do wniosku, że multikulti im się wcale nie podoba. I żadne wycie Tomasza Lisa, choćby i wył on o północy do Księżyca, nie jest w stanie tego zmienić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚWIATOWID Strona Główna -> A co tam Panie ... w polityce??? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin