Forum ŚWIATOWID Strona Główna ŚWIATOWID
czyli ... obserwator różnych stron życia
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

SZAŁ UNIESIEŃ czyli ....jak patrzeć na dzieło sztuki
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚWIATOWID Strona Główna -> SZAŁ UNIESIEŃ czyli ....jak patrzeć na dzieło sztuki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Nie 19:35, 17 Cze 2007    Temat postu: SZAŁ UNIESIEŃ czyli ....jak patrzeć na dzieło sztuki

Dawno, dawno temu, w reżimowej PRLowskiej, jednokanałowej, czarnobiałej TiVi prezentowano program prowadzony przez prof. Jana Białostockiego p.t. .."Jak patrzeć na dzieło sztuki"
Była to prezentacja siłą rzeczy, tylko polskich arcydzieł sztuki malarskiej i rzeźbiarskiej. To ten program wprowadzał mnie w tajniki sztuk wszelakich i zainspirował mnie dodatkowo do załozenia niniejszego topiku.
Dlaczego ..dodatkowo?
Bo przed kilkunastu tygodniami ... przypomniała mi go ...pewna przeurocza dziewczyna tak

Czyli..... " Szał uniesień"


[link widoczny dla zalogowanych]

"Rozjuszone do wściekłości, rozhukane wezbraną zmysłowością zwierzę ,silne budową, a potężne gęstą, rozczochraną grzywą i szeroko rozwartymi nozdrzami, ziejąc pianą i żarem namiętności, unosi gdzieś, w nieskończoność nagą kobietę. Ona w na wpół leżącej postawie, obejmując z lekka konia za szyję, nie ściska nawet go dość silnie nogami; przylgnęła całym ciałem do zwierza, lecz swymi członkami nie włada. Upojona szałem, obezwładniona cieleśnie i duchowo, całkiem się jemu oddaje. Zamknięte oczy świat przed nią zakryły, krew namiętnością wzburzona odpłynęła z lica, rzucając nań alabastrów bladość, w której się zapomnienie bez granic, czar zmysłowego upojenia odbija. Rozszalałe żądze potężnego zwierza i spokojna rozkosz oddanej zmysłowości kobiety, znakomicie uplastyczniają kontrast pomiędzy siłą a słabością, pomiędzy czynną a bierną rolą uczucia, między władcą a władaną - w uciechach.

Tło obrazu, doskonale do jego treści przystosowane, przedstawia chaos ze światła i cieni złożony. W tym chaosie dzika siła w postaci czarnego potwora unosi powolne zmysły wymuskanej cywilizacją niewiasty... Cóż właściwie widzieliśmy w obrazie Podkowińskiego? Burzę namiętności, a ściślej dwie, jedną błyskawicą rozniecone burze w dwu krańcach zwierzęcego świata wcielone; w pełnej siły i energii dzikiej bestii oraz w uległej zmysłów porywom, obezwładnionej szałem kobiecie. Zwierzę i człowiek, jedną podnieceni żądzą, pospołu mkną w nieskończoność: zwierzę rozszalałe w swych chuciach, człowiek upojony do obłędu namiętności czarem."

Powyższy opis, sporządzony młodopolskim, pełnym egzaltacji językiem - to fragment recenzji z wystawy obrazów Władysława Podkowińskiego, zamieszczony w "Ateneum" z roku 1894 przez Stanisława Karpowicza. Największą atrakcją tej wystawy stał się obraz Podkowińskiego, który powstał w tym samym roku: "Szał uniesień", albo po prostu "Szał". Wystawa urządzona w Towarzystwie Sztuk Pięknych w Warszawie, trwała 36 dni i zwiedziło ją ponad 12 tysięcy widzów. "Szał" wyzwolił wtedy wielkie namiętności, spowodował liczne artykuły polemiczne w prasie, żywe reakcje innych artystów i atmosferę skandalu wśród publiczności. Zadecydował o tym bulwersujący, przesycony ostrym erotyzmem temat obrazu, w którym artysta posłużył się prostą i czytelną symboliką, przywołując i twórczo rozwijając stary motyw literacki Pięknej i Bestii.

Młode pokolenie artystów piórem poety Kazimierza Przerwy-Tetmajera uznało ten obraz za manifest młodej, symbolicznej sztuki. Historii obrazu dopełnił sam jego twórca, który pewnego jasnego dnia wkroczył na własną wystawę, przystawił ze spokojem schodki do "Szału", wyjął nóż i pociął swoje dzieło na cztery części - co oczy-
wiście stało się powodem rozlicznych domysłów. Zaważył na tym swoistym dzieciobójstwie artystyczny dramat nie spełnionej miłości, połączony ze świadomością artystycznej klęski, co było o tyle dziwne, że "Szał" spotkał się z entuzjastycznymi ocenami.
Sam Podkowiński nigdy nie wyjawił przyczyn swego desperackiego czynu, co stało się częścią składową legendy. Ważne, że obraz został odrestaurowany przez Witolda Urbańskiego - i obecnie znajduje się w Muzeum Narodowym w Krakowie.
Życiorys Władysława Podkowińskiego (1866-1895) dostarczył dalszych faktów do tej legendy. Pół-sierota, wychowywany przez matkę, porzucił akademicką naukę i odbywał studia praktyczne w Petersburgu i Paryżu. Początkowo silnie związał się z programem impresjonizmu, by w końcu równie zdecydowanie odwrócić się ku symbolizmowi - czego "Szał" był najlepszym dowodem. Podzielił los artysty przeklętego - jak van Gogh, czy Modigliani. Podkowiński był jednym z rzadkich twórców, którzy mieli odwagę wyjść naprzeciw tragizmowi. Kiedy po wyczerpującej agonii zmarł na gruźlicę, miał zaledwie 29 lat."


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 14:24, 18 Cze 2007    Temat postu:

Ten obraz tchnie jakimąś tajemniczością, która nie budzi lęku, a raczej rodzi spokój i nadzieję. Księżycowa droga zaprasza do przechadzki w stronę światła

Wspaniała technika i aż nie chce się wierzyć, że to .... praca malarska

[link widoczny dla zalogowanych]

Stanisław Stefan Zygmunt Masłowski

(ur. 3 grudnia 1853 we Włodawie, zm. 31 maja 1926 w Warszawie) - polski malarz realistyczny, autor scen rodzajowych i pejzaży.

Uczeń W.Gersona i A.Kamieńskiego w Warszawskiej Klasie Rysunkowej. Po studiach stale mieszkał w Warszawie, skąd corocznie wyjeżdżał na plenery malarskie, m.in. na Ukrainę w latach 1875-1886. Fascynacja tamtejszym krajobrazem i folklorem oraz uleganie wpływom Józefa Brandta i Józefa Chełmońskiego zaowocowała obrazmi rodzajowymi z postaciami Kozaków (Dumka Jaremy 1879, Taniec kozaków zaporoskich 1883, Na pastwisku 1889, ). W 1886 r. przebywał w Monachium, a po 1900 r. kilkakrotnie bywał we Włochy|Włoszech i w Paryżu. W 1912 r. odbył podróż na Sycylię i do Tunisu. Po 1903 r. często bywał w podwarszawskiej Woli Rafałowskiej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Śro 9:50, 20 Cze 2007    Temat postu:

Na dzieło sztuki mozna popatrzyeć również od strony ...dokumentalnej.

Widok na Kopiec Kościuszki

Widziany jak mniemam, z pozycji dzisiejszego hotelu ..."Cracowia"

[link widoczny dla zalogowanych]

Stanisław Wyspiański

[15.01.1869 Kraków - 28.11.1907 Kraków]

Ojciec artysty był rzeźbiarzem, jego sztuka nie cieszyła się jednak wzięciem., toteż sytuacja materialna rodziny była bardzo trudna. Nie zniosło jej zdrowie młodszego brata artysty, ani jego matki. Po ich śmierci Stanisław Mateusz Ignacy pozostał sam z cierpiącym na alkoholizm ojcem, który nie poświęcał mu zbyt wiele czasu. Całe dnie spędzał więc sam w pracowni ojca, w tzw. Domu Długosza u stóp krakowskiego Zamku Wawelskiego, pośród prac ojca. Zdaje się, że wtedy zafascynowała go magiczna architektura zamienionego w koszary zamku, który powracał jako motyw w jego twórczości.
Dopiero w 1880 roku zaopiekowała się małym Stanisławem siostra matki, spełniając obietnicę daną jej na łożu śmierci. Dwunastoletni Wyspiański znał już wtedy doskonale wszystkie dramaty Szekspira, bywał na wszystkich premierach teatralnych, działał w szkolnym teatrze, założonym zresztą przez siebie samego.
Ukończywszy gimnazjum został przyjęty na Oddział II - rysunków kopii gipsowych rzeźb antycznych krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych, za osiągnięcia przeniesiono go na Oddział III - rysunków z żywego modela. Na drugim roku studiów otrzymał stypendium prezydenta Miasta Krakowa.
Widząc talent młodego artysty i mając na względzie dawną przyjaźń z jego ojcem, Franciszkiem, Wyspiańskiego przyjął do swej pracowni Jan Matejko, na skutek czego malarz zawiesił studia na SSP i skoncentrował się na pracy pod kuratelą Matejki, którego odtąd uważał za swego mistrza. Współpracował z nim przy nakładaniu polichromii w Kościele Mariackim, a w 1892 roku otrzymał stypendium im. Matejki.

Jednocześnie z edukacją plastyczna rozwijał swe zamiłowania literackie, sam nauczył się francuskiego i niemieckiego, studiował filozofię, historię, literaturę i historię sztuki. Wsparty finansowo otrzymanym stypendium odbył podróż po Europie.
W 1891 roku nie zdał jednak egzaminu do Ecole des Beaux Arts w Paryżu i utracił stypendium. Pozostał w Paryżu, trawiąc czas na oglądaniu i kopiowaniu prac mistrzów w Luwrze oraz studiach w Akademii Coloarossi. Spotykał się m.in. z Chełmońskim, Manetem, Ślewińskim i Gauginem.
Znalazł się jednak w skrajnej biedzie, notorycznie głodując, ale strzegąc się chałtur. Ostatecznie powrócił do Krakowa. Zamieszkał gościnnie u rodziny. Malował właściwie wyłącznie dla siebie i dla przyjaciół. Właśnie wtedy stworzył "Planty o świcie" i "Planty nocą".
Pierwszym wielkim zamówieniem w Krakowie była polichromia dla Kościoła Franciszkanów restaurowanego właśnie po doszczętnym zniszczeniu przez pożar w 1850 roku, Po wielu konfliktach Wyspiański stworzył tylko monumentalne malowidła polskich kwiatów, a malowidła nawy głównej wykonał inny artysta. Nie zrealizowano też jego kompleksowego projektu wyposażenia kościoła, w którym krytykował silnie panujący wtedy styl neogotycki. Najwspanialszym elementem dekoracji franciszkańskiego kościoła jest witraż "Bóg Ojciec" wykonany według kartonu artysty. Ta praca pomogła artyście uzyskać zlecenie na konserwacje gotyckich witraży w Kościele Dominikanów, jakkolwiek z braku środków również niedokończonego. Nie zrealizował także swego projektu polichromii dla Kościoła Świętego Krzyża ograniczając się do konserwacji, odkrytych przy pracach wstępnych do nakładania malowideł jego projektu, zabytkowych fresków renesansowych.
W międzyczasie stworzył cztery dramaty sceniczne oraz szereg prac pastelami m.in. liczący 120 prac zielnik oraz wiele portretów.


W 1899 roku ożenił się z chłopką Teofilią Pytko, czym wywołał niemały skandal. Kilka tygodni później będąc świadkiem na ślubie swojego wieloletniego przyjaciela Lucjana Rydla wpadł na pomysł napisania swego najwybitniejszego dramatu - "Wesela". Po literackim sukcesie tego dzieła posypały się zamówienia na prace plastyczne artysty, co wreszcie pozwoliło mu poprawić swój byt materialny. W 1904 roku wykonano według jego projektów kompletną dekoracje wyposażenie Domu Lekarskiego w Krakowie. Zrealizował także wraz z architektem Stanisławem Ekielskim projekt przebudowy i restauracji Wzgórza Wawelskiego, na wzór ateńskiego Akropolis. Zbyt jednak romantyczny w swym zamyśle i odważny w edycji zabytkowych obiektów wzgórza projekt nigdy nie doczekał się realizacji, podobnie jak kartony artysty do witraży dla katedry Wawelskiej, których część zniszczył pod koniec życia. Zachowały się tylko cztery z nich, w zbiorach krakowskiego muzeum, są to Święty Stanisław, Kazimierz Wielki, Henryk Pobożny i Wanda, ofiarowane tamże przez samego artystę.
Pod koniec życia wzmocniła się choroba weneryczna na którą Wyspiański cierpiał prze wiele lat. W swych autoportretach sugestywnie i realistycznie zarejestrował kolejne etapy jej rozwoju, stopniowe słabnięcie organizmu, które przybliżało go do śmierci.Ostatni ze swoich wizerunków stworzył na krótko przed śmiercią szkicując już jedynie ołówkiem. Na łożu śmierci podyktował jeszcze dramat "Zygmunt August".
Tuż przed śmiercią malarz został przewieziony do swego ukochanego Krakowa, gdzie wkrótce zmarł.
Po śmierci artysty jego dzieci oddano na edukacje, pozbawiając niniejszym jego żonę opieki nad nimi.
Umierając w wieku 38 lat pozostawił po sobie ogromna spuściznę, niepodobną niczym dziełu jednego człowieka. Projekty witraży do niemal trzydziestu kościołów, kilka projektów wnętrz i restauracji obiektów zabytkowych. 18 dramatów, szereg przekładów i adaptacji sztuk swego i cudzego pióra. Wiele obrazów, portretów w tym najwspanialsze i najsławniejsze portrety dzieci malowane pastelami. Równie wiele z jego koncepcji nigdy nie doczekało się realizacji.

Od lat 80-tych XX wieku w Krakowie działa muzeum artysty, pierwotnie mieszczące się nieopodal Domu Długosza przy ulicy Kanoniczej w Krakowie, w budynku dawnej szkoły malarskiej, a od 23 marca 2004 w Galerii Szołayskich Muzeum Narodowego w Krakowie, przy placu Szczepańskim


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Czw 9:46, 21 Cze 2007    Temat postu:

"Wyszywanie charakteru"

Wielka ...czerwona maszyna z niezwykła precyzją przeszywa na wskroś ... bezbronne dzieciątko.
Mocna alegoria indoktrynacji komunistycznej z punktu widzenia artysty.
Ja to widziałem inaczej, aczkolwiek ...indoktrynacja była.
Jak w każdym systemie Think d'oh!
Teraz też Razz

[link widoczny dla zalogowanych]

Władysław Hasior (ur. 14 maja 1928 w Nowym Sączu, zm. 14 lipca 1999 w Krakowie), polski artysta rzeźbiarz, malarz, scenograf, związany z Podhalem.


Zdewastowany pomnik Poległym o utrwalenie władzy ludowej na Podhalu (Organy) na przełęczy Snozka koło Czorsztyna
Rzeźba plenerowa Płomienne ptaki w Koszalinie, w tle Politechnika Koszalińska
Ogniste ptaki w Parku Kasprowicza w SzczecinieW latach 1947-1952 uczył się w Państwowym Liceum Technik Plastycznych w Zakopanem pod kierunkiem profesora Antoniego Kenara, a następnie w latach 1952-1958 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, pod kierunkiem profesora Mariana Wnuka. W roku 1959 otrzymał stypendium francuskiego Ministra Kultury, studiując w pracowni rzeźbiarza Ossipa Zadkine’a w Paryżu. Od 1957 roku wystawiał indywidualnie oraz brał udział w wystawach zbiorowych w kraju i za granicą: m.in. Paryżu, Rzymie, Sztokholmie, Oslo, Montevideo, Sao Paulo, Helsinkach, Wiedniu, Wenecji, Kopenhadze, Brukseli, Moskwie.

Jego twórczość nawiązuje do nowoczesnych prądów artystycznych (surrealizmu, rzeźby abstrakcyjnej, nowego realizmu), ale także do tradycyjnego rzemiosła i wytwórczości o charakterze ludowym. W pracach swych Hasior wykorzystywał przedmioty gotowe - "zużyte rekwizyty codzienności", które kolekcjonował w swoim domu w Zakopanem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Delta



Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 146
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 9:12, 22 Cze 2007    Temat postu:

MARIA ANTO
Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie pod kierunkiem Stefana Płużańskiego i Michała Byliny w 1962 roku. Miała ponad 60 wystaw indywidualnych w Polsce i za granicą oraz uczestniczyła w ponad 250 wystawach zbiorowych. W latach stanu wojennego brała udział w ruchu kultury niezależnej pokazując obrazy m.in. na cyklicznych spotkaniach ze sztuką w Parafii Miłosierdzia Bożego na Żytniej w Warszawie. Jedna z jej ostatnich większych wystaw odbyła się w warszawskiej Galerii Kordegarda (1991/1992). Maria Anto szybko wykształciła swój własny rozpoznawalny styl. Tworzy świat fantastyczny, bardzo bogaty kolorem, nastrojem i kompozycją. Jej obrazy wyróżniają się tajemniczą atmosferą. Artystka buduje swoistą poetykę. W pracach przeważają ciemne barwy rozświetlane pojedynczymi, jaskrawymi plamami. Zwykłe przedmioty nabierają niezwykłego znaczenia. Otoczone aurą zagadkowości przestają być zwyczajne - stają się piękne.

[link widoczny dla zalogowanych]

Piekny topik, twórczy, i rozwojowy....dziekuje, Wojtku. Anxious Anxious
Ale nie byłabym soba, gdybym chociaz troche nie zrobiła"na przekór"....i dlatego nieco sztuki nowoczesnej...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pią 11:24, 22 Cze 2007    Temat postu:

Delteczko.... Dancing

Ale mnie ten obraz... niepokoi i wzbudza jakiś lęk Think
Ale może o to właśnie chodziło ...autorce ...oczywiście Razz

Ale idąc ...dalej

Aż wstyd się przyznać, że ten obraz w reprodukcjach oglądałem już od bardzo dawna, ale moje techniczne wykształcenie i braki w humanistycznym Think spowodowały, ze nie kojarzyłem go jak się okazało z poematem Słowackiego.
Dla mnie zarówno imię w tytule, jak i atmosfera tego obrazu, dziwnie kojarzyła się z jakąś staro skandynawską sagą .
Dopiero przypatrując się w szczegółach widać ...mały szkaplerz na kilimie nad łożem śmierci cudownie pięknej młodej kobiety.

A jednak nie wystarczy rzucić okiem i ...ocenić. Liar
Trzeba zawsze sięgnąć do ...głębi dzieła Think i ...poczytać trochę o tym ...co artysta chciał ...powiedzieć

Pozdrawiam Łapka

[link widoczny dla zalogowanych]

ŚMIERĆ ELLENAI

Jacek Malczewski
1883, olej na płótnie Muzeum Narodowe w Krakowie


Przenikający utwory Słowackiego mistycyzm i mesjanistyczna wiara w przyszłe odrodzenie narodu poprzez doznane cierpienia znajduje swe odbicie w nawiązującym bezpośrednio do poetyckiego wątku ANHELLEGO obrazie ŚMIERĆ ELLENAI (1883).

Motyw Ellenai powróci w późniejszej twórczości Malczewskiego w odmiennym układzie kompozycyjnym i stylistycznym ujęciu; będzie on kluczowy dla serii czterech powstałych w latach 1906-1908 obrazów o wspólnym tytule ŚMIERĆ ELLENAI, w których pobrzmiewa ton goryczy po utracie nadziei na odrodzenie ojczyzny, jakie w 1905 r. rozbudził wybuch wojny japońsko-rosyjskiej. Ideowy rozrachunek z kwestią narodowo-wyzwoleńczą nabierze znów optymistycznego wydźwięku w monumentalnych, kolorystycznie ekspresyjnych obrazach o śmiałym skrócie perspektywicznym i zintensyfikowanym iluzjonizmie form - ELOE Z ELLENAI (1908-1909), ELOE (1909) i ELOE UNOSZĄCA ELLENAI (1910); tu ciało martwej zesłanki unosi na swych tęczowych skrzydłach ku wieczności Eloe, jedna z figur wielokrotnie przywoływanych w malarstwie zafascynowanego Słowackim artysty.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 9:07, 25 Cze 2007    Temat postu:

W ten pochmurny i dżdżysty ranek zapraszam do świata słońca, kwiatów, pięknych barw i ...spokoju czyli na:

..."Targ kwiatów"

[link widoczny dla zalogowanych]

Józef Pankiewicz (ur. 29 listopada 1866 w Lublinie, zm. 4 lipca 1940 w La Ciotat we Francji), polski malarz i grafik, pedagog. Młodszy brat Eugeniusza Pankiewicza.

W latach 1884-1885 uczył się w warszawskiej Klasie Rysunkowej pod kierunkiem Wojciecha Gersona i Aleksandra Kamińskiego, następnie wraz z Władysławem Podkowińskim wyjechał do Petersburga aby w latach 1885-1886 przebywać na stypendium w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. W 1889 obaj artyści udali się do Paryża. Tam jego obraz Targ na jarzyny na placu za żelazną bramą (1888, realistyczny, zdradzający wpływ Aleksandra Gierymskiego) został nagrodzony srebrnym medalem na Wystawie Powszechnej.

Zapoznawszy się z pracami impresjonistów po powrocie do Warszawy w 1890, starał się przenieść na rodzimy grunt francuskie trendy malarskie. Nawiązujący do impresjonizmu Targ na kwiaty przed kościołem Św. Magdaleny w Paryżu (1890) spotkał się z nieprzychylnym odbiorem polskiej krytyki i publiczności, która doradzała malarzowi wizytę u okulisty. Bezkompromisowy impresjonizm objawił się w obrazach Wóz z sianem (1890), Pejzaż z krzewami (1890). Kolejne lata przyniosły fascynację symbolizmem. Tworzył nastrojowe nokturny o ciemnym, niemal monochromatycznym kolorycie : Rynek Starego Miasta w Warszawie nocą (1892) Dorożka nocą (1896), Łabędzie w ogrodzie Saskim (1896) Park w Duboju (1897). Inspirowany m.in. twórczością Jamesa Whistlera tworzy cykl nastrojowych portretów m.in. Portret Dziewczynki w czerwonej sukni (1897), Portret Pani Oderfeldowej z córką (1897, nagrodzony na Wystawie Powszechnej w Paryżu złotym medalem).

W 1897 wstąpił do krakowskiego Towarzystwa Artystów Polskich "Sztuka". W latach 1897-1906 podróżował po zachodniej Europie zwiedzając Holandię, Belgię, Włochy, Anglię, Niemcy i Francję. W roku 1906 został profesorem ASP w Krakowie. W 1908 podczas pobytu we Francji zaprzyjaźnił się z Pierrem Bonnardem i Felixem Fénéonem. Kolejne wakacyjne wizyty we Francji zaowocowały szeregiem obrazów i akwafort przedstawiających widoki Concarneaux, St. Valery en Caux, Collioure, Saint-Tropez, Vernon i Giverny. W tym okresie pozostawał pod silnym wpływem twórczości Paula Cezanne'a. Zaświadcza o tym m.in. seria martwych natur w tym najznakomitsza Martwa natura z owocami i nożem (1909).

Wojenne lata 1914-1919 spędził w Hiszpanii, gdzie zaprzyjaźnił się z Robertem Delaunayem, któremu zawdzięcza zmianę stylu. Płótna "okresu hiszpańskiego" cechuje geometryzacja (wpływ kubizmu) oraz intensywność płasko kładzionych barw (wpływ fowizmu): Ulica w Madrycie (1916), Taras w Madrycie (1917). W latach 20. zainicjował nurt polskiego koloryzmu nawiązujący do twórczości francuskich postimpresjonistów. Jako pedagog patronował grupie malarzy i grafików skupionych w Komitecie Paryskim zwanych potocznie kapistami. W jej skład wchodzili m.in. Jan Cybis, Artur Nacht-Samborski, Józef Czapski, Zygmunt Waliszewski i Piotr Potworowski. Od 1923 został ponownie profesorem ASP w Krakowie, od 1925 kierował filią tej uczelni w Paryżu.

Lata powojenne przynoszą kolejną zmianę stylu Pankiewicza. Stopniowo rezygnuje z czystego, intensywnego, dekoracyjnego koloru na rzecz malarstwa walorowego, będącego obiektywną wizją rzeczywistość. Ewolucję ówczesnej twórczości malarza znakomicie ilustrują trzy martwe natury. Martwa natura z ananasem (1923) to intensywne jasne, kolory, barwna płaszczyzna dekoracyjna. Późniejsza Martwa natura z zielonym dzbanem (1929) zdradza zainteresowanie warsztatem mistrzów holenderskich XVII wieku. Wąska gama kolorystyczna i realizm kreuje nastrój refleksji i wyciszenia. Owoce w koszyku (1938) to kwintesencja malarskiej doskonałości, trudno znaleźć tu odniesienie do określonego kierunku w sztuce. Częstym tematem powojennych prac malarza są "pejzaże z puszystymi koronami drzew" okolic Sanary, Cassis i La Ciôtat.

Źródło: "http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Pankiewicz"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Delta



Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 146
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 23:20, 25 Cze 2007    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Edgar Degas

Edgar Degas, właśc. Edgar Hilaire Germain de Gas (19 lipca 1834 - 27 września 1917) - malarz i rzeźbiarz francuski.

Urodził się w Paryżu. Studiował pod kierunkiem Lamothe'a w tamtejszej École des Beaux-Arts (Szkole Sztuk Pięknych). Pierwotnie pozostawał pod wpływem twórczości Ingresa. Pełna inwencji kompozycja, świetna kreska i umiejętność przedstawiania postaci w ruchu przyczyniły się do uznania go za jednego z największych malarzy końca XIX wieku.

Początkowo malował historyczne i współczesne sceny rodzajowe, konie i sceny sportowe, w czym można zauważyć wpływy Maneta. Znany jest jednak szczególnie z obrazów przedstawiających tańczące kobiety.

Degas bywa zaliczany do impresjonistów, jego prace ciążyły jednak często w kierunku realizmu i romantyzmu.

W latach 1872 - 1873 mieszkał u krewnych w Nowym Orleanie, skąd przywiózł do Francji jedyny obraz sprzedany za jego życia do muzeum (Giełda bawełniana w Nowym Orleanie).

Gdy w latach 80. Degas zaczął mieć kłopoty z oczami, skłonił się ku rzeźbie i pastelom, jako że te techniki nie wymagały ostrego wzroku.

Zmarł w Paryżu. Pochowany jest na Cimetière de Montmartre.

[link widoczny dla zalogowanych]

Lubie impresjonistów, chyba za mgiełke melancholii i ciepły koloryt ich dzieł....
Pozdrawiam Łapka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Śro 21:35, 27 Cze 2007    Temat postu:

Ja również uwielbiam ...impresjonistów Delteczko

ale sztuka to nie tylko obrazy, rzeźby ale również ...architektura.... chyba Think

[link widoczny dla zalogowanych]

Le Corbusier 1887–1917

Le Corbusier, właściwie Charles-Édouard Jeanneret-Gris (ur. 6 października 1887 w La Chaux-de-Fonds w Szwajcarii, zm. 27 sierpnia 1965 w Cap Martin podczas kąpieli w Morzu Śródziemnym) – francuski architekt, urbanista, malarz i rzeźbiarz pochodzenia szwajcarskiego.
Le Corbusier to jeden z najsłynniejszych architektów XX w., czołowy przedstawiciel modernistycznego stylu międzynarodowego. Jego wszechstronna działalność wpłynęła nie tylko na architekturę, ale także na sztuki plastyczne i urbanistykę.
Charles Jeanneret pochodził ze starego, szeroko rozgałęzionego rodu. Przydomek Gris przy nazwisku odróżniał część rodziny, z której pochodził od gałęzi Jeanneret-Grieurin i Jeanneret-Compas. Ojciec przyszłego architekta, Georges-Edouard (ur. 1855, zm. 1926), był zegarmistrzem, trudniącym się lakierowaniem kopert zegarków i posiadał własny warsztat w La Chaux-de-Fonds, będącym w tym czasie jednym z głównych centrów produkcji zegarków w Szwajcarii. Matka, Marie-Charlotte-Amelie z domu Perret (ur. 1860, zm. 1960) była pianistką. W młodości Charles-Édouard Jeanneret pracował w zakładzie grawerskim swojego stryja, gdzie zajmował się wyrabianiem inicjałów.
W latach 1900-1904 uczył się grawerowania i cyzelunku w szkole artystycznej w La Chaux-de-Fonds. Profesor tej szkoły, Charles L'Eplattenier, nakłonił go do nauki architektury. Charles-Édouard Jeanneret znalazł się pod wpływem secesji i angielskiego ruchu arts-and-crafts, a w latach 1906-1907 wraz z René Chapallazem zrealizował swój pierwszy budynek, bogato udekorowaną willę dla grawera Louisa Falleta. W 1907 odbył pierwszą podróż studialną, zwiedzając na północy Włoch Mediolan, Florencję, kartuzję w Galluzzo, Sienę, Bolonię, Padwę i Wenecję, a następnie udał się do Austro-Węgier, gdzie zwiedził Budapeszt i Wiedeń. W Wiedniu przez sześć miesięcy pracował u jednego z twórców wiedeńskiej secesji, Josefa Hoffmanna, a także zapoznał się z ideami Adolfa Loosa. W marcu 1908 młody architekt po raz pierwszy pojechał do Paryża, wkrótce wstąpił do pracowni paryskiego architekta Auguste'a Perreta, gdzie pracował przez 15 miesięcy i zetknął się z zastosowaniem surowej konstrukcji żelbetowej; w 1909 spotkał w Lyonie innego z protagonistów nowoczesnej architektury, Tony'ego Garniera.
W 1910 odbył długą podróż do Niemiec, żeby zapoznać się z osiągnięciami sztuki stosowanej w tym kraju. Pracując u Petera Behrensa, poznał Miesa van der Rohe i Waltera Gropiusa. W następnym roku zetknął się z Heinrichem Tessenowem, architektem miasta-ogrodu Grünau-Falkenberg (realizacja 1913). Następna podróż, po Europie Wschodniej, Turcji, Grecji i Włoszech, była etapem gromadzenia rysunków, notatek i zdjęć.
W 1913 r. Charles-Édouard Jeanneret miał pierwszą wystawę swoich prac (akwarel). Zajmowało go w tym okresie studiowanie w Bibliotece Narodowej materiałów do pracy "Budowa miast" (La construction des villes).
1917–1940
W wieku 29 lat osiadł na stałe w Paryżu. W roku 1917 otworzył tam własną pracownię architektoniczną. Od 1919 zaczął wydawać gazetę artystyczną Esprit Nouveau (Nowy duch), w której swoje artykuły o architekturze podpisywał "Le Corbusier". Wszedł w kontakt z awangardowymi środowiskami artystycznymi. Razem z Amedee Ozenfantem zapoczątkował nowy kierunek malarski – puryzm. Od około 1925 używał pseudonimu także jako architekt i artysta. Od 1923 aż do 1940 prowadził wspólną pracownię z dalszym kuzynem, Pierrem Jeanneretem, wspólnie podpisywali projekty i publikacje.
Le Corbusier już w czasie swych pierwszych podróży studialnych zachwycał się klarownością przestrzeni panującą w klasztorach. Klasztorna cela była jedną z inspiracji do stworzenia Pavillon de l'Esprit Nouveau (Wystawa Międzynarodowa w 1925 r. w Paryżu), który zrewolucjonizował architekturę i projektowanie wnętrz. Pawilon ten, a właściwie modelowy jednoprzestrzenny dom jednorodzinny z antresolą i loggią, rozpoczął szerzenie się nowej myśli architektonicznej. W planie przypomina on celę benedyktyńskiego mnicha. Pavillon de l'Esprit Nouveau był elementem idei Immeubles-Villas, dużego wielkomiejskiego budynku mieszkaniowego łączącego cechy domu jedno- i wielorodzinnego. Dzięki tej wystawie Le Corbusier został szeroko zauważony.
W roku 1926 opracował "Architekturę epoki maszynowej" (Architecture d'époque machiniste). Dwa lata później został jednym z założycieli CIAM – Międzynarodowych Kongresów Architektury (Congrès Internationaux d'Architecture). Także w tym czasie Le Corbusier dużo podróżował: do Ameryki Południowej, Niemiec oraz Moskwy, gdzie poznał Meyerholda i Eisensteina. 19 września 1930 Le Corbusier przyjął obywatelstwo francuskie, zaś 18 grudnia tegoż roku poślubił Yvonne Gallis[1].

1940-1965

W czasie wojny przebywał początkowo w Vichy, a w latach (1942-1943) został wysłany z misją do Algierii, wówczas kolonii francuskiej. Lokalna architektura wywarła pewien wpływ na architekta.
Le Corbusier rozpoczął w 1942 pracę nad "Modulorem" - autorskim kanonem proporcji, który następnie opisał w kilku pracach. Za model został przyjęty człowiek szczególnie wysoki (za modelowy przyjął ówczesny średni wzrost amerykańskiego policjanta, wynoszący 183 cm). Wyciągnięta do góry ręka postaci ludzkiej wyznacza podstawową wysokość kondygnacji netto, 226 cm. Większość charakterystycznych wysokości odnoszących się do ciała ludzkiego i przedmiotów uzytkowych jest wpisana przez Le Corbusiera w dwa ciagi: ciąg wymiarów, wyznaczone w oparciu o wspomniany wzrost i wysokość kondygnacji oraz złoty podział.
Pod koniec wojny Le Corbusier założył Assemblée de Constructeurs pour Rénovation architecturale (ASCORAL), organizację opracowującą plany odbudowy Francji po wojnie, zaś w 1943 opublikował Kartę Ateńską.
Po wojnie Le Corbusierowi jako jednemu z najsłynniejszych architektów powierzano najbardziej prestiżowe realizacje, nie tylko w Europie, ale i w Indiach czy Brazylii. W 1947 został członkiem komitetu złożonego z architektów, który miał przygotować plany budowy siedziby ONZ w Nowym Jorku; ostatecznie realizację przyznano Amerykaninowi Wallace'owi Harrisonowi, lecz opierała się ona w dużym stopniu na koncepcji Le Corbusiera.
W 1952 Le Corbusier został komandorem, a w 1963 oficerem wyższym Legii Honorowej. Ponadto otrzymał kilka doktoratów honoris causa, wiele odznaczeń i innych zaszczytów.

Pięć punktów nowoczesnej architektury
Postulaty architektury mieszkaniowej:
konstrukcja słupowa (Pilotis)
poziome okna
płaskie dachy i tarasy na dachach
wolny plan
wolna elewacja


a najlepiej to obrazuje ..... poniższe zdjątko Think

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Delta



Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 146
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 22:14, 27 Cze 2007    Temat postu:

Architektura? Prosze bardzo - jeden z moim zdaniem najbardziej fascynujacych architektów....bo jakos te powyższe formy architektoniczne mi....nie leżą.
No i duch przekory, jak zwykle....



Antoni Gaudí
(25 czerwca 1852 - 10 czerwca 1926) – kataloński architekt i inżynier secesyjny, słynący z wyjątkowych projektów.

[link widoczny dla zalogowanych]

Życiorys

Urodził się w Reus koło Tarragony (Katalonia). Pochodził z wielodzietnej rodziny kotlarskiej. Jego pełne nazwisko brzmi Antoni Plàcid Guillem i Cornet, jednak szerzej znany jest pod hiszpańską wersją imienia, jako Antonio Gaudí, lub po prostu Gaudí. W dzieciństwie chorowity (reumatyzm) przez co rzadko opuszczał dom. Przypuszcza się, że w tym okresie wyrobił sobie niespotykaną wyobraźnię, co pozwoliło mu potem stwarzać przełomowe projekty w architekturze. Choroby dzieciństwa zadecydowały też o jego późniejszym wegetariańskim i spędzanym na częstych spacerach trybie życia (zalecenia lekarskie). Już także w dzieciństwie stał się Gaudí samotnikiem. Potem podczas pracy nie lubił gdy mu przerywano. Miewał także, już od najmłodszych lat, żywiołowy temperament ale wyglądał na człowieka pogrążonego we własnym świecie.

Gaudí rozpoczął kształcenie w Reus u Francesco Berengauera, z którego synem długie lata potem współpracował. Następnie, także w Reus, jako jedenastolatek rozpoczął naukę w szkole pijarskiej. Zawdzięczał jej Gaudí, jak sam potem mówił, poznanie prawdziwej wartości nauki chrześcijańskiej, która miała później duży wpływ na jego dzieła. Nie był zbyt dobrym uczniem; wykazywał się raczej jako ilustrator gazetki szkolnej czy preparator dekoracji. Najważniejszym jednak faktem z czasów szkolnych Gaudíego była, stworzona wraz z kolegami, próba zaprojektowania restauracji klasztoru w Poblet.

Dało to Gaudíemu impuls dla wyjazdu do Barcelony, gdzie przeniósł się w 1876 roku wraz z ojcem i siostrzenicą (reszta rodziny zmarła). Wcześniej już (1875) osiągnął cel, dla którego przyjechał do stolicy Katalonii i rozpoczął studia w Escula Tecina Superior de Arquitectura. Problemy finansowe ojca (sprzedaż rodzinnego domu) zmusiły Gaudíego do podjęcia pracy. Zarabiał jako asystent barcelońskich architektów: Francisco Villara, Josepa Fontsere i Joana Martorella. Ten ostatni właśnie wprowadził Gaudíego "na salony" architektury. Dzięki nowatorskim projektom i świetnemu rysunkowi otrzymał dyplom w 1878 i podjął pracę zawodową.

Na samym początku pracy w zawodzie Gaudí brał każde zlecenie (za sprawą Martorella nie narzekał na ich brak). Projektował kioski, bramy wjazdowe, płoty i mury. Jego projekt gabloty dla sklepu fabrykanta rękawiczek, Esteve Comelli, doczekał się premiery na Wystawie Światowej w Paryżu w 1878 roku. Na Wystawie ukazał się także inny projekt Gaudíego - osiedle domków robotniczych dla spółdzielni pracowniczej z Mataró (30 km od Barcelony) - choć nigdy go nie wykonano. Oba te projekty bardzo rozsławiły katalońskiego architekta. W tym czasie też zaprojektował Gaudí dla Barcelony gazowe światła uliczne. Jednak różnice zdań w czasie wykonywania projektu spowodowały zarzucenie przez miasto współpracy z Gaudím na zawsze.

Przełomowym zdarzeniem w życiu Gaudíego okazało się spotkanie z barcelońskim przemysłowcem, Eusebi Güellem, z którym architekt nawiązał wielką przyjaźń. Eusebi Güell docenił sztukę Gaudíego i finansował wykonanie bardzo wielu jego projektów aż do 1918 roku kiedy zmarł. Gaudí stworzył dla niego, poczynając od pawilonu myśliwskiego, szereg budynków z kościołem włącznie. W tym czasie projektował też dla innych katalońskich przedsiębiorców, a także dla Kościoła (pałac biskupi w Astordze i budynki dla zakonu św. Teresy). Wykonał on w sumie około 20 poważniejszych projektów, przeważnie w Barcelonie i nieopodal niej.

W 1883 Gaudí przejął zlecenie budowy świątyni pokutnej Sagrada Familia, ale do 1914 roku niespecjalnie nad nią pracował. Co ciekawsze miał on tylko skończyć gotowy projekt Francisco Villara. Po 1914 Gaudí poświęcił się zupełnie katedrze, jak sam określał, może nie ostatniej zbudowanej, lecz zapewne pierwszej z nowej generacji. Zamieszkał nawet na terenie budowli, a po śmierci (zginął przejechany przez tramwaj) – wedle jego życzenia – został pochowany tam właśnie.

Sztuka i styl

[link widoczny dla zalogowanych]
Bazylika Sagrada Familia w Barcelonie

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]
Casa Milà - klatka schodowa

[link widoczny dla zalogowanych]
Casa Mila

[link widoczny dla zalogowanych]
Casa Batlló

Architekt w pierwszych swych dziełach zgodnie z duchem epoki czerpał z neogotyku (inspirowanym projektami francuskiego architekta, Eugène Viollet-le-Duc). W związku z tym projektował budynki o rysach gotycko-mauretańskich (te style krzyżowały się w Hiszpanii często). Za manifest Gaudiego należy uznać Casa Vicens w Barcelonie (1883-1888), dom dla bogatego przedsięborcy Manuela Vicensa. Widać w tym przykładzie zapowiedź nowego stylu, który już wkrótce Gaudí wypracował.

Styl Gaudiego był bardzo rzeźbiarski oraz secesyjny. Wykorzystywał paraboliczne łuki, fantastyczne formy i zawiłe desenie oraz organiczne kształty podpatrywane w przyrodzie. Nawiązywał niekiedy do płynności podwodnego świata. Dziś jest uważany za prekursora architektury biomorficznej.

Z narastaniem doświadczenia Gaudí zaczął mocniej eksperymentować w projektach. Wykorzystywał regułę równowagi krzywej łańcuchowej, tworząc model przestrzenny budynku i badając na nim siły grawitacji. Testował przy tym wytrzymałość różnych materiałów (bazalt, granit). Testował także różne rodzaje oświetlenia. Dla osiągnięcia ciekawszego efektu do projektowania używał luster, fotografii. Odwoływał się także do geometrii innej niż Euklidesa. Do zdobienia powierzchni wykorzystywał kataloński styl mozaiki trencadis. Z tego okresu pochodzą dzieła uważane za najdojrzalsze, np. Colonia Güell, Casa Milà, czy właśnie Sagrada Familia.

Gaudí miał wielu krytyków swojej pracy wśród społeczeństwa i prasy. Koło sztuki jaką uprawiał nie sposób było przejść bez milczenia, ale nie były to krytyki wielkich rozmiarów. Jeden z ówczesnych filozofów, Francesc Pujol, określił to następująco: W pracach Gaudíego zdumiewało to, że choć nikogo nie zachwycały, to jednak nikt nie ośmielił się powiedzieć tego wprost, ponieważ jego styl sam się broni.

Za kontynuatora architektonicznych idei Gaudiego uznać można wiedeńskiego architekta Friedensreicha Hundertwassera.

Ciekawostki

Pod względem poglądów politycznych był żarliwym katalońskim nacjonalistą. Tak samo zresztą Eusebi Guell, długoletni mecenas i przyjaciel Gaudíego. Architekt w swych budowlach często umieszczał symbole manifestujące przynależność katalońską. Zdarzyło się nawet, że został aresztowany za mówienie po katalońsku (a mówił tylko w tym języku) w sytuacji, w której władze uważały to za nielegalne.

Istnieją przypuszczenia - mało prawdopodobne - że Gaudí był masonem. Uważa się to dość powszechnie za plotkę, ponieważ trudno przyjąć, że człowiek, który z takim zapałem budował i restaurował budynki kościelne, prowadził podwójne życie. Osąd taki wywodzi się z opinii, jakoby artysta obracał się w środowisku masońskim. I owszem Josep Fontseré sympatyzował z masonerią, ale nie świadczy to, że Gaudí, jako jego bliski przyjaciel, był masonem.

Od roku 1992 trwa proces beatyfikacyjny Gaudíego. Zebrano wiele świadectw pobożności architekta. Wyrok jednak – jak w przypadku tego typu wyroków bywa – poprzedzony być musi długą i staranną analizą materiału. Niezależnie od tego już istnieje spory ruch pielgrzymkowy do grobu Gaudíego.

Rok 2002 – w 150 lat po urodzeniu artysty – został ogłoszony przez władze Barcelony międzynarodowym rokiem Gaudíego. W związku z tym powstało wiele opracowań i przewodników dla lepszego poznania tego architekta.

Wśród wielu nie zrealizowanych prac Gaudí pozostawił projekt drapacza chmur – hotelu Attraction w Nowym Jorku. Projekt ten podobno zainspirował wykonany przez Libeskinda projekt rekonstrukcji World Trade Center po katastrofie z 11 września 2001.

W 1987 Gaudiemu zadedykował swą płytę zespół Alan Parsons Project i nazwał ją po prostu Gaudi.

Główne dzieła


* Casa Vicens, 1883-1888
* Villa Qiujano - El Capricho, 1883-1885
* Finca Güell, 1884-1887
* Sagrada Família, 1883-1926
* Pałac Güell, 1886-1888
* Pałac biskupi w Astordze, 1889-1893
* Colegio teresiano (część zakonu św. Teresy), 1888-1889
* Casa de los botines w León, 1892-1893
* Bodegas Güell, 1895
* Casa Calvet, 1898-1900
* krypta w Colonia Güell, 1908-1916
* Belesguard, 1900-1909
* Park Güell, 1900-1914
* Finca Miralles, 1901-1902
* renowacja katedry w Palma de Mallorca, 1903-1914
* Casa Batlló, 1904-1906
* Casa Milà (La Pedrera), 1906-1910
* ogrody Artigas, 1905
* Colegi de Santa Maria de Jesús, 1889-1894


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Czw 12:23, 28 Cze 2007    Temat postu:

Delta napisał:
Architektura? Prosze bardzo - jeden z moim zdaniem najbardziej fascynujacych architektów....bo jakos te powyższe formy architektoniczne mi....nie leżą.
No i duch przekory, jak zwykle....


No cóż ...Delteczko de gustibus non dispuputandum est, ale jak byś dodała wokół tego budynku Le Corbusiera, trochę zielonej trawki ...drzewek, roślinek róznej wielkości i kolorów to moze byś całość inaczej odebrała.
Co zaś do Sagrada Familia to ...przeuroczy koszmarek Rolling Eyes
Moim zdaniem Razz

A i roślinność nie byłaby mu w stanie pomóc, że też będę ...przekorny


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pią 22:34, 29 Cze 2007    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Powrót w XIX w do klasycznej formy rzeźby czyli: Anxious Anxious Anxious

Auguste Rodin (1840-1917)

Studiował w Ecole des Arts Decoratifs w Paryżu (1854-57), gdzie m.in. korzystał z rad J. B. Carpeaux.

Trzykrotnie usiłował dostać się na studia w Ecole des Beaux-Arts - za każdym razem bez skutku.

W 1864-71 pracował jako dekorator w manufakturze porcelany w Sevres (pod kierunkiem rzeźbiarza Carrier-Belleuse'a), 1871-76 przebywał w Brukseli i ozdobił tam rzeźbami wiele gmachów (m.in. giełdę), później działał głównie w Paryżu i Meudon. W 1876 odbył podróż do Włoch, gdzie zainteresowała go sztuka Michała Anioła. Źródłem inspiracji była też dla niego rzeźba gotycka (w 1877 zwiedził francuskie katedry gotyckie). Jego pierwsze prace (Wiek spiżowy, 1876, Kroczący, 1877, Jan Chrzciciel, 1879) cechował tak naturalistyczny modelunek, że uważano je początkowo za odlewy z żywego modela. Dowodem rosnącej sławy Rodina było zlecenie mu w 1880 wykonania monumentalnego portalu dla Musee des Arts Decoratifs w Paryżu. Miała to być symboliczna wizja Bramy Piekieł z Boskiej Komedii Dantego. Rodin nigdy dzieła nie wykonał, choć wracał do niego wielokrotnie i opracował wiele jego fragmentów (Ewa, Adam, Myśliciel, Pocałunek, Ugolino, Paolo i Francesca, Trzy cienie).

W następnych latach Rodin rozwinął bardzo aktywną działalność rzeźbiarską, której uzupełnieniem było wiele rysunków lawowanych akwarelą. Tworzył liczne popiersia portretowe (J. P. Laurensa, J. Dalou, 1883, J. A. Falguiere'a, 1897, G. Clemenceau, 1911), symboliczne kompozycje figuralne (Wieczna wiosna, 1884, Amor i Psyche, 1886, Fugit Amor, 1887, Wieczny idol, 1889, Syn marnotrawny, 1889, Dłonie boga, ok. 1898, Katedra, 1908) i pomniki (C. Lorraina w Nancy, 1889, prezydenta Sarmiento w Buenos Aires, V. Hugo, 1896 - obecnie w Musee Rodin, H. Balzaka w Paryżu, 1893-98, projekt Pomnika pracy, 1894, a przede wszystkim dramatyczna grupa Mieszczanie z Calais , 1885-88, Calais).

Dzieła te, ze względu na swój nowatorski charakter, były często obiektem ostrych ataków ze strony konserwatywnych krytyków i dopiero retrospektywna wystawa prac Rodina na Wystawie Światowej 1900 w Paryżu zadecydowała ostatecznie o sławie rzeźbiarza. Indywidualny, niezwykle oryginalny styl Rodnia był wypadkową wielu czynników. Składały się nań zarówno wielka swoboda i biegłość techniczna, jak umiejętność wykorzystywania różnych elementów formalnych i treściowych. Głównym tematem rzeźb Rodina jest zawsze człowiek, przedstawiony w sposób dynamiczny, w całym bogactwie przeżyć psychicznych, z niezwykłą znajomością anatomii. Od strony formalnej dzieła Rodina cechuje wieloprofilowa kompozycja (dzięki której rzeźba może być oglądana z każdej strony), doskonale wyważona bryła oraz szorstka, zróżnicowana faktura, powodująca wibrację refleksów świetlnych. Zastosowanie przez artystę tego światłocieniowego modelunku, zacierającego ostrość konturów i wywołującego wrażenie ruchu, dało początek rzeźbie impresjonistycznej, a równocześnie wiele prac stawia go w rzędzie symbolistów. Największą zasługą Rodina było ostateczne przełamanie tradycji akademickich i stworzenie przesłanek rozwojowych dla rzeźby XX w. Rosin odegrał dużą rolę jako pedagog (przyjmował uczniów do swej pracowni). Jego wypowiedzi teoretyczne, zbierane przez poetę R. M. Rilkego, zostały wydane w 1911. W 1914 Rodin opublikował Les Cathedrales de France. W Paryżu znajduje się Musee Rodin (w Hotel Biron z l. pół. XVIII w.) z bogatym zbiorem jego prac. Na muzeum została zamieniona również ostatnia pracownia artysty w Meudon.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 19:29, 30 Cze 2007    Temat postu:

Szkice Rodina
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
xcezarionx



Dołączył: 30 Maj 2007
Posty: 17
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:41, 30 Cze 2007    Temat postu:

Szybkie skojarzenie - a jestem w tym topicu pierwszy raz - odnośnie :Wysłany: Śro 9:50, 20 Cze 2007 Temat postu:

--------------------------------------------------------------------------------

Na dzieło sztuki mozna popatrzyeć również od strony ...dokumentalnej.

Widok na Kopiec Kościuszki

Widziany jak mniemam, z pozycji dzisiejszego hotelu ..."Cracowia" ...
Czy zauważyłeś "niejakie" podobieństwo do "Krzyku" Muncha????????? Tak na mój gust to Wyspiański, brzydko mówiąc, zerżnął pasującą mu perspektywę - czyli dopuścił się...he he he...kradzieży intelektualnej!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 20:19, 30 Cze 2007    Temat postu:

xcezarionx napisał:

Czy zauważyłeś "niejakie" podobieństwo do "Krzyku" Muncha????????? Tak na mój gust to Wyspiański, brzydko mówiąc, zerżnął pasującą mu perspektywę - czyli dopuścił się...he he he...kradzieży intelektualnej!


[link widoczny dla zalogowanych]

Wiesz Cezary Think nie wydaje mi się d'oh!

Jedyne podobieństwo to ... element drogi w rozległej perspektywie.
O ile Wyspiański po prostu, namalował pieknie, pewnego rodzaju naturalistyczny ale ... "landszaft", to Munch zaprezentował jakąś ideę, jakiś problem.
Ja to czytam jako przebycie pewnej drogi, która doprowadziła ...do nikąd.
I może dlatego ... nadał taki tytuł obrazowi?
"Krzyk" ...rozpaczy? Think d'oh!

Pozdrawiam Łapka i zapraszam tak


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Delta



Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 146
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 15:39, 01 Lip 2007    Temat postu:

MAGDALENA ABAKANOWICZ

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

"Po wielu latach materiałem moim stało się to, co miękkie, o skomplikowanej tkance. Odczuwam w tym bliskość i
pokrewieństwo z tym światem, którego nie chcę poznać inaczej, jak dotykając, odczuwając i łącząc z tą częścią mojego, noszoną najgłębiej. [...] Między mną a materiałem, z którego tworzę, nie ma pośrednictwa narzędzia. Wybieram go rękami. Rękami kształtuję. Ręce przekazują mu moją energię. Tłumacząc zamysł na kształt, zawsze przekażą one coś, co wymyka się konceptualizacji. Ujawnią nieuświadomione"
.



Urodziła się w 1930 roku w Falentach pod Warszawą. Mieszka i pracuje w Warszawie. Jest jedną z najbardziej znanych w świecie polskich artystek - zajmuje się rzeźbą, która w jej ujęciu znacznie przekracza konwencjonalne ramy dyscypliny.

Studiowała w latach 1950-1954 w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Tuż po dyplomie krótko zajmowała się malarstwem - wykonywała monumentalne kompozycje gwaszem na kartonach i płótnach. Szybko odkryła własną drogę. Jej pierwszym ważnym, samodzielnym dokonaniem stały się powstałe na początku lat 60. przestrzenne tkaniny, a właściwie miękkie formy rzeźbiarskie, które od jej nazwiska zyskały miano abakanów. Abakanowicz starała się w nich pogodzić fascynację miękkim, luźno opadającym płótnem i ekspresją barwy. Jednocześnie intrygowała ją faktura materii: abakany, wykonane z barwionego, sizalowego włókna szokowały zwielokrotnioną organicznością. Na wystawach podwieszano je u sufitu.

W ten sposób artystka zerwała z tradycją przyścienności, płaszczyznowości tkaniny przeznaczonej do dekoracji wnętrza. Jak sama po latach pisała, abakany "[...] drażniły ludzi. Były nie w porę. W tkactwie gobelin francuski, w sztuce: pop-art i sztuka konceptualna, a tu [formy] magiczne, skomplikowane ogromne...". Zarazem jednak abakany budziły podziw - dla pomysłowości i konsekwencji autorki. Stały się jej przepustką do światowych salonów: w 1962 roku na MIĘDZYNARODOWYM BIENNALE TKANINY w Lozannie zachwyciły publiczność oraz krytykę, zaś trzy lata później, na BIENNALE w Sao Paulo, Abakanowicz nagrodzono za nie złotym medalem. W tym momencie rozpoczęła się jej międzynarodowa kariera.

Abakany dobrze pokazywały rzeźbiarski sposób myślenia artystki o tkaninie i technicznych możliwościach jej formowania. Wykorzystana w nich została miękkość materiału, jego podatność na kształtowanie, uległość wobec woli twórcy. Wykonane z naturalnego, roślinnego włókna olbrzymie koliste płachty łatwiej jednak skojarzyć ze światem zwierząt, niż roślin. Abakany wydają się groźne - przypominają płaty porowatej skóry, zdartej z monstrów-olbrzymów, a efekt ten spotęgowało zastosowanie przez artystkę wielkiej, ponadludzkiej skali i prawa serii, jak też działania aranżacyjne, zbliżone do environment.

Idei prawa serii Abakanowicz jest wierna do dzisiaj: nad dzieło jednostkowe przedkłada zbiór. Pokazywana w latach 70. wystawa STRUKTURY ORGANICZNE była jeszcze wyrazistszym niż abakany potwierdzeniem tej zasady: w przestrzeni galerii autorka umieszczała kilkadziesiąt rozmaitej wielkości obłych form z workowego płótna, wypełnionych miękką substancją. "Realizowała" w ten sposób między innymi doświadczenie dzieciństwa, które tak wspominała:

Dalsze zespoły prac Abakanowicz tworzyła również najchętniej z kawałków zgrzebnego workowego płótna, zszywanych, sztukowanych, spajanych żywicą syntetyczną. W ten sposób powstały na przykład: ALTERACJE (1974-1975) - dwanaście wydrążonych ludzkich figur siedzących rzędem; GŁOWY (1973-75) - seria ogromnych, pełnych form, przypominających ludzkie głowy bez twarzy; PLECY (1976-1980) - osiemdziesiąt negatywów ludzkiego korpusu, nieznacznie między sobą zróżnicowanych; TŁUM I (1986-87) - pięćdziesiąt postaci stojących; RAGAZZI (1990) - czterdzieści "skór" zdjętych z młodych chłopców; ponadto: INFANTES (1992), 30 ODWRÓCONYCH (1993-94), 7 FIGUR TAŃCZĄCYCH (2001-02).

Elementarnym "modułem" jej sztuki, i zarazem miarą, pozostawał przede wszystkim człowiek, jego kondycja i pozycja we współczesnym świecie, przede wszystkim zaś jego zagubienie w nadmiarze, anonimowość w tłumie. Dowód analogicznych zainteresowań stanowią serie rzeźb z lat 80. i 90., w których artystka użyła nowych surowców: metalu (głównie brązu, na przykład w seriach: TŁUM Z BRĄZU, 1990-91; PUELLAE, 1992), drewna, kamienia; sporadycznie też tworzyła prace ceramiczne.

Jednocześnie na krótko nastąpił w jej twórczości powrót do uogólnionej "struktury organicznej", czego przykładem było dzieło EMBRIOLOGIA - wykonane na Biennale w Wenecji w roku 1980 environment, złożone z kilkudziesięciu jajopodobnych miękkich brył różnej wielkości, rozsypanych w sali ekspozycyjnej. Wkrótce potem - w KATHARSIS (1986) - Abakanowicz sięgnęła po formy jeszcze bardziej uproszczone, nie zarzucając jednak zainteresowania figurą (tę plenerową realizację dla Fundacji Guliano Gori z Florencji stanowiła grupa trzydziestu trzech bezosobowych kadłubów ludzkich wysokości około 3 m każdy, wykonanych tym razem z materiału trwałego - odlanych w brązie). Przedstawiała - jak wspomniałam - człowieka o utraconej tożsamości, androgynicznego everymana, akcentowała wagę wspólnego ludzkiego losu i bolesność ciężaru cielesności. Pokazywała postać przenicowaną, martwe odbicie rzeczywistego kształtu pozbawionego "treści", miąższu, istoty. Interesowała ją, jak mówiła, "straszliwa ludzka niemoc wobec własnej struktury biologicznej".

Na przełomie lat 70. i 80. zaczęła też wystawiać rysunki węglem (KORPUSY, TWARZE, 1981; GŁOWY, 1987) i prace malarskie (obrazy olejne z cyklu TWARZE NIE BĘDĄCE PORTRETAMI, 1983), a także publikować wypowiedzi o swojej sztuce.

"Badając człowieka, badam właściwie siebie [...] - mówiła. - Moje formy to kolejne skóry, które z siebie zdejmuję, znacząc etapy mojej drogi. Za każdym razem należą do mnie tak bardzo, i ja należę do nich, że nie możemy bez siebie istnieć. Czuwam nad ich egzystencją. Miękkie, zawierają w sobie nieskończoną ilość kształtów możliwych, z których tylko jeden jest przeze mnie wybrany jako właściwa forma znacząca. W salach wystawowych stwarzam im przestrzenie, w których rozpościerają swoje promieniowanie energii mojej im nadanej. Istnieją razem ze mną, zależne ode mnie, ja zależna od nich. [...] Beze mnie, jak porzucone części ciała oddzielone od korpusu - nie mają sensu."

ABAKANY

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Tego rodzaju autokomentarz sumuje - jak się wydaje - również charakter wcześniejszych doświadczeń artystki, związanych z abakanami, choć nie wydają się one dziełami osadzonymi w konkretnym, indywidualnym przeżyciu, osobistych emocjach. A nawet daleko im jeszcze do całkowitej, tłumnej anonimowości GŁÓW czy PLECÓW. Dzieje się tak być może dlatego, że zachowują unikatowy charakter tkaniny oraz intensywną barwę (istnieje ABAKAN CZERWONY, 1967; ABAKANY BRĄZOWE, 1969-72; UBRANIE POMARAŃCZOWE, 1969; CZARNY ENVIRONMENT, 1970-78; CZARNE UBRANIE Z WORKAMI, 1971), która nie respektuje naturalnego kolorytu surowca. Późniejsze prace są odindywidualizowane w dwójnasób: poprzez zwielokrotnienie tego samego kształtu i utrzymanie każdej serii w jednej, monochromatycznej tonacji, określonej przez właściwości materiału. Ten sposób postępowania stał się regułą większości artystycznych zabiegów stosowanych przez Abakanowicz.

[link widoczny dla zalogowanych]

Analogie doń łatwo też wytropić w GRACH WOJENNYCH (1989) - monumentalnych konstrukcjach wykonanych z olbrzymich pni starych drzew, oczyszczonych z gałęzi i okorowanych, częściowo "obandażowanych" kawałkami szmat, ujętych w stalowe obręcze. Usytuowane na metalowych, ażurowych podstawach, wyglądają trochę jak rydwany ognia bądź pojazdy artyleryjskie. Abakanowicz nadała im znaczące tytuły, między innymi BAZ, UKON, RUNA. Pobrzmiewa w nich echo zapomnianych języków, magii, pierwotnych rytuałów. Abakanowicz formułuje w ten sposób własny tekst, pełen raczej symboli niż dopowiedzeń (warto wspomnieć, że w roku 1976 artystka odbyła podróż "do źródeł energii", obejmującą Nową Gwineę, Celebes, Bali, Sumatrę, Jawę, Tajlandię). Chociaż zarazem podkreśla, że o nazwie cyklu zrządził przypadek. Zaznacza też:

"To nietypowy dla mnie tytuł. Inne nazwy są albo skrupulatnie opisowe, jak 'Plecy' czy 'Postaci siedzące', albo bardzo odległe, metaforyczne, jak 'Embriologia', określająca przecież naukę, a nie zbiór przedmiotów szytych z workowego płótna. Gdyby cykl, o którym mówimy, nazywał się inaczej, być może pociągałby za sobą zupełnie inną sferę skojarzeń."

GRY WOJENNE - jedne z najciekwszych prac artystki - wydają się nacechowane ambiwalentnie: z jednej strony, emanują negatywną "militarną" energią, są potężne, dominujące, z drugiej, robią wrażenie bezradnych kikutów. Można je uznać za deklarację, której metaforyczne przesłanie nie odnosi się już tylko do "kondycji ludzkiej" pojmowanej jako uwikłanie w problemy egzystencjalne, ale także do sposobów uczestniczenia człowieka w Historii i Kulturze. Artystka zresztą sama wskazywała na możliwość lokowania niektórych jej dzieł w konkretnej historycznej perspektywie. Na pytanie Zbigniewa Taranienki: "Czy w Polsce zauważono, że Pani prace przy swej wieloznaczności mają także wydźwięk polityczny?", odpowiadała: "Nie zwrócono na to uwagi nawet w czasie stanu wojennego, gdy wystawiałam 'Klatkę' [1981] na KUL-u. Były tam eksponowane 'Anonimowe portrety' [1987], umieszczone na cokołach, przypominających właściwie podporę gilotyny".

Od ponad dwudziestu lat Abakanowicz w ogóle częściej komentuje swoje dzieło: podkreśla swoje tatarskie korzenie, powołuje się na przeżycia z czasów wojny, otwarcie ujawnia stosunek do PRL-owskiej rzeczywistości. Wcześniej mówiła głównie o doświadczeniach związanych z poznawaniem materii, a zatem tych, które nie wykraczają poza warsztat rzeźbiarza. Zawsze fascynowało ją wnętrze materii, miała poczucie jej nietrwałości. Wspominała:

"Byłam bardzo mała. Przykucnięta nad bagnistym stawem obserwowałam kijanki. [...] Przez cienką błonę pokrywającą rozdęte brzuchy, widać było wyraźnie plątaninę zwojów kiszek. [...] Wyciągnięte patykiem na brzeg, dotknięte nieostrożnie, nadęte brzuchy pękały. Zawartość wypływała rozlanym bezładem zasupłań. [...] Siedziałam z bijącym sercem, wstrząśnięta tym, co się stało. Zniszczeniem miękkiego życia i bezbrzeżną tajemnicą zawartości miękkiego. [...] Po wielu latach materiałem moim stało się to, co miękkie, o skomplikowanej tkance."

Do tych przeżyć z dzieciństwa i wczesnej młodości Abakanowicz chętnie powraca.

W tekstach, którymi opatruje swoje prace, początkowo jednak nie wskazywała bezpośrednich odniesień - jakby ukrywała znaczenie, chcąc bronić wewnętrznej jednorodności dzieł. Kiedy widzowie i krytycy oglądający PLECY pytali ją "czy to Oświęcim, czy religijna ceremonia w Peru, czy taniec Ramayany?", wyjaśniała, że wszystkie odpowiedzi są prawomocne, ponieważ człowiek, który ją interesuje "nie jest człowiekiem określonego czasu, jest człowiekiem w ogóle", a jej sztuka jest po prostu uniwersalną "opowieścią o kondycji ludzkiej". W innym miejscu dodawała:

"Pracuję ciągle nad tą samą dawną historią, dawną, jak sama egzystencja, opowiadam o niej, o lękach, rozczarowaniach i tęsknotach, które niesie."

Wiele projektów, zwykle monumentalnych, Abakanowicz zrealizowała w przestrzeni otwartej, zdecydowaną większość poza Polską, tworząc, jak je nazywa, "przestrzenie doświadczenia", które można zarazem uznać za "przestrzenie emocji". Są to między innymi: SARKOFAGI W SZKLANYCH DOMACH (Francja, 1983-89), NEGEV (Izrael, 1987; siedem kamiennych kręgów), PRZESTRZEŃ SMOKA (Korea Płd, 1988; dziesięć metaforycznych głów zwierzęcych z brązu), ZASTYGŁE (Japonia, 1993; czterdzieści figur z brązu), RĘKODRZEWA (USA, 1993; pięć metaforycznych drzew z brązu), PRZESTRZEŃ NIEZNANEGO ROZWOJU (Litwa, 1997-98; dwadzieścia dwie formy z betonu), KROCZĄCE (USA, 1999; dwadzieścia figur z brązu), PTAKI - WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO (USA, 2001; sześć ptakopodobnych figur z aluminium), PRZESTRZEŃ KAMIENIA (USA, 2002; dwadzieścia dwa głazy granitowe). Największa z tego rodzaju realizacji - grupa stu dwunastu postaci wykonanych z żeliwa, zatytułowana NIEROZPOZNANI (2002) - znajduje się jednak w kraju, w poznańskim parku na Cytadeli. Również w Polsce, w Elblągu, stoi pierwszy obiekt umiejscowiony trwale w przestrzeni pozagaleryjnej - drzewopodobna stalowa forma powstała podczas 1. BIENNALE FORM PRZESTRZENNYCH (1965).
[link widoczny dla zalogowanych]

W 1991 roku na zamówienie władz Paryża powstała śmiała (niezrealizowana) koncepcja "architektury arborealnej", którą Abakanowicz wykonała z myślą o zagospodarowaniu zachodniej strony dzielnicy La Defense. Do projektów architektonicznych sama autorka zalicza również RĘKĘ (1994) - "rzeźbę-wieżę" wykonaną (niezrealizowaną) na zamówienie władz Hiroszimy dla upamiętnienia ofiar bomby jądrowej (tutaj także, jak w przypadku La Defense, zamysł Abakanowicz obejmuje obsadzenie "budowli" roślinnością, która z czasem pokryje ściany konstrukcji).

Podobnie jak przeważająca część innych prac artystki, tak prace plenerowe odnoszą się zwykle do człowieka - albo bezpośrednio, poprzez studium jego niepełnego, zniszczonego, cierpiącego ciała, albo w sposób metaforyczny, poprzez kontekst (naturalny bądź historyczny), w którym zostały usytuowane.

"U podstaw sztuki Abakanowicz leży biologia w sensie 'bios' [...]. Ale ponieważ jest artystką, bada [człowieka] przez formę i w swoich badaniach posługuje się instynktem" - mówiła Danuta Wróblewska.

Sama zaś Abakanowicz wyznała w 1975 roku:

"Będę zapewne zawsze porzucała jedne techniki i materiały na rzecz drugich, nie porzucając jednak wątku wypowiedzi. Najciekawiej jest posługiwać się techniką, której się jeszcze nie zna, i budować formy, których się nie zna."

Różnorodność dzieł dowodzi w istocie niesłabnącej inwencji rzeźbiarki, a także umiejętnego praktykowania credo:

"Nie lubię reguł i przepisów. Są wrogami wyobraźni."

Od wielu lat Abakanowicz należy do grona twórców, którymi opiekuje się Marlborough Gallery. W latach 1965-1990 prowadziła zajęcia ze studentami Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (dzisiaj Akademia Sztuk Pięknych) w Poznaniu. Gościnnie wykładała również w Los Angeles, w Berkeley, Bostonie, Nowym Jorku, San Diego, Sydney i Tokio.

Otrzymała szereg wyróżnień i odnaczeń; nagrody: Grand Prix 8. Biennale Sztuki, Sao Paulo (1965), Gottfried von Herder, Wiedeń (1979), Nagroda Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego, Nowy Jork (1982), Centrum Rzeźby, Nowy Jork (1993), Leonardo da Vinci, Meksyk (1997), Visionaries l, American Craft Museum, Nowy Jork (2000); odznaczenia: Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (1998), Krzyż Oficerski Orderu Sztuki i Literatury, Francja (1999), Order Zasługi dla Republiki Włoskiej (2000), Order Sztuki i Literatury, Paryż (2004); doktoraty honorowe: Royal College of Art, Londyn (1974), Rhode Island School of Design, Providence (USA, 1992), Akademia Sztuk Pięknych, Łódź (1997), Pratt Institute, New York (2000), Massachusetts College of Art, Boston (2001), School of the Art Institute, Chicago (2002), Akademia Sztuk Pięknych, Poznań (2002). Rzeźbiarka jest ponadto członkiem: Akademie der Kunste w Berlinie (od 1994), American Academy of Arts and Letters (od 1996), Sachsische Akademie der Kunste w Dreźnie (od 1998), Orden Pour le merite für Wissenschaften und Kunste w Berlinie (od 2000).

Magdalena Abakanowicz wystawiała (osobiście realizując każdą z ekspozycji) między innymi w Ludwig Museum w Kolonii, Hiroshima City Museum, Museum Sonje w Kyongju (Korea), Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofia w Madrycie, Muzeum Narodowym we Wrocławiu, Musée d'Art Moderne w Paryżu, Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, National Gallery of Art w Waszyngtonie, Marlborough Gallery w Nowym Jorku, Centrum Sztuki Współczesnej i Galerii Zachęta w Warszawie. Artystka brała również udział w najważniejszych światowych przeglądach sztuki; poza wspomnianymi, Lozanną (od 1962 do 1976 roku i w roku 1985) i Wenecją (1968, 1980, 1995), były to: São Paulo (1965), Antwerpia (International Open Air Sculpture Biennial, 1983), Sydney (1986). Prace artystki znajdują się w wielu wymienionych muzeach i galeriach światowych. W Polsce największy zbiór posiada wrocławskie Muzeum Narodowe. Wykaz realizacji, wystaw, kolekcji, bibliografii, a prócz tego teksty artystki zawiera między innymi książka towarzysząca ekspozycji w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej w 1995 roku. Można je również znaleźć na stronie internetowej: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Nie 17:12, 01 Lip 2007    Temat postu:

Wiesz co Delteczko

Aby poszerzyć swoje horyzonty Think na temat p. Magdaleny Abakanowicz co twórczości, której mam .... mięszane uczucia, Rolling Eyes napisałem w grafice wyszukiwarki google ... abakanowicz i na str 22 znalazłem takowe dziełka: Cool

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

i powiem Ci w zaufaniu Cool , że w tym przypadku motyw przewodni jej dzieł .... jakośtakoś bardziej oddziałowuje na ... moją wyobraźnię tak Dancing kupa smiechu

[link widoczny dla zalogowanych] Anxious Anxious tak Dancing

Pozdrawiam Łapka niedzielnie i ... słonecznie tak

PS A z tą stroną ... nie zalewam Razz , możesz sprawdzić


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Delta



Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 146
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 21:41, 01 Lip 2007    Temat postu:

kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu kupa smiechu
Jestes po prostu boski, w51!!! Usmiałam sie do łez.... Łapka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Nie 22:31, 01 Lip 2007    Temat postu:

Ze skromności Razz .... nie bedę Cię cytował Delteczko, ale powiem, że jestem ...dociekliwy, po prostu .... tylko dociekliwy Cool

Pozdrawiam Łapka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Wto 19:51, 03 Lip 2007    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Rozwikłany sekret uśmiechu Mona Lizy

Co oznacza uśmiech Mony Lizy z obrazu Leonarda da Vinci?
Do tej pory była to jedna z dziesięciu największych zagadek ludzkości”
Czy Mona Liza w ogóle się uśmiecha? Jeśli tak, to jakie uczucia wyraża? Według danych francuskiego Luwru (tam znajduje się obraz) do zeszłego roku na całym świecie powstały1434 prace naukowe, których autorzy próbują rozwikłać tajemnicę.

Jedni dowodzą, że Leonardo stworzył swój ukryty autoportret, a poprzez "enigmatyczny uśmiech" wyśmiewa ułomność ludzi. Inni twierdzą, że portretowana żona Franciszka Giocondo (bogatego kupca florenckiego) była w stanie błogosławionym. Z kolei dla Bernharda Berensona - znanego krytyka sztuki z USA - uśmiech Mony Lizy przedstawia ludzką dumę. Giorgio Vasari - włoski teoretyk sztuki - stwierdził z kolei: - Ten grymas nie jest naturalny dla człowieka. Za to w ten właśnie sposób śmieje się do nas sam Bóg.

Najdalej poszedł ojciec psychoanalizy Zygmunt Freud, który uznał, że Mona Liza miała neurozę.
I tak byśmy żyli w tym chaosie różnych sugestii, gdyby nie holenderscy naukowcy z University of Amsterdam. Po dwóch latach badań rozwikłali właśnie zagadkę - Mona Liza, pozując do obrazu, była w 83 proc. szczęśliwa, w 9 proc. zniesmaczona, w 6 proc. przestraszona i w 2 proc. zła.
Jak zbadali jej emocje?
Najpierw przebadali 10 tys. osób i zrobili pół miliona zdjęć ich twarzy. Potem stworzyli program komputerowy do odczytywania nastrojów i emocji ze fotografii. I wystarczyło już tylko zbadać twarz Mony Lizy - zagadka rozwikłana. To jeszcze nie koniec! O ile możemy się domyślać, dlaczego Mona Liza była zła (np. dlatego, że musiała długo pozować), jasne jest, dlaczego była szczęśliwa (przecież malował ją sam mistrz), nic dziwnego, że była przestraszona (mogła się martwić, czy aby dobrze wyjdzie na płótnie), ale wciąż pozostaje jeszcze pytanie, czym Mona Liza mogła być w 9 proc. zniesmaczona?” Razz

Jestem ... zwykłym profanem i może dlatego, nie mogę się w tym obrazie a zwłaszcza w postaci modelki, dopatrzyć niczego szczególnego poza ... kształtnymi dłońmi. Very Happy

A tutaj ... piosenka a propos Anxious [link widoczny dla zalogowanych]

Pozdrawiam Łapka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Czw 9:21, 02 Sie 2007    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]


"Rozbieranie pięknych kobiet z okrywających ich wdzięki eleganckich fatałaszków sprawia przyjemność niejednemu mężczyźnie...

Cóż jednak zrobić, gdy wyrafinowany gust wymaga czegoś więcej niż tylko prostej rozrywki? Przed takim problem stanął pewnego pięknego dnia Manuel Godoy, minister króla Hiszpanii Karola IV, i zamówił portret młodej dziewczyny, ściślej dwa portrety... Na jednym z nich czarnowłosa piękność o dużych oczach leży w kuszącej, niedbałej pozie wsparta o poduszki, a ciało jej okrywa lekką mgiełką biała suknia... Drugi z portretów przedstawia tę samą osobę, w identycznej pozie, jednak tym razem jej wdzięki wyeksponowane są w pełnej krasie... Lecz gdzie tu rozrywka, gdzie niespodzianka? Wystarczy jednak przykryć wizerunek Mai nagiej portretem Mai ubranej, by po odsłonięciu uzyskać niezwykły efekt zaskoczenia


[link widoczny dla zalogowanych]


Autor obu dzieł, które stały się jednymi z najsłynniejszych w jego dorobku, nie spodziewał się pewnie, że zostaną obwołane obscenicznymi i postawią go przed sądem Inkwizycji hiszpańskiej...
„Obyś żył w ciekawych czasach...” – może te właśnie słowa usłyszał maleńki Francisco José de Goya y Lucientes (1746 – 1828), bo o nim mowa, kiedy dobre wróżki pochylały się nad jego kołyską. Ogromny talent malarski miał być zrównoważony długim życiem w burzliwej epoce, licznymi zawirowaniami losu i chorobą.
Syn chłopa i zubożałej szlachcianki musiał pokonać wiele przeciwności losu, by w 1786 roku, po wielu latach starań i wytężonej pracy otrzymać w końcu upragnione stanowisko malarza nadwornego. Epoka, w której przyszło mu żyć i tworzyć do spokojnych nie należała. Artysta był świadkiem panowania Napoleona w Europie, okupacji ojczystej Hiszpanii przez wojska francuskie, krwawych walk o niepodległość oraz utraty potęgi kolonialnej swojej ojczyzny. Wydarzenia te, jak i życie prywatne zdominowane licznymi chorobami oraz postępującym procesem wyobcowania, wpływały oczywiście na twórczość Goyi.
W wieku 46 lat malarz dotknięty został gwałtowną choroba. Przez rok walczył z paraliżem. Był bliski śmierci... Bezpowrotnie stracił słuch, co sprawiło, że stał się innym człowiekiem. Stworzył serię rycin – Kaprysy (Los Caprichos), które uważane są dziś za szczytowe osiągnięcie w dziedzinie grafiki. Są one ilustracją i zarazem krytyką współczesnej artyście rzeczywistości. Goya zawarł w nich czytelne aluzje polityczne. Kaprysy miały również zwrócić uwagę na tkwiące w społeczeństwie zło, zabobony, przesądy... Dlatego ryciny te przedstawiają wiedźmy, koszmarne stwory oraz obrzędy magiczne.
W roku 1802 Hiszpanię opanowały wojska napoleońskie. Wydarzenie to było dla Goyi inspiracją do stworzenia kolejnego cyklu: Okropności wojny (Los desastres de la guerra). Są to obrazy niezwykle sugestywne, jakby żywcem wyjęte z udręczonego umysłu artysty. Przedstawiają bezsensowność i okrucieństwa wojny.

[link widoczny dla zalogowanych]

Powtarzają się w nich elementy takie jak: nietoperze, koty, groźne ptaszyska i fantastyczne potwory...

[link widoczny dla zalogowanych]

Pod koniec życia w Quinta del Sordo (Dom Głuchego), w którym mieszkał Goya, powstały jeszcze Szaleństwa (Los disparates). Doskonale oddają one stan ducha artysty, pesymistyczne nastawienie do życia i do człowieka jako takiego.

Jaśniejszym momentem życia Goyi, był zapewne związek z księżną de Alba, domniemaną wielką miłością artysty. Legenda mówi, że to ona właśnie pozowała do portretów Mai... Zastanawia różnica między twarzą pięknej modelki a resztą jej ciała. Prawdopodobnie oblicze Mai zostało namalowane później i należało do innej kobiety... Kim była dziewczyna o wymownym spojrzeniu, którą sportretował Goya? Może odpowiedź znajdziecie w powieści Josteina Gaardnera „Maja”... „

A wracając do Maji …. czy ona rzeczywiście jest taka …piękna????
Think Think


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Sob 9:37, 18 Sie 2007    Temat postu:

Koniecznie wpadnijcie na stronę :

[link widoczny dla zalogowanych]

Naprawdę warto !!!!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 9:33, 20 Sie 2007    Temat postu:

Tadeusz Iwańczuk [link widoczny dla zalogowanych]


[link widoczny dla zalogowanych]

Zainspirowany uroczym pastelem , opisanym na stronie jako
Kędzierzyn-Kożle, zafundowałem sobie wczoraj wycieczkę ... tamże. Dancing

Niestety, żaden z ... tam bylców, na podstawie mojego opisu
słownego, Razz nie był w stanie skojarzyć tak urokliwego miejsca Liar
Musiałem zadowolić się wycieczką na Górę Św. Anny.
Ale też było ślicznie Very Happy


Po kontakcie mailowym z Luną dowiedziałem się, że jest to widok od strony ul. Konopnickiej

Pozdrawiam Łapka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 11:07, 27 Sie 2007    Temat postu:

Jednym z elementów tematu topicu jest pytanie… jak patrzeć na dzieło sztuki?

Odpowiedź jest …oczywista ….to zależy tak

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Salwador Dali wg Wikipedii

pełne nazwisko: Dalí i Domènech, Marqués de Pubol (ur. 11 maja 1904 w Figueres, Hiszpania, zm. 23 stycznia 1989 w Figueres, Hiszpania) - hiszpański malarz, jeden z najbardziej znanych surrealistów.

Jest jednym z najciekawszych artystów XX wieku. Postrzegany bywał jako skrajny ekscentryk, wymyślił własną metodę "paranoiczno-krytyczną". Jego postępowanie budziło wiele kontrowersji, nawet po śmierci.

Urodził się 11 maja 1904 w małym mieście Figueres w Katalonii, w północnej Hiszpanii, w rodzinie notariusza. Jego talent artystyczny był widoczny już w dzieciństwie. Lekcje rysunku zaczął pobierać w wieku dziesięciu lat, a mając lat czternaście zaczął z sukcesem wystawiać swoje obrazy. Jego pierwsze zauroczenie sztuką wiązało się z impresjonizmem, który poznawał dzięki znajomemu ojca i przyjacielowi Picassa, katalońskiemu artyście malującemu w stylu impresjonistycznym, Ramonowi Pichot. W wieku 23 lat dostał od ojca prasę drukarską.
W 1921 r. Dalí rozpoczął studia w Królewskiej Akademii Sztuki w Madrycie.

Dwa razy został wydalony, nigdy nie podszedł do egzaminów końcowych. Jego zdaniem był bardziej wykwalifikowany niż osoby, które miałyby go egzaminować. W okresie tym interesował się malarstwem prerafaelitów i malarstwem metafizycznym Giorgio de Chirico'a.

Spotkanie z Picassem: odwiedziny w domu Picassa, który pokazywał Dalemu swoje obrazy wywarły na nim ogromne wrażenie, a każdy pokazany obraz przyprawiał go o drżenie. Później jednak Salvador powiedział, że jeden jego obraz jest więcej wart niż wszystkie obrazy Picassa.
W 1928 r. przeprowadził się do Paryża, gdzie poznał hiszpańskich artystów Pabla Picassa i Joana Miró. Za wstawiennictwem tego ostatniego Salvador Dali stał się pełnoprawnym członkiem grupy surrealistów. Skupiali się oni wokół André Bretona, twórcy trzech Manifestów surrealizmu, pierwszego z 1924 r. André Breton pełnił rolę przywódcy grupy i twórcy teorii surrealizmu. W roku 1928 powstał pierwszy obraz Dalego uznawany za surrealistyczny: Krew jest słodka jak miód. Dalí w krótkim czasie stał się znaczącą postacią w tej grupie. Dopiero w 1937 r. Dali został wykluczony z grupy - zarzucano mu popieranie faszyzmu, a także chciwość.

Do 1929 r. Dalí wchodził na drogę surrealizmu, która miała uczynić go sławnym: prowadziła ona w świat podświadomości przywoływany podczas snu. Surrealizm bazował na teorii filozoficznej twórcy psychoanalizy Sigmunda Freuda. Obraz płonących żyraf czy topniejących zegarów stał się znakiem firmowym artysty. Dalí już na tym etapie twórczości znajdował inspiracje także wśród dzieł wielkich malarzy dawnych stuleci, szczególnie epoki Renesansu.

Poznanie Gali w 1929 miało wielki wpływ na życie i twórczość artysty. Gala, czyli Helena Diakonova, była rosyjską imigrantką, starszą od Dalego o 10 lat. Kiedy ją poznał, była żoną poety Paula Eluarda. Gala odeszła od męża i wybrała życie z Dalím. W 1932 r. rozwiodła się z Paulem Eluardem, żeby w 1934 r. wziąć z Dalím ślub cywilny w Paryżu, a w 1958 r. ślub kościelny. Stała się jego towarzyszką, muzą, miłością, modelką, opiekowała się również finansami artysty. Najważniejsze jest jednak to, że wprowadziła czynnik stabilizujący w jego życie – to ona kierowała jego sukcesem w 1930 r. podczas wystaw w Europie i Stanach Zjednoczonych.

W 1933 r. Salvador Dalí miał pierwszy indywidualny pokaz w Nowym Jorku. Rok później odwiedził jeszcze Stany Zjednoczone, dzięki pożyczce w wysokości 500 dolarów od Pabla Picassa. W latach II wojny światowej osiadł w Stanach Zjednoczonych. Odbyło się tam szereg głośnych wystaw, między innymi retrospektywa surrealistów w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku. Poza tworzeniem wielu wywierających silne wrażenie obrazów, Dalí pozyskał uwagę mediów dzięki odgrywaniu roli surrealistycznego błazna. Sporo zarobił, co André Breton skwitował pogardliwie, tworząc anagram od jego imienia i nazwiska Avida Dollars (chciwy na dolary).

Dalí stał się modny wśród amerykańskich wyższych sfer. Sławy takie jak Jack Warner, czy Helena Rubinstein zamawiały u niego portrety. Dalí wziął udział w kręceniu filmu razem z Alfredem Hitchcockiem, wracając niejako do korzeni, gdyż jego przygoda z kinem zaczęła się w 1928 r. od współpracy z Luisem Buñuelem nad filmem Pies andaluzyjski. Zajmował się również projektowaniem biżuterii oraz odzieży dla Coco Chanel.
W 1948 r. Dalí wraz z Galą wrócili do Europy, spędzali większość czasu w rezydencjach w Hiszpanii i Francji. Dalí zaczął rozwijać swe zainteresowania nauką, szczególnie psychologią i historią, wiedzę czerpał z pism naukowych. Wykorzystywał ją w swojej sztuce, ale także sięgał do źródeł religijnych, szczególnie do mistycyzmu. Wyraźne są też u Dalego odwołania do wielkich mistrzów malarstwa, takich jak Rafael, Velasquez, czy Ingres.

W 1974 r. Dalí otwiera zaprojektowane przez siebie muzeum - Teatro Museo Dalí w rodzinnym mieście Figueras. Gmach został urządzony z pozostałości teatru, który został zbombardowany podczasz Hiszpańskiej Wojny Domowej. Wybór miejsca był nieprzypadkowy gdyż, jak twierdził Dalí, całe jego życie było teatralne. Obok obrazów i instalacji Dalego w Muzeum znajdują się dzieła jego przyjaciół m.in. Ernsta Fuchs'a, Arno Breker'a czy Antoniego Pitxot'a.
Dalí wypowiedział wiele komentarzy na temat sztuki, w tym i taki: "Aby być surrealistą trzeba spędzić całe swoje życie na malowaniu oczu i nosów." 10 czerwca 1982 zmarła Gala. W maju 1983 Dalí namalował swój ostatni obraz, "Jaskółczy ogon". Schorowany, zmarł 23 stycznia 1989.
Sztuka Dalego stała się już za jego życia znakiem handlowym, wielką ikoną mediów. Współcześnie można odnotować dużą popularność Dalego w Polsce. Krytycy sztuki osadzają jego twórczość w kontekście innych twórców surrealizmu (patrz: Giorgio de Chirico, René Magritte, Max Ernst, Hans Arp, Joan Miró, Francis Picabia, Yves Tanguy, Oscar Dominiguez).
Jego obraz "Uporczywość pamięci", wyjątkowe dzieło, znany także jako "Miękkie zegary", stał się symbolem surrealizmu.
Dali po zakończonej kolacji i wyjściu gości siedział i myślał o miękkości sera żółtego, który leżał na talerzu. W jego pracowni znajdował się niedokończony obraz przedstawiający hiszpańskie skały, morze i uschłe drzewo. Dali wiedział, że ten obraz wymaga dokończenia, że atmosfera obrazu będzie dobrym tłem dla czegoś. W pewnym momencie zobaczył dwa miękkie zegarki wiszące na gałęziach drzewa. Dokończył obraz i w ten sposób powstało jedno z najbardziej znanych dzieł na świecie.

Inne prace Dalego ….. [link widoczny dla zalogowanych]

*************

Jego twórczość jest ...genialna? Think ...chora? d'oh! czy zwykłą ...hucpą?
Sam nie wiem. Think Sad
Ale ...zwraca uwagę i pewnie o to ...artyście o to ...chodziło
Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pią 9:41, 28 Wrz 2007    Temat postu:

Dzisiaj jest rocznica urodzin Michelangela Merisi da Caravaggio (29 września 1571 – 18 lipca 1610)

[link widoczny dla zalogowanych]



Był włoskim artystą działającym w Rzymie, Neapolu, na Malcie i Sycylii w latach 1593 - 1610. Powszechnie uznawany za pierwszego wielkiego artystę barokowego.
Caravaggio uznawany był za postać tyleż tajemniczą i fascynującą, co awanturniczą i niebezpieczną. Wkroczył na artystyczną scenę Rzymu w 1600 i ani przez chwilę nie cierpiał na brak zleceń i mecenasów gotowych go wspierać. Spektakularne sukcesy przeplatał licznymi awanturami. Według notatki z 1604 roku na jego temat opisująca jego życie trzy lata wcześniej Caravaggio “po dwóch tygodniach pracy wyrusza pewnym krokiem na jeden lub dwa miesiące z mieczem u boku i służącym podążającym z tyłu, od jednego dworu do następnego, zawsze gotów wdać się w bójkę lub kłótnię, co czyni obcowanie z nim niezręcznym”. [1] W 1606 za zabicie młodego mężczyzny w trakcie awantury Caravaggio uciekł z Rzymu. Za jego głowę wyznaczono cenę. W 1608 roku na Malcie ponownie wdał się w awanturę. W następnej awanturze, która przypuszczalnie była świadomym atakiem na jego życie, brał udział w 1609 roku w Neapolu. Rok później po nieco ponad dziesięcioletniej karierze był już nieżywy.
Dalej …. [link widoczny dla zalogowanych]


Inne jego dzieła

[link widoczny dla zalogowanych]

Moim zdaniem są …niesamowite czyli …wspaniałe Anxious


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Pon 11:29, 08 Paź 2007    Temat postu:

Amedeo Modigliani (1884-1920)

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]



"włoski malarz i rzeźbiarz zaliczany do École de Paris i do ekspresjonistów. W 1906 przybył do Paryża i uległ wpływom P. Cézanne'a i H. Matisse'a. Zachęcony przez C. Brăncuşiego wykonał serię popiersi kobiecych inspirowanych sztuką murzyńską. Od 1910 uprawiał malarstwo figuratywne w indywidualnym stylu, cechującym się uproszczeniem formy, wydłużeniem proporcji, statyką kompozycji oraz deformacją. Jego dzieła zyskały rozgłos dopiero po przedwczesnej śmierci,

Jak mało kto, idealnie ucieleśnia romantyczny mit o nieszczęśliwym, utalentowanym artyście o nad wyraz burzliwej przeszłości. W jego biografii rzeczywistość historyczna nierozerwalnie przeplata się z legendą, mniej lub bardziej wiarygodnymi pogłoskami, anegdotami.

Podobne zjawisko dotyczy niezwykle sprzecznych relacji jego znajomych. Niektórzy opisują go jako uprzejmego, doskonale wychowanego i zrównoważonego młodego człowieka, inni zaś jako kłótliwego, skłonnego do bójki, wrzaskliwego pijaczynę.

W książce „Skrzydlaty wędrowiec. Krótkie i burzliwe życie Amedeo Modiglianiego” Corrado Augias, z typową dla siebie literacką wrażliwością, podejmuje fascynującą próbę rozdzielenia historii od legendy począwszy od rekonstrukcji dziejów rodziny we włoskim mieście-porcie Livorno, studiów malarskich Amadea u Pointilistów i jego przeprowadzki do Paryża w poszukiwaniu nowych wrażeń i doświadczeń artystycznych. Niezwykle barwnie opowiada o jego życiu pośród paryskiej bohemy, o znajomościach i przyjaźniach z największymi przedstawicielami sztuki i literatury początku dwudziestego wieku, o trudnym procesie kształtowania i doskonalenia oryginalnego stylu Modiglianiego i o niezrozumieniu go przez współczesnych krytyków. Pisze o straszliwej samotności Amedea, o licznych kochankach malarza i wreszcie o samobójstwie Jeanne w dzień po jego tragicznej śmierci."

...........

Nie zgadzam się do końca aby ...deformował malowane postacie. Think
Dwa z reprodukowanych wyżej dzieł .... przeczą temu
tak Razz

Ale malarstwo ... intrygujące i inspirujące zwłaszcza do ... myśli nieuczesanych Razz Anxious

Resztę można znaleźć
[link widoczny dla zalogowanych] Łapka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Śro 22:18, 07 Lis 2007    Temat postu:

Józef Chełmoński
Dzisiaj jest kolejna rocznica jego urodzin

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
skrzydlata



Dołączył: 29 Wrz 2007
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:45, 07 Lis 2007    Temat postu:

Dziwnym trafem zamieszczasz na swoim forum "reprezentację" różnych form sztuki, które są mi znane......
"Burza". Teraz się męczę, gdzie to ja widywałam bardzo często ten obraz.... Think
Bo w mieszkaniu nie wisiał napewno [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
w51
Administrator


Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 5481
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gliwice

PostWysłany: Czw 20:44, 08 Lis 2007    Temat postu:

skrzydlata napisał:
Dziwnym trafem zamieszczasz na swoim forum "reprezentację" różnych form sztuki, które są mi znane......
"Burza". Teraz się męczę, gdzie to ja widywałam bardzo często ten obraz.... Think


To forum jest zarówno Twoje jak i moje Skrzydlata nie mówiąc o tych, którzy zechcą się na nim zadomowić.

A co do "Burzy" to może pamiętasz to ze szkoły.
W mojej podstawówce jak dziś pamiętam na korytarzach wisiały reprodukcje polskich malarzy w tym ... Burza Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
skrzydlata



Dołączył: 29 Wrz 2007
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:16, 08 Lis 2007    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚWIATOWID Strona Główna -> SZAŁ UNIESIEŃ czyli ....jak patrzeć na dzieło sztuki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin